Dziennikarka poznała prawdziwy Katar. Nagrała to, czego nagrać nie można

Choć od kilkunastu dni emocjonujemy się zmaganiami najlepszych piłkarskich reprezentacji, zaplecze katarskiego mundialu nadal może zaskakiwać in minus. Przekonała się o tym Kathryn Batte, dziennikarka Daily Mail, której grożono aresztem.

Gdy kibice i dziennikarze rozpoczynali procesy akcesyjne w celu uzyskania katarskiej wizy, wielu z nich obawiało się inwigilacji oraz pełnej kontroli, jaką organizatorzy mundialu mogą mieć nad przyjezdnymi. Choć do tej pory nieprzyjemnych sytuacji było jak na lekarstwo, w piątek z władzami pośrednio starła się reporterka Daily Mail, Kathryn Batte.

Zobacz wideo Polska - Argentyna. Oceniamy Polaków po meczu

Zamieszanie pod stadionem

Cała sytuacja dotyczy meczu Ghana - Urugwaj, który zamykał rozgrywki w grupie H. Przed meczem, podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich spotkań afrykańskiego zespołu, wielu fanów "Czarnych Gwiazd" czekało na przedstawiciela organizatorów, który miał wręczać darmowe bilety w celu wypełnienia trybun. 

Z biegiem czasu sytuacja robiła się coraz gorętsza, gdyż Katarczyka z wejściówkami nadal nie było. Kibice rozpoczęli więc forsować bramy stadionu, by jeszcze przed pierwszym gwizdkiem znaleźć się na trybunach. To spowodowało bardzo duże zamieszanie, które momentami wyglądało bardzo niebezpiecznie. Kathryn Batte zdecydowała się nagrywać całą sytuację, za co, po pewnym czasie, miała problemy.

Robert Lewandowski i Czesław Michniewicz podczas meczu Polska-Arabia saudyjska na mundialu w Katarze. Al Rayyan, 26 listopada 2022 r.Michniewicz w ogniu pytań. Chodziło o styl i Lewandowskiego. Trener odpowiedział w swoim stylu

Reakcja władz

Zważając na negatywny obraz wydarzeń spod stadionu Al Janoub, organizatorzy turnieju nie chcieli, by filmy nagrane przez dziennikarkę zostały udostępnione w zagranicznych mediach. Z tego też powodu rozpoczęto szukanie pretekstu. Batte, posiadającą turniejową akredytację, powiedziano, że nie nagrywanie tego typu zdarzeń jest dozwolone tylko i wyłącznie w przypadku posiadania oficjalnego pozwolenia na papierze. Tego Brytyjka oczywiście nie posiadała.

W tym momencie rozpoczęły się poważniejsze problemy. Jeden z oficerów stojących przy dziennikarce postawił jej ultimatum - usunięcie filmów lub areszt. Doświadczona reporterka zgodziła się na pierwsze rozwiązanie, doskonale wiedząc, jak ukryć pliki wysłane do redakcji. Skończyło się więc jedynie na sprawdzeniu Hayya Card, dokładnym przeszukaniu telefonu wraz z wiadomościami w aplikacji WhatsApp oraz słownych przepychankach.

Jose Maria Gimenez uderzył łokciem działacza FIFAHaniebne zachowanie reprezentanta Urugwaju. "Kara będzie historyczna"

Zważając na fakt, że filmy ostatecznie zostały opublikowane na portalu Daily Mail, przyszłość Batte nie jest pewna. Niewykluczone, że Katarczycy, nawet kosztem dalszego pogarszania wizerunku, zdecydują się o wycofaniu jej wizy. Na ostateczne decyzje władz musimy jednak poczekać.

Więcej o: