Trener Belgii oskarża Francuzów. "Ktokolwiek to zrobił, jest geniuszem"

- Francja wykonała bardzo dobrą robotę, opowiadając historię, która stała się głównym tematem rozmów w Belgii. Ktokolwiek to zrobił, jest geniuszem. Gdybym był dziennikarzem w opozycji, który chciałby osłabić przeciwnika, tak bym zrobił - powiedział na konferencji prasowej selekcjoner reprezentacji Belgii Roberto Martinez. Odniósł się w ten sposób do informacji francuskiej prasy, według której atmosfera w szatni Belgii jest fatalna.

Reprezentacja Belgii rozczarowuje na mistrzostwach świata w Katarze. Belgowie wygrali pierwszy mecz z Kanadą 1:0, ale styl gry pozostawiał wiele do życzenia. W drugiej kolejce sensacyjnie przegrali z Marokiem 0:2. Przed ostatnią kolejką są w trudnej sytuacji. Aby być zależnym tylko od siebie, muszą wygrać z wicemistrzami świata, Chorwacją.

Zobacz wideo Katarskie metro - przepych, bogactwo i śpiewający kibice, a motorniczego nie ma!

Trener Belgii uderzył we francuskie media. "Fałszywe wiadomości"

Na domiar złego w mediach zaczęły pojawiać się informacje, że atmosfera w kadrze jest bardzo zła. Po sensacyjnej przegranej z Marokiem w szatni miało dojść do kłótni pomiędzy Janem Verthongenem, a Edenem Hazardem i Kevinem de Bruyne. Wszystkich rozdzielał Romelu Lukaku. Te informacje podał francuski "L'Equipe". Na konferencji prasowej przed spotkaniem z Chorwacją selekcjoner Belgów Roberto Martinez wprost zasugerował, że francuscy dziennikarze chcą jedynie zdestabilizować belgijską ekipę.

- Można zaobserwować, że Francja wykonała bardzo dobrą robotę, opowiadając historię, która stała się głównym tematem rozmów w Belgii. Jasne jest, że ktokolwiek to wymyślił, strzelił Belgii samobójczego gola. Ktokolwiek to zrobił, jest geniuszem. Gdybym był dziennikarzem w opozycji, który chciałby osłabić przeciwnika, tak bym zrobił – powiedział Martinez cytowany przez "The Sun".

- To pokazało, że być może jest więcej chęci znalezienia negatywnych wiadomości na temat tej drużyny niż prawdziwego zjednoczenia tego narodu i wspierania drużyny oraz cieszenia się talentem najlepszego pokolenia, jakie kiedykolwiek mieliśmy w belgijskiej piłce nożnej. I prawdopodobnie jest to lekcja dla nas wszystkich – że jesteśmy tutaj sami i walczymy o to, w co wierzymy. Chcemy grać i mam nadzieję, że fani – prawdziwi fani – będą mogli się cieszyć – dodał.

Martinez stwierdził także, że zawodnicy powinni przykładać znacznie mniejszą wagę do tego, co się pisze i mówi o belgijskiej kadrze. - Nie byliśmy zadowoleni z dwóch występów. Osiągnęliśmy dobry wynik w pierwszym meczu, ale nie byliśmy zadowoleni z naszej gry. Drugi mecz był pierwszym, w którym przegraliśmy dwoma bramkami na dużym turnieju, wcześniej nigdy tego nie doświadczyliśmy, więc możecie sobie wyobrazić, że nie byliśmy z tego zadowoleni. W takiej sytuacji widzisz, że na zewnątrz jest burza, a potem zdajesz sobie sprawę, że może zbyt dużo nasłuchaliśmy się tego hałasu z zewnątrz przed turniejem. Teraz mamy kilka tytułów w Belgii, które chętnie podają fałszywe wiadomości. To dość zdumiewające. Myślę, że grupa bardziej uświadomiła sobie, że im mniej słucha się tego, co jest na zewnątrz, tym lepiej – powiedział Martinez. Odniósł się tym samym do informacji belgijskich dziennikarzy podających, że niektórzy piłkarze w drużynie w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Co ciekawe, belgijskie media wcześniej cytowały Martineza, który potwierdził, że w drużynie są napięcia.

Mecz Belgii z Chorwacją odbędzie się w czwartek o godzinie 16. Belgom teoretycznie może wystarczyć remis, ale wówczas Marokańczycy musieliby przegrać z Kanadą bardzo wysoko. Belgia nie ma wyjścia – musi wygrać, jeśli chce być zależna tylko od siebie i grać dalej na mundialu.

Więcej o:
Copyright © Agora SA