Reprezentacja Brazylii nieoczekiwanie odpadła z mistrzostw świata w Katarze w ćwierćfinale, przegrywając po rzutach karnych z Chorwacją. Dla kibiców i piłkarzy było to wielkie rozczarowanie, ponieważ drużyna była uznawana za jednego z głównych faworytów do wygrania mundialu. "Katharsis i rozczarowanie" - pisały po meczu brazylijskie media.
Spotkanie z Chorwacją było ostatnim, w którym reprezentację poprowadził trener Tite. Selekcjoner już przed startem mistrzostw świata zapowiedział, że po imprezie pożegna się ze stanowiskiem. W związku z tym media zaczęły się zastanawiać, kto powinien zostać nowym szkoleniowcem reprezentacji Brazylii. Dziennikarze podawali, że kadrę może objąć Pep Guardiola lub Carlo Ancelotti. W tej sprawie głos zabrał także legendarny Ronaldo i wskazał dwóch kandydatów.
- Jest wiele niesamowitych nazwisk, które przyniosłyby wiele dobrego. Carlo Ancelotti, Jose Mourinho to znakomici trenerzy, ale mają kontrakty z klubami. Nie wiem, co zrobi CBF (brazylijska federacja - przyp. red.), ale moim zdaniem wybierze zagranicznego szkoleniowca. Nie widzę w tym problemu. Ale to nie ja wybieram. Zobaczymy, co się stanie - stwierdził na konferencji prasowej w Katarze.
Wybór zagranicznego trenera byłby zaskakujący. Ostatni raz szkoleniowiec urodzony poza Brazylią pracował w tej kadrze w 1965 roku. Wówczas Argentyńczyk Filpo Nunez poprowadził drużynę w zaledwie jednym meczu towarzyskim przeciwko Urugwajowi. Każdy z kolejnych 38 selekcjonerów tego zespołu pochodził z Brazylii. Łącznie w historii Brazylijczycy mieli jedynie trzech zagranicznych szkoleniowców - wspomnianego Nuneza, Ramona Platero z Urugwaju (1925) oraz Portugalczyka Jorge Gomesa de Limę (1944).
Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Informacje na temat przejęcia brazylijskiej kadry przez Ancelottiego zdementowała "Marca". Dziennikarze przekazali, że trener Realu jest zadowolony z życia i pracy w Madrycie.