Rivaldo grzmi ws. nowego selekcjonera. "To brak szacunku"

"Wierzę, że mamy trenerów, którzy są w stanie przejąć reprezentację Brazylii już teraz i wykonać dobrą robotę" - napisał na swoim Instagramie Rivaldo. Legendarny napastnik jest zdecydowanym przeciwnikiem zatrudniania w roli selekcjonera reprezentacji Brazylii szkoleniowca z zagranicy.

Reprezentacja Brazylii niespodziewanie odpadła z mistrzostw świata już na etapie ćwierćfinału. To wynik niezwykle rozczarowujący dla "Canarinhos", zwłaszcza że prowadzili niemal do ostatniej minuty dogrywki meczu z Chorwacją. Pozwolili jednak rywalom wyrównać w jednej z ostatnich akcji meczu, a następnie przegrali w serii rzutów karnych 2:4. Niemal natychmiast po zakończeniu spotkania do dymisji podał się Tite.

Zobacz wideo Giroud znów poprowadzi Francję do mistrzostwa?

Rivaldo nie chce trenera z zagranicy dla Brazylii. "Selecao jest nasze"

W Kraju Kawy od razu zaczęły się poszukiwania nowego szkoleniowca. Z posadą w ostatnich dniach łączonych było wielu uznanych specjalistów, jak choćby Pep Guardiola, czy Carlo Ancelotti. Tego drugiego, a także Jose Mourinho, rekomenduje legendarny Ronaldo. Król strzelców mistrzostw świata z 2002 roku wyraził przekonanie, że warto dać szansę trenerowi spoza Brazylii

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Zupełnie innego zdania jest natomiast niemniej legendarny partner Ronaldo z ataku "Canarinhos", Rivaldo. Były gracz m.in. FC Barcelony i AC Milan jest przekonany, że stanowisko selekcjonera należy się brazylijskiemu szkoleniowcowi. Zamieścił długi wpis na Instagramie, w którym wyjaśnił swój punkt widzenia. 

"Nie zgadzam się i uważam, że to brak szacunku dla brazylijskich trenerów, że rozważają zatrudnienie zagranicznego trenera do naszej reprezentacji. Wierzę, że mamy trenerów, którzy są w stanie przejąć reprezentację Brazylii już teraz i wykonać dobrą robotę, takich jak: Rogerio Ceni, Fernando Diniz, Cuca, Renato Gaúcho i Dorival Jr. Sprowadzenie zagranicznego trenera nie gwarantuje, że zostaniemy mistrzami świata." - czytamy. 

"Cudzoziemcy są niewątpliwie bardzo dobrymi trenerami, ale Selecao jest nasze, narodowe i musi być zarządzane przez kogoś, kto ma w żyłach brazylijską krew. Najważniejsi są zawodnicy, musimy im pomagać, dodawać otuchy i pewności siebie" - dodał dalej mistrz świata z 2002 roku. 

 

Ostatni raz szkoleniowiec z zagranicy prowadził drużynę "Canarinhos" w 1965 roku. Argentyńczyk Filipo Nunez zasiadł na ławce jednak w tylko jednym towarzyskim meczu. Kolejnych 38 selekcjonerów pochodziło z Brazylii. Łącznie w historii Brazylijczycy mieli jedynie trzech zagranicznych szkoleniowców. Oprócz wspomnianego Nuneza kadrę prowadzili jeszcze Ramon Platero z Urugwaju (1925) i Portugalczyk Jorge Gomes de Lima (1944).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.