Jan Tomaszewski nie wytrzymał. "Dla mnie to zwykły frajer"

- Generalnie jeśli uderzasz mocno, precyzyjnie i powtarzalnie, to nie ma problemu. A jak ja tutaj na mundialu patrzę jak zawodnik tak dziwnie biegnie i jeszcze patrzy, w którą stronę sobie strzelić, to dla mnie to zwykły frajer - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Jan Tomaszewski. Byłego bramkarza reprezentacji Polski irytują niewykorzystane rzuty karne.

Kibice na mistrzostwach świata w Katarze widzieli już dużo zmarnowanych rzutów karnych. Wystarczy wspomnieć o niewykorzystanych dwóch "jedenastkach" Roberta Lewandowskiego (choć w meczu z Francją mógł strzelić jeszcze raz) czy też rzutach karnych obronionych przez Wojciecha Szczęsnego (z Meksykiem i Argentyną).

Zobacz wideo Dziennikarze z Maroka oszaleli ze szczęścia po wygranej nad Hiszpanią

niecodzienny obrazek z Kamerunu, tam wspierali Polską kadrę screenHit. "Mazurek Dąbrowskiego" w Kamerunie. Nawet tam wspierali Polaków na MŚ [WIDEO]

Tomaszewski grzmi. "Kompletne klopsy"

Wszystko przebili jednak Hiszpanie, którzy rozgrywali konkurs rzutów karnych z Marokiem w 1/8 finału mundialu. Na trzy próby nie wykorzystali żadnej. Sarabia trafił w słupek, a strzały Solera i Busquetsa obronił bramkarz. Nie popisali się też Japończycy. Oni strzelali cztery razy i tylko raz trafili do siatki.

Ta indolencja Japończyków i Hiszpanów zdenerwowała Jana Tomaszewskiego.

– Sztaby szkoleniowe Hiszpanii i Japonii w tym temacie równają się zero. 50 lat temu kazałem kolegom na treningach mówić, w który róg będą strzelać, wtedy mogłem poćwiczyć reakcję na piłkę, która w tamtych czasach była ciężka, a nie lekka jak obecnie. Teraz piłka śmiga niezwykle szybko i nie ma możliwości, żeby strzelić silnie w róg i żeby bramkarz jej dotknął. Tymczasem ci wszyscy wirtuozi z Hiszpanii są do bólu techniczni. I pewnie trener Enrique, który mam nadzieję, że wyleci szybko z reprezentacji, myślał: są takimi technikami, że na pewno dadzą radę. No i dali… Nastawiali się, że ośmieszą bramkarza, a wychodziły kompletne klopsy – powiedział w rozmowie z "Super Expressem".

– Proszę zauważyć, że w karnych, które były strzelone, jeśli ktoś uderzył mocno w róg, to nawet jak bramkarz tam pójdzie, nie ma szans. Nie dziwię się technicznym Hiszpanom, zwłaszcza że ich trener się nie sprawdził, mimo że był wybitnym piłkarzem. Natomiast zaskoczyła mnie niemoc zdyscyplinowanych Japończyków w karnych, oni powinni być dużo lepiej przygotowani. Nawet jeśli wiesz, że ten czy inny piłkarz strzela w konkretną stronę, to zawsze przecież może być jeszcze inna opcja: strzał w środek. Wtedy jest po sprawie. Generalnie jeśli uderzasz mocno, precyzyjnie i powtarzalnie, to nie ma problemu. A jak ja tutaj na mundialu patrzę jak zawodnik tak dziwnie biegnie i jeszcze patrzy, w którą stronę sobie strzelić, to dla mnie to zwykły frajer – wypalił były bramkarz reprezentacji.

Czesław Michniewicz i Mateusz MorawieckiMichniewicz przerywa milczenie na temat "afery premiowej". "Pomieszane jest kto, co i tak dalej"

Jan Tomaszewski był pierwszym bramkarzem w historii mistrzostw świata, który obronił dwa rzuty karne podczas turnieju. W 1974 roku najpierw obronił rzut karny w meczu ze Szwecją, a potem z Niemcami w słynnym "meczu na wodzie". Jego osiągnięcie w 2002 roku wyrównał Brad Friedler, a w 2022 roku Wojciech Szczęsny.

Więcej o: