Nieodwołalna decyzja. Smutne pożegnanie Tite z reprezentacją Brazylii. "Dowódca klęski"

Reprezentacja Brazylii pożegnała się z tegorocznym mundialem. Był to ostatni mecz Tite w roli selekcjonera kadry, co sam trener potwierdził na konferencji prasowej. Zdaniem brazylijskich mediów miał on spory wkład w niepowodzenie drużyny. - Dziś Tite znów był dowódcą klęski - czytamy.

Miał być wyczekiwany sukces, jest kolejne wielkie rozczarowanie. Tak można podsumować występ Brazylii na tegorocznym mundialu w Katarze. Canarinhos przegrali ćwierćfinałowe starcie z Chorwacją po rzutach karnych, mimo prowadzenia na trzy minuty przed końcem dogrywki. Piątkowe spotkanie było ostatnim, w którym reprezentację poprowadził trener Tite.

Zobacz wideo Robert Lewandowski wyszedł do dziennikarzy i powiedział: To boli

Brazylijskie media podsumowują 6-letnią przygodę Tite z reprezentacją. "Miał dwie szanse na zdobycie tytułu"

Selekcjoner już przed startem mistrzostw świata zapowiedział, że po imprezie pożegna się ze stanowiskiem. Kibice mieli nadzieję, że zwieńczeniem sześcioletniej przygody Tite z reprezentacją będzie wywalczenie mistrzostwa świata. To się niestety nie udało, a dodatkowo trener po raz drugi z rzędu odpadł z drużyną z mundialu w ćwierćfinale. Jedynym osiągnięciem, jakim może się on pochwalić, jest zwycięstwo w Copa America.

Po spotkaniu Brazylijczyk potwierdził, że żegna się z drużyną. - Jak powiedziałem, mój cykl się kończy. Powiedziałem to ponad półtora roku temu. Nie jestem człowiekiem dwóch słów" - stwierdził na pomeczowej konferencji.

Po porażce na twarzy selekcjonera było widać wielki smutek. Odpadnięcie z turnieju było również bolesne dla piłkarzy oraz zgromadzonych na stadionie kibiców. Takie same nastroje panują w brazylijskich mediach, które gorzko podsumowały rezultat meczu z Chorwatami. "Kolejne porażki z europejskimi zespołami w ostatnich pięciu mistrzostwach świata pokazują, że brazylijscy trenerzy zatrzymali się w czasie. Tite miał dwie szanse na zdobycie tytułu. Nie podołał powierzonej mu misji i udowodnił, że udało mu się zmusić swój zespół do gry tylko w Copa America. Kolejnym trenerem brazylijskiej drużyny musi być obcokrajowiec" - napisali wprost dziennikarze brazylijskiego ESPN.

Nie zabrakło również krytyki pod adresem trenera. "Dziś Tite znów był dowódcą klęski. Wątpię, czy w przyszłości będzie miło wspominany" - czytamy na portalu uol.com.br. "Czy Tite mógł lepiej ustawić drużynę, aby stawić czoła zespołowi, który nawet w meczu z Japonią nie wykazywał chęci do ataku? Prawdopodobnie" - dodali dziennikarze. 

Dziennikarze portalu ge.globo.com zwrócili z kolei uwagę na pomeczowe zachowanie selekcjonera, który szybko opuścił stadion. Postawa trenera nie spodobała się dziennikarzom, ale również komentatorowi Galvao Bueno. - Zawsze chwalę postawę Tite. Ale to schodzenie do szatni i zostawianie zawodników na boisku jest nie w porządku. Wszyscy są drużyną! - grzmiał po meczu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.