Anglicy znaleźli ukryty bar gdzie można pić piwo. Kibice walą drzwiami i oknami

Angielscy kibice znaleźli w Katarze bar, gdzie nie sięga tamtejsze prawo dotyczące sprzedaży alkoholu - informuje szwedzki "Expressen". Miejsce jest oblegane przez fanów z Anglii nawet kilka godzin przed meczem.

W Katarze obowiązuje surowe prawo w kwestii spożywania alkoholu. Jest ono wprost zakazane. W przeddzień mistrzostw Katarczycy podjęli nawet decyzję, że alkohol nie będzie sprzedawany. Jedyną opcją na napicie się alkoholu jest strefa kibica w centrum Dohy. Od godziny 19 do pierwszej w nocy można wypić maksymalnie cztery piwa.

Zobacz wideo Katarskie metro - przepych, bogactwo i śpiewający kibice, a motorniczego nie ma!

Polska-FrancjaRosjanie znów uderzają w Polskę. To ich największy sukces w Katarze. "Dranie"

Anglicy w Katarze znaleźli pub, gdzie sprzedaje się alkohol

Ale jak się okazuje, istnieje miejsce, gdzie katarskie przepisy nie sięgają. Znaleźli je angielscy kibice. Ten lokal opisuje korespondent szwedzkiego "Expressen". "Z zewnątrz wygląda jak każdy hotel. Ale dość szybko zauważasz, że na tym konkretnym skrzyżowaniu ulic w Doha dzieje się coś innego. Przed drzwiami utworzyła się długa kolejka. Wszystkich odwiedzających łączy jedno, noszą ubrania w barwach Anglii. W trakcie mistrzostw krążyły plotki o angielskim pubie w stolicy Kataru. Miejscu, do którego nie docierają surowe przepisy zakazujące sprzedaży alkoholu i publicznego upojenia alkoholowego. Znaleźliśmy je" – czytamy w tekście.

Miejsce, o którym mowa, to pub o nazwie "Red Lion". "Gdziekolwiek nie spojrzysz, widzisz koszulki reprezentacji Anglii z nazwiskami takimi jak Gascoigne, Lampard i Kane na plecach. Jest toast i krzyki. Zestresowani kelnerzy biegają tam i z powrotem z tacami wypełnionymi piwem" – pisze dziennikarz. Alkohol jest tam też tańszy. Według "Expressen" piwo w centrum kibica kosztuje około 65 złotych. Z kolei to w pubie "Red Lion" kosztuje około 38 złotych.

Deschamps po meczu z PolskąTrener Francuzów zaskoczył słowami o Polakach. "Nie spodziewałem się"

Miejsce cieszy się dużą popularnością, nie tylko dlatego, że można dostać tam alkohol. - Nie ma tu nic do roboty poza chodzeniem na mecze. Jedynymi ludźmi, którym się to podoba, są bardzo uprzywilejowane amerykańskie rodziny z dziećmi. To straszne – mówi jeden z kibiców w rozmowie z dziennikarzem. – Picie piwa nie jest takie ważne. Ale piłka nożna to sport klasy robotniczej, więc nawet jeśli ktoś chce to zmienić, to jest to część sportu. Szkoda, że próbowali to usunąć – dodał. "Expressen" dodaje, że w miejscu panuje spory ruch, mimo że do meczu Anglii z Senegalem w 1/8 finału było jeszcze kilka godzin.

Więcej o: