Livaković, Livaković, Livaković! Bramkarz wicemistrzów świata bohaterem karnych

Bramkarz Dominik Livaković bohaterem reprezentacji Chorwacji! 27-letni golkiper Dinama Zagrzeb obronił aż trzy rzuty karne w serii jedenastek, a Chorwacja pokonała w 1/8 finału Japonię 1:1, k. 3:1, awansując do ćwierćfinału mistrzostw świata w Katarze!

To miała być najbardziej wyrównana para w 1/8 finału mistrzostw świata w Katarze. Dotychczasowe mecze tej fazy pucharowej łączyło jedno - zespół skazywany na pożarcie walczył i stawiał się faworytowi, ale koniec końców ten bezlitośnie punktował rywala i meldował się pewnie w ćwierćfinale. Tym razem trudno było wskazać jednoznacznie takiego faworyta. 

Po jednej stronie byli Japończycy, którzy w Katarze grają "od ściany do ściany" - ograli sensacyjnie Niemców i Hiszpanów, a przegrali równie niespodziewanie z Kostaryką. Po drugiej stronie wicemistrz świata Chorwacja, która dotąd wygrała jeden mecz z Kanadą (4:1), a w starciach z Marokiem i Belgią (oba 0:0) spisała się bardzo przeciętnie i była o krok od odpadnięcia, gdyby pod chorwacką bramką nie kompromitował się Romelu Lukaku.

Zobacz wideo Polską kadrę po mundialu w Katarze czeka przebudowa. Czy z Czesławem Michniewiczem u sterów?

Pierwsze karne na MŚ w Katarze. Bramkarz bohaterem Chorwacji

Od początku tego spotkania było ono niezwykle wyrównane. Na pierwszą groźną sytuację trzeba było  czekać zaledwie trzy minuty, po czym niecelnie z pięciu metrów główkował Shogo Taniguchi. W odpowiedzi błąd Takehiro Tomiyasu próbował wykorzystać Ivan Perisić, ale z ostrego kąta nie zdołał wygrać pojedynku z japońskim bramkarzem Shuichim Gondą. 

W kolejnych minutach mecz dalej był wyrównany, ale choć przewaga w posiadaniu piłki należała do reprezentacji Chorwacji, tak groźniejsze były szybkie akcje skrzydłami drużyny japońskiej. Kilkakrotnie jednak Japończykom brakowało centymetrów, by sięgnąć piłki po dośrodkowaniach z bocznych stref boiska, wobec czego długo nie potrafili oni oddać celnego strzału na bramkę Dominika Livakovicia.

Dopiero pod koniec pierwszej połowy zaczęło być groźnie pod jedną z bramek, a zespołem atakującym byli Japończycy. Najpierw w 41. minucie dobrej sytuacji nie wykorzystał Daichi Kamada, który w polu karnym rywala zwiódł obrońcę, a następnie z kilku metrów uderzył nad poprzeczką.

Skuteczniejszy w 43. minucie był Daizen Maeda, który dopadł do odbitej piłki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Ritsu Doana i mocnym strzałem z bliskiej odległości otworzył wynik meczu. 

WCup Poland Argentina SoccerJest jedynka i trzy dwóje. Oto oceny polskich piłkarzy za cały mundial

Druga część spotkania rozpoczęła się od niecelnych strzałów Daichiego Kamady i Mateo Kovacicia. W 55. minucie z kolei Chorwaci zdołali doprowadzić do remisu, gdy wspaniałym dośrodkowaniem z głębi pola popisał się Dejan Lovren, a jeszcze lepszym, precyzyjnym uderzeniem głową bramkarza rywali pokonał Ivan Perisić.  

Dzięki temu trafieniu Perisić z sześcioma golami zrównał się z wynikiem Davora Sukera i został wspólnie z nim najlepszym strzelcem Chorwatów na mistrzostwach świata. 

Po golu wyrównującym Japonia próbowała zareagować strzałami z dystansu Wataru Endo oraz Ritsu Doana, z którymi świetnie poradził sobie Livaković. Później jednak przewagę na boisku zyskała Chorwacja. Zaczęło się od efektownego uderzenia zza pola karnego Luki Modricia, które świetnie obronił Gonda. Po kilku minutach niezłą szansę miał rezerwowy Ante Budimir, który po centrze Kramaricia główkował z kilku metrów nieczysto i niecelnie. 

Ponadto niecelne uderzenia oddali także Perisić (z dystansu) oraz Pasalić (głową), jednak generalnie w ostatnich 30 minutach tempo gry wyraźnie spadło i gdy w podstawowym czasie gry sędzia z USA Ismail Elfath zagwizdał po raz ostatni, nikt nie mógł być zaskoczony, że doszło do dogrywki.

W dodatkowym czasie na boisku działo się bardzo, bardzo niewiele. Jedyną sytuacją, na którą należało zwrócić uwagę była indywidualna akcja i mocny strzał z dystansu Kaoru Mitomy, po którym spokojnie odbił piłkę Livaković. Chorwaci przebudzili się dopiero w samej końcówce, gdy najpierw strzał Mislava Orsicia został zablokowany, a płaskie uderzenie Lovro Majera minęło japońską bramkę. Na więcej ani jednych, ani drugich stać nie było i o awansie do ćwierćfinału przesądziły rzuty karne. 

A te zdecydowanie lepiej wykonywali Chorwaci, którzy w dodatku mieli po swojej stronie prawdziwego bohatera - bramkarza Dominika Livakovicia, który obronił aż trzy z czterech rzutów karnych wykonywanych przez rywali. Livaković odbijał uderzenia Takumiego Minamino, Kaoru Mitomy i Mayi Yoshidy, a dał się pokonać jedynie Takumie Asano! 

Po drugiej stronie spudłował jedynie Marko Livaja, który trafił w słupek. Dzięki pewnym strzałom Nikoli Vlasicia, Marcelo Brozovicia i Mario Pasalicia Chorwacja pokonała Japonię w rzutach karnych 3:1 i awansowała do ćwierćfinału. 

W nim zmierzy się z Brazylią lub Koreą Południową, a ten mecz zostanie rozegrany w piątek 9 grudnia o godzinie 16:00 czasu polskiego na Education City Stadium. 

Więcej o: