Tajemnica frekwencji na mundialu odkryta. Tak radzi sobie Katar

- Jeśli są wolne miejsca, jesteśmy wpuszczani - mówił jeden z kibiców Maroka, który wszedł na mecz swojej reprezentacji bez posiadania biletu.

Mistrzostwa świata w Katarze wkraczają w decydującą fazę. Do końca mundialu pozostało jeszcze 15 spotkań. Stadiony na każdym meczu są wypełniane do ostatniego miejsca. Frekwencja naprawdę robi wrażenie. Niestety, na próżno.

Zobacz wideo Szczęsny najlepszym piłkarzem fazy grupowej? "Uratował mundial"

Kibice są wpuszczani za darmo. Tajemnice tłumu na mundialu rozwiązane

Trwające mistrzostwa świata są rozgrywane na ośmiu stadionach. Żaden z nich nie ma pojemności mniejszej niż 40 tysięcy kibiców. Na każdym spotkaniu katarskiego turnieju jest jednak prawie komplet kibiców. Temat ten wzbudzał kontrowersje już od pierwszego spotkania, kiedy w trakcie meczu Kataru z Ekwadorem podano frekwencję - 67 tysięcy kibiców. Stadion Al Bayt, gdzie było rozgrywane to spotkanie, mieści 60 tysięcy.

- To jest kpina. Wszyscy będą o tym mówić. Jak stadion, który może pomieścić 60 tysięcy, ma nagle 67 tysięcy kibiców? To jest żałosne - mówił były szkoleniowiec reprezentacji Finlandii, a obecnie ekspert piłkarski Hasse Backe.

Sytuacje z wejściem na stadion bez biletów są już naturalne. Kibice nie kryją się z tym, że byli na meczu, nie kupując żadnej wejściówki. - Jeśli są wolne miejsca, jesteśmy wpuszczani - mówił jeden z kibiców z Maroka - Czekamy, aż wszyscy wejdą z biletem. Strażnicy sprawdzają, ilu kibiców jest na stadionie. Jeśli jest gdzieś usiąść, otwierają dla nas wejścia. Najpóźniej w drugiej połowie.

Jeden z kibiców pochwalił się, że oglądał dwa mecze Katarczyków za darmo. Argumentem nie do zbicia jest fakt, że nikt nie chciał za bardzo iść na mecz reprezentacji gospodarzy.

- Niewiele osób chciało zobaczyć te spotkania, więc wejście było łatwe. Jest to fajny system, ale jednak organizacja była lepsza cztery lata temu w Rosji.

Więcej podobnych treści znajdziesz na Gazeta.pl

Blef na blefie. Katar robi z frekwencją, co chce

Nie tak dawno pisaliśmy o frekwencji na stadionach w Katarze. Spotkanie Kataru z Ekwadorem nie było jedynym, w którym można się doszukać kłamstwa. Wcześniej podobne sytuacje miały miejsce na meczu Anglii z Iranem, Argentyny z Arabią Saudyjską, czy Holandii z Senegalem - podczas którego widać na zbliżeniach, że na trybunach były wolne miejsca, a rzekomo liczba kibiców była większa... od pojemności obiektu.

Ostatnie grupowe spotkania ponownie zaskoczyły, ponieważ według informacji podanych na monitorach na trybunach powinno niemal brakować wolnych krzesełek. Na meczu Portugalii z Koreą Południową, które było rozgrywane na Education City Stadium według oficjalnych danych zasiadło nieco ponad 44 097 kibiców, gdzie dostępna liczba miejsc to 44 667 miejsc, ale na trybunach ewidentnie było widać wiele pustych miejsc.

Podobna sytuacja miała miejsce również na stadionie 974 w Dosze. W meczu kończącym rozgrywki w grupie G Serbia przegrała ze Szwajcarią 3:2. Pojemność 974 wynosi 44 tysiące, natomiast na stadionie oficjalnie było blisko 41 378 kibiców, chociaż na trybunach można było dostrzec sporo wolnych krzesełek.

Więcej o: