"Laga" staje się tym, co tiki-taka i gegenpressing. Francuzi nie potrafią zrozumieć jednego

Dawid Szymczak
Gdy rozmawiamy w grupie dziennikarzy z Francuzami, długo szukają słów, żeby nie urazić, a jednocześnie zrozumieć: czy Polacy chcą grać tak, jak grają, czy inaczej po prostu nie potrafią? Dopytują o nas "lagę" i marnowanie potencjału Roberta Lewandowskiego. A francuscy piłkarze wyglądają na bardzo pewnych siebie - pisze z Kataru Dawid Szymczak, korespondent Sport.pl.

- W Polsce gracie "lagą"! Dobrze to mówię? - pyta Gregory Pras z francuskiego Canal+. Laga powoli staje się dla Polaków tym, czym tiki-taka była dla Hiszpanów albo gegenpressing dla Niemców: znakiem rozpoznawczym na świecie, uproszczeniem, które pomaga poruszać się w skomplikowanym taktycznym świecie i sprowadza cały zespół do jego najbardziej charakterystycznej cechy. W naszym przypadku - prymitywnego wybijania piłki sprzed pola karnego w stronę Roberta Lewandowskiego. 

Zobacz wideo Zatrzymał Messiego, teraz czas na Mbappe. Wojtek, zatrzymaj Francję!

- Nie widziałem tylu meczów Polski, ile bym chciał, ale szkoda, że niezbyt wykorzystujecie swoich trzech świetnych zawodników z przodu: Lewandowskiego, Milika i Zielińskiego. Możecie być naprawdę groźni, ale podchodzicie do meczów zbyt defensywnie, zbyt restrykcyjnie. Nie gracie atrakcyjnie, a mając takiego zawodnika jak Lewandowski, aż prosi się o system, który pozwoli mu strzelać gole. Wojciech Szczęsny, wasz bramkarz, już tyle razy was ratował, że nie wiem czy jeszcze długo będzie w stanie to robić - twierdzi dziennikarz Canal+, który w Katarze na co dzień relacjonuje życie reprezentacji Francji, z którą Polska zagra w niedzielę o ćwierćfinał mundialu. 

"Prosta gra" - to określenie, które o taktyce Polaków słyszymy w Katarze najczęściej. Gdy rozmawiamy w grupie dziennikarzy z Francuzami, długo szukają słów, żeby nie urazić, a jednocześnie zrozumieć: czy my tak chcemy grać, czy my inaczej nie potrafimy. Patrzą na reprezentację Polski i zazwyczaj znają przynajmniej połowę wyjściowego składu. Mają dobre zdanie o większości piłkarzy - pieją nad Zielińskim i cmokają nad Lewandowskim. I zachodzą w głowę, dlaczego oni w meczu tak rzadko mają piłkę.

Xavi Hernandez przygotował Francuzom doskonałe warunki do pracy. "Stadion jak Cracovii albo Piasta tylko klimatyzowany"

Mistrzowie świata trenują w centrum Dohy, na stadionie Al Sadd, którego trenerem jeszcze niedawno był Xavi Hernandez, zbierający w Katarze trenerskie szlify przed objęciem FC Barcelony. I gdyby nie on, to miejsce nie byłoby takie samo. Jeden z pracowników, który kręci się przed wejściem na stadion mówi, że Hiszpan był bardzo wymagający i chciał jak najbardziej zbliżyć warunki w tym miejscu do tego, co zapamiętał z Barcelony. - Był w tym klubie najważniejszy. To persona, z nazwiskiem, osiągnięciami, doświadczeniem z najwyższego poziomu. Jak potrzebował sauny, za tydzień była sauna. Jak chciał jakiś sprzęt do siłowni, za kilka dni już był. Jak powiedział, że trzeba wymienić trawę na stadionie, to w pierwszej przerwie już była wymieniana. Popchnął ten klub do przodu - twierdzi. Dzisiaj z tych wszystkich dogodności korzystają Francuzi.

Francuzi przygotowują się do meczu z Polską na stadionie Al Sadd, którego jeszcze niedawno trenerem był Xavi HernandezFrancuzi przygotowują się do meczu z Polską na stadionie Al Sadd, którego jeszcze niedawno trenerem był Xavi Hernandez Dawid Szymczak

Stadion ma 17 tys. miejsc, jest klimatyzowany, otwarty w 1974 r., ale w 2004 kompletnie przebudowany i jeszcze kilkukrotnie modernizowany w ostatnich latach. Wewnątrz przypomina obiekty Cracovii i Piasta Gliwice. Ma wszystko czego trzeba, ale niczym nie zachwyca. Francuzi są zadowoleni, bo murawa jest idealna, identyczna jak na stadionach, na których odbywają się mistrzostwa. Po krótkiej rozgrzewce przechodzą do podań, później uderzają na bramkę po szybkim rozegraniu piłki. Równie często jak w bramce, ląduje ona na trybunach. 

- Musimy zachować zdrowy rozsądek, nie dać się ponieść emocjom, bo to dopiero 1/8 finału - mówi Sport.pl Gregory Pras. - Francja ma wiele atutów, ale na razie pokonała tylko Danię i Australię. Ambicją piłkarzy i sztabu jest pójście na całość i obronienie mistrzostwa. Na ten moment są do tego lepiej przygotowani niż na analogicznym etapie w 2018 r. Właśnie dzięki temu doświadczeniu zdobytemu w Rosji - tłumaczy. - Jeśli Polska chce wygrać, musi bardzo uważać na nasz atak. W tej formacji jesteśmy naprawdę mocni: Antoine Griezmann świetnie rozgrywa piłkę, Kylian Mbappe jest zdolny do wszystkiego, a Ousmane Dembele ma genialne przebłyski. Ale największym atutem tej drużyny jest coś innego. Przekazana jej przez Didiera Deschampsa niesamowita chęć wygrywania. Ona daje jej siłę i pewność siebie, dlatego może wygrać z każdym - mówi.

Bartosz Bereszyński i Czesław MichniewiczJeden z najlepszych Polaków na mundialu może trafić do giganta! "Coś się dzieje"

Pytanie o Polskę wywołało lawinę banałów. Na więcej francuski rzecznik nie pozwolił

W piątek wieczorem znacznie więcej o Polsce i Francji mają do powiedzenia dziennikarze. Francuscy piłkarze - Antoine Griezmann i William Saliba, którzy uczestniczą w poprzedzającej trening konferencji prasowej, sprawiają wrażenie nieprzygotowanych do pytań o polską kadrę. Uciekają więc w banały, że każdy zespół jest mocny, że każdego trzeba szanować i że nikt nie wchodzi do fazy pucharowej przez przypadek. Mówią o Lewandowskim. Saliba wspomina, że zna jeszcze Milika (grał z nim w Marsylii) i Glika, który przez kilka lat występował we Francji. - Jeszcze bramkarza znam, ale pozostałe nazwiska mi uciekły - przyznaje. Obaj są zakłopotani, być może są jeszcze przed taktyczną odprawą, więc ich rzecznik przyznaje mikrofon już tylko francuskim dziennikarzom. Co warto z tej konferencji zapamiętać?

Trauma po odpadnięciu z ostatniego Euro - właśnie w 1/8 finału, z przeciętną europejską drużyną, którą jest Szwajcaria - wciąż jest w nich żywa. Stanowi przestrogę, by takich rywali - a Polska według nich jest podobna - nie lekceważyć. W tamtym meczu, kwadrans przed końcem, prowadzili 3:1 i najwyraźniej uznali, że zwycięstwo jest już pewne. Stracili koncentrację, szybko dali sobie strzelić dwa gole i ostatecznie przegrali w rzutach karnych. - Może poćwiczymy karne w piątek albo sobotę. Ale cel jest inny - roześmiał się na koniec Griezmann, a żart spodobał się też dziennikarzom. Francuzi dwa dni przed meczem wyglądali na bardzo pewnych siebie. Na boisku też często żartowali ze swoich nieudanych zagrań, wzajemnie sobie dogryzając. 

Francja groźna, ale bardzo osłabiona. Polakom przydadzą się skutery

Z boku wygląda to tak, jakby wszelkie problemy, o których mówiło się jeszcze przed turniejem i kolejnych, które pojawiły się już w Katarze, były obecne tylko w gazetach. Francja przyleciała na te mistrzostwa niepewna: z olbrzymim potencjałem, by być pierwszą reprezentacją od 60 lat, która obroni tytuł, ale też z mnóstwem kontuzjowanych piłkarzy i problemami wokół federacji, a także zamieszaniem w samej kadrze. Zaczęła imponująco - od 4:1 z Australią, później nieco wyhamowała z Danią, ale i tak zdobyła trzy punkty po 2:1, a w trzecim meczu - po tym jak Deschamps wymienił aż dziewięciu piłkarzy w wyjściowej jedenastce - przegrała z Tunezją 0:1. W Katarze błyszczy Mbappe, mający dotychczas trzy gole i asystę. Nową rolę ma Griezmann, który występuje jako ofensywny środkowy pomocnik, by mieć większy wpływ na rozegranie akcji. Do tego są szybcy skrzydłowi - Dembele i Kingsley Coman, którzy obserwowani z bliska podczas treningu robią jeszcze większe wrażenie. Rzeczywiście, jak mówił Milik na konferencji prasowej, polskim obrońcom przydałyby się skutery, żeby za nimi nadążyć.   

- Kontuzje ogromnie osłabiły drużynę - nie ma jednak wątpliwości Pras. - Przed mistrzostwami została właściwie bez całej linii pomocy. Nie ma Paula Pogby i N’Golo Kante, więc w środku pola zostają piłkarze powołani raptem 30 razy - Adrien Rabiot i Aurelian Tchouameni. Deschamps musiał przez to zmienić swój system gry. A później stracił jeszcze Karima Benzemę, który dopiero co wygrał Złotą Piłkę i jest najlepszym zawodnikiem na świecie. Dalej wypadali Presnel Kimpembe, Christopher Nkunku i Maik Maignan. Na lewą obronę od początku brakowało nam ludzi, a jeszcze kontuzji doznał Lucas Hernandez. Baliśmy się, co będzie, jeśli on złapie uraz w trakcie turnieju, ale nikt nawet w koszmarach nie śnił, że to się stanie już w pierwszym meczu. W dodatku Raphael Varane dopiero wraca do zdrowia. To naprawdę dużo - wylicza Greg. 

W ciągu ostatniego ćwierćwiecza odbyło się sześć mistrzostw świata, a Francja dotarła do finału w połowie tych turniejów, wygrywając w 1998 i 2018 r. i przegrywając z Włochami w rzutach karnych w 2006 r. Na trzy finały przypadają jednak dwie potężne wpadki - w 2002 r., gdy Francuzi jako mistrzowie świata i Europy nawet nie strzelili gola i odpadli w fazie grupowej, a osiem lat później w RPA kłócili się, wszczynali awantury, nie chcieli wychodzić na treningi, zdobyli jeden punkt i zajęli ostatnie miejsce w grupie. Już wtedy mieli wielu znakomitych piłkarzy i wiele problemów. Najpierw przegrywali sami ze sobą, dopiero później z rywalami.

A w tym roku problemy Francji nie kończą się na boisku. Miesiąc temu francuska minister sportu Amelie Oudea-Castera zarządziła dochodzenie po tym, jak prezydent FFF Noel Le Graet został oskarżony o molestowanie seksualne, a dziennikarz Romain Molina ujawnił kilka kolejnych cuchnących sekretów francuskiego piłki. Pisał o trenerze, który ważył piłkarzy bez bielizny i wyznał miłość 13-latkowi, trenerce sypiającej z nieletnimi zawodniczkami, selekcjonerce, która wybierała do drużyny homoseksualne piłkarki i proponowała układ - miejsce w składzie za seks. Prezes Francuskiego Związku Piłki Nożnej Le Graet przez lata to wszystko tuszował i zamiatał pod dywan.

WCup Poland Argentina SoccerFrancuzi pełni obaw przed meczem z Polską. To dla nich koszmar. "Nie jestem w stanie"

"Wiele się mówi o atmosferze we francuskiej kadrze, dlatego trzeba bardzo uważać na plotki"

Zbliżał się mundial, a rzadko mówiło się o samej piłce, jednak po fazie grupowej znów na pierwszych stronach francuskich gazet są piłkarze. Najczęściej chwaleni, rzadko krytykowani za przesadne poleganie na Mbappe. Francuzi szukają znaków w prostych gestach: Rabiot pierwszy podbiegł do Mbappe, by pogratulować mu gola? Świetnie, w takim razie między nimi już wszystko dobrze. Po ostatnim Euro, w którym skrzydłowy PSG był jednym z tych piłkarzy, którzy zaprzepaścili rzut karny, matka Rabiota miała głośno go krytykować i mówić ojcu Kyliana, że powinien go ukarać. Teraz o podobnych "skandalikach" nie słychać. Mówi się jedynie, że niezadowolony ze swojej pozycji jest Benjamin Pavard, a zostawianie go na ławce rezerwowych miało podzielić zespół.

- Pavard był krytykowany od dłuższego czasu. Nie dał wystarczających argumentów, by wystawiać go w pierwszym składzie. Zagrał w pierwszym meczu z Australią, nie przekonał, więc Deschamps go posadził - tłumaczy Pras, dziennikarz Canal+. - Wiesz, wiele się mówi o atmosferze we francuskiej kadrze, dlatego trzeba bardzo uważać na plotki. Wiele informacji podają ludzie, którzy myślą, że wiedzą, co się dzieje wewnątrz, a tak naprawdę nie widzą nic. Jak w każdej grupie 25 zawodników z różnymi charakterami i sporym ego, dużo się dzieje. To normalne. Ale jest jedna rzecz, która ten zespół scala i jest zdecydowanie najważniejsza: im wszystkim bardzo zależy, by wygrywać - kończy Gregory.

Więcej o: