FIFA nagle "ukryła" Infantino w Katarze. "Cenzura w czystej postaci"

Kilka dni temu Gianni Infantino, prezes FIFA, przestał być pokazywany na telebimach stadionów w Katarze, choć jednocześnie nadal można go oglądać w przekazie telewizyjnym. Zdaniem norweskich mediów wynika to z reakcji kibiców, którzy gwizdali i buczeli, gdy pokazywano go na arenach mundialu.

Decyzja o przyznaniu Katarowi mistrzostw świata wzbudzała liczne kontrowersje. Tuż przed rozpoczęciem turnieju Gianni Infantino, prezes FIFA, jeszcze bardziej podgrzał atmosferę, gdy podczas konferencji prasowej w nieudolny sposób próbował wybielić organizatorów.

Zobacz wideo Kibicu, piłkarze reprezentacji mają cię w d... Mamy komentarz Kuleszy!

Infantino zniknął z katarskich stadionów. Można go oglądać tylko w telewizji

Kontrowersyjne działania szefa światowej federacji sprawiły, że gdy w pierwszych meczach turnieju był pokazywany na telebimach, publiczność reagowała buczeniem i gwizdami. Można to było odczuć choćby podczas meczu Anglii z Walią (3:0), czyli dwóch reprezentacji, które przed turniejem zapowiedziały grę z tęczowymi opaskami. Z pomysłu wycofały się po zapowiedzi kar ze strony FIFA.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Między innymi to zdarzenie sprawiło, że Infantino przestał być pokazywany kibicom zgromadzonym na katarskich arenach. Z ustaleń norweskiego portalu NRK wynika, że dotyczy to tylko stadionowych telebimów, fani oglądający spotkania w telewizji mogą go zobaczyć. Dziennikarze zaobserwowali to choćby podczas meczów Brazylii z Koreą Południową czy Hiszpanii z Marokiem. Efekt ich eksperymentu można zobaczyć ->>> TUTAJ.

Eksperci komentują "zniknięcie" Infantino. "To cenzura w czystej postaci"

Zdaniem Gry Rustad, nauczycielki akademickiej zajmującej się mediami, takie działania światowej federacji nie są zaskakujące. - To część ogólnego przystosowywania się FIFA do sytuacji. Ukrywa się to, czego nie chce się pokazać - oceniła.

Inne światło na sprawę rzuca Erik Fagereng, nauczyciel akademicki z wieloletnim doświadczeniem w pracy przy widowiskach sportowych. Z jego doświadczenia wynika, że pokazywanie innych rzeczy na telebimach i w transmisji jest powszechnym zjawiskiem, robi się to z powodu praw telewizyjnych. W tym wypadku taki konflikt nie zachodzi, gdyż wszystkie prawa należą do FIFA. Jego wnioski są dosyć niepokojące. - To cenzura w czystej postaci, "redaktorem naczelnym" transmisji jest przecież Infantino. Myślę, że FIFA chce pokazać silnego i popularnego lidera, który jest obecny. W kontekście tych mistrzostw świata wygląda to bardziej na myślenie despoty - ocenił.

Redakcja NRK kontaktowała się z FIFA w sprawie niewidoczności Infantino na stadionach, lecz nie uzyskał odpowiedzi na zadane pytania.

Więcej o: