Kolejny kapitalny mecz na mundialu. Dwa gole w trzy minuty nie wystarczyły

Drugi poniedziałkowy mecz i znów olbrzymie emocje na mistrzostwach świata w Katarze. Ghana wygrywała 2:0 z Koreą Południową, straciła prowadzenie, ale i tak wygrała 3:2. Przegrani oddali aż dziewiętnaście strzałów.

Wydawało się, że będzie trudno powtórzyć tak olbrzymie emocje i tyle goli, jak w pierwszym poniedziałkowym starciu: Kamerun - Serbia (3:3). Tymczasem piłkarze Ghany i Korei Południowej stanęli jak najbardziej na wysokości zadania, bo po pasjonującym spotkaniu było aż pięć bramek. Ghanę na tym mundialu naprawdę warto oglądać, bo w drugim meczu z rzędu z jej udziałem pada pięć goli. Korea Południowa też pokazała, że potrafi grać efektownie i ładnie dla oka.

Zobacz wideo Jak Wojciech Szczęsny obronił karnego? Wyjaśnia Paweł Kieszek w Sport.pl Live

Xavi ponownie broni Kataru. Xavi ponownie broni Kataru. "Ludzie będą mieli dobre wspomnienia"

Dwa ciosy Ghany

Po kolei jednak. Dla obu drużyn był to arcyważny mecz w kontekście awansu do drugiej fazy turnieju. Tym bardziej, że Korea Południowa w pierwszym meczu zremisowała bezbramkowo z Urugwajem, a Ghana przegrała z Portugalią 2:3. Korea Południowa rozpoczęła od mocnego uderzenia. Atakowała z rozmachem, po zaledwie dwudziestu minutach miała aż siedem rzutów rożnych. Niewiele jednak z nich wynikało, nie było dobrych okazji strzeleckich. Mało tego, nie było nawet celnych strzałów na bramkę. Korea Południowa kontynuowała fatalną serię minut bez celnego strzału. Nie miała ani jednego w poprzednim meczu z Urugwajem oraz w pierwszej połowie z Ghaną. Znów niewiele mógł zdziałać Heung-Min Son, gwiazdor Tottenhamu.

W 25. minucie kibice z Gany oszaleli z radości. Po rzucie rożnym Mohammed Salisu po bilardzie w polu karnym, trafił do siatki. Angielski sędzia Anthony Taylor czekał na interwencję VAR (był tam polski arbiter Tomasz Kwiatkowski), bo Andre Ayew dotknął piłki ręką w polu karnym.

Salisu został pierwszym w historii obrońcą Ghany, który strzelił gola dla tej reprezentacji w mistrzostwach świata.

Dziesięć minut później Ghana prowadziła już 2:0. Z lewej strony świetnie dośrodkował Andre Ayew, a Mohammed Kudus z sześciu metrów strzelił głową do bramki. Seung-Gyu Kim, bramkarz Korei Południowej nawet nie drgnął.

Wreszcie pierwszy celny strzał Korei Południowej i od razu gole

Po zmianie stron obraz gry zmienił się. W 53. minucie Korea Południowa po 143 minutach niemocy, wreszcie oddała celny strzał na bramkę w MŚ. Od razu bardzo groźny, bo bramkarz Lawrence Ati-Zigi musiał się mocno wysilić, by odbić uderzenie Gue-Sung Cho. Pięć minut później drużyna z Azji zdobyła kontaktowego gola. Z lewej strony dośrodkował Kan-In Lee, a głową do siatki trafił Gue-Sung Cho. To jednak nie koniec - 180 sekund później ten sam zawodnik znów kapitalnie znalazł się w polu karnym, świetnie wyskoczył do góry i z pięciu metrów wyrównał. Tym razem asystę, też z lewego skrzydła, miał Jun-Su Kim.

To jednak nie był absolutnie koniec emocji. Piłkarze Ghany potrafili się podnieść i znów wyjść na prowadzenie. Nieco szczęśliwie. W 69. minucie po zespołowej akcji, na jedenastym metrze w dobrej pozycji skiksował Inaki Williams. Piłka trafiła jednak jeszcze do Kudusa, który po raz drugi w meczu zdobył gola. W efekcie Kudus w wieku 22 lat, 118 dni, został drugim najmłodszym afrykańskim piłkarzem, któremu udało się trafić dwa razy na mistrzostwach świata. Młodszy był tylko Nigeryjczyk Ahmed Musa w 2014 roku, w wieku 21 lat, 254 dni.

Waleczna Korea Południowa nie zamierzała się poddawać. Siedem minut później strzelał z dziesięciu metrów Jin-Su Kim, ale piłkę z linii bramkowej wybił Salisu. W 90. minucie kibice z Korei Południowej ucieszyli się, gdy sędzia pokazał, że doliczone jest aż dziesięć minut. Chwilę później Son w niezłej sytuacji został zablokowany w polu karnym. W doliczonym czasie jeszcze kilka razy kotłowało się pod bramką Ghany, która momentami rozpaczliwie się broniła, ale gol już nie padł.

Korea Południowa przegrała, mimo że oddała aż 19 strzałów (rywale siedem), więcej celnych (6-3), była dłużej przy piłce (63-37 proc.), miała więcej rzutów rożnych (12-5).

Czerwona kartka po końcowym gwizdku

Po końcowym gwizdku czerwoną kartkę otrzymał Paulo Bento, trener Korei Południowej. To efekt tego, że mocno protestował po decyzji sędziego. Arbiter skończył mecz, mimo że Korea Południowa wywalczyła rzut rożny i nie pozwolił go rozegrać.

Ghana po tej wygranej prowadzi w grupie H. Ma trzy punkty, tyle samo co Portugalia, ale jeden mecz rozegrany więcej. W drugim spotkaniu tej grupy, w poniedziałek o godz. 20 Portugalia zmierzy się z Urugwajem.

W trzeciej kolejce Ghana zagra z Urugwajem, a Portugalia z Koreą Południową. Oba mecze w piątek, 2 grudnia o godz. 16. Relacja na żywo na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE. Dwie najlepsze zespoły tej grupy w 1/8 finału zmierzą się z najlepszymi z grupy G, w której występują: Brazylia, Szwajcaria, Kamerun oraz Serbia.

Włodzimierz Smolarek, FIFA 23Pierwsza taka karta Polaka w historii FIFA. Przebiła wszelkie oczekiwania

Korea Południowa - Ghana 2:3 (0:2)

Bramki: Cho dwie (58., 61.) - Salisu (24.), Kudus dwa (35., 68.)

Korea Południowa: Seung-Gyu Kim - Moon-Gwan Kim, Min-Jae Kim (92. Kyung-Won Kwon), Young-Gwon Kim Ż, Jin-Su Kim - Hwang, Jung Ż (80. Ui-Jo Hwang) - Chang-Hoon Kwon (57. Lee), Jeong (46. Na), Son - Cho.

Ghana: Ati-Zigi - Lamptey Ż (79. Odoi), Amartey Ż, Salisu, Mensah (88. Baba) - Partey, Abdul Samed - Kudus (83. Djiku), A. Ayew (79. Kyereh), J. Ayew (79. Sulemana) - Williams.

Tabela:

  1. Portugalia 1 mecz 3 punkty bilans bramkowy 3:2
  2. Ghana 2 3 5:5
  3. Urugwaj 1 1 0:0
  4. Korea Południowa 2 1 2:3
Więcej o: