Cristiano Ronaldo sfrustrowany decyzjami trenera. Okazał swoje niezadowolenie

Podczas tegorocznego mundialu w Katarze Cristiano Ronaldo do tej pory nie zdołał jeszcze rozegrać pełnego spotkania. Portugalskie media zdradziły, że kapitan reprezentacji jest sfrustrowany przedwczesnym opuszczaniem boiska.

Zwycięstwo z Ghaną (3:2) oraz z Urugwajem (2:0) wystarczyły, aby reprezentacja Portugalii awansowała do fazy pucharowej z pierwszego miejsca. W ostatnim meczu grupowym mistrzowie Europy z 2016 roku przegrali z Koreą Południową (1:2), co sprawiło, że to właśnie Azjaci kosztem "Los Charrúas" weszli do 1/8 finału zajmując drugą lokatę. We wszystkich trzech spotkaniach na katarskich boiskach oglądaliśmy Cristiano Ronaldo, jednak 37-latek w żadnym z nich nie rozegrał pełnych dziewięćdziesięciu minut.

Zobacz wideo

Ronaldo sfrustrowany decyzjami Santosa

Portugalski dziennik "Correio da Manhã" podaje, że Cristiano Ronaldo jest niezadowolony z przymusowego opuszczania boiska przed końcowym gwizdkiem. Były napastnik Manchesteru United uważa, że selekcjoner reprezentacji Portugali, Fernando Santos, zbyt wcześnie zdejmuje go z murawy. Pięciokrotny zdobywa Złotej Piłki był zmieniany we wszystkich dotychczasowych meczach mistrzostw świata - z Ghaną w 88. minucie, z Urugwajem w 82. minucie oraz z Koreą Południową w 65. minucie.

Na całą sytuację zareagowała Portugalska Federacja Piłkarska (FPF). Jeden z członków instytucji apelował, aby nie wywoływać zbędnego zamieszania i skupić się na kwestiach sportowych. - Do finału mistrzostw świata pozostały trzy mecze! Musimy skoncentrować się tylko na tym i nie prowokować kontrowersji - czytamy w portugalskim serwisie.

We wspomnianym meczu z Koreą Południową Cristiano Ronaldo w trakcie opuszczania boiska ostentacyjnie pokazywał swoją frustrację i niezadowolenie. Początkowo wydawało się, że gesty są skierowane w stronę trenera kadry, jednak po zakończeniu spotkania piłkarz wyjaśnił genezę swojego zachowania. 

- To, co się stało, miało miejsce przed moją zmianą. Koreański gracz kazał mi iść szybciej, a ja kazałem mu się zamknąć, bo nie jest autorytetem. Nie musi być kontrowersji. To gorączka gry. Cokolwiek się stanie, sprawy zawsze pozostają na boisku. Najważniejsze jest to, że musimy być zjednoczeni. Jesteśmy w następnej fazie. Nie tylko zawodnicy, ale i kibice muszą mieć pewność siebie - mówił kapitan Portugalczyków.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.