"Toniemy po jednym ciosie". Media reagują na porażkę rewelacji grupy E

"Japonia tonie po jednym ciosie", "Przypomniał się strach na mundialu", "Ofensywa była frustrująca" - to tylko niektóre z krytycznych słów pod adresem piłkarzy Japonii po niespodziewanej porażce z Kostaryką 0:1 w drugiej kolejce MŚ w Katarze.

Japończycy w pierwszej kolejce mistrzostw świata w Katarze sprawili sensację i wygrali z Niemcami 2:1, choć jeszcze kwadrans przed końcem przegrywali 0:1. Jeśli Japończycy w drugiej kolejce pokonaliby Kostarykę, to zrobiliby olbrzymi krok w kierunku awansu do 1/8 finału turnieju. Niespodziewanie przegrali jednak 0:1 i bardzo swoją sytuację skomplikowali.

Zobacz wideo Katar. W tych miejscach mieszkają i trenują polscy piłkarze

"Japonia tonie po ciosie"

Japońskie media są bardzo rozczarowane po porażce ich ulubieńców.

- To jest światowa scena. Japonia, która rozegrała mecz zachowując dobrą równowagę między obroną, a atakiem, przegrała mecz dosłownie w jednej, fatalnej chwili - pisze japońska gazeta "Asahi Shimbun". - Z wyjątkiem akcji, w której straciliśmy bramkę, wydawało się, że nie można spodziewać się takiego scenariusza. Chcieliśmy zdobyć gola, tworząc okazje i nie stracić - dodają dziennikarze.

Zaznaczają, że Japonia ze zwycięstwem i porażką po dwóch meczach, stoczy teraz wielką bitwę z Hiszpanią, a wiele zależy też od niedzielnego starcia Hiszpania - Niemcy (godz. 20, relacja na żywo na Sport.pl). Dziennikarze "Asahi Shimbun" dodali też, że znów przypomniał się piłkarzom strach na mundialu i na tym turnieju nawet jedna akcja może okazać się śmiertelna.

- Piłkarska reprezentacja Japonii tonie po ciosie i przegrywa z Kostaryką - to z kolei tytuł relacji z meczu dziennika "Nihon Keizai Shimbun". - Koszmarny strzał został wepchnięty do japońskiej bramki po łagodnej trajektorii - dodają eksperci.

Skrytykowali oni również postawę Japończyków  w ofensywie w pierwszej połowie. - Można się zastanawiać, czy pierwsza połowa była strategią "udawania martwego". To nie z powodu zdecydowanej obrony Kostaryki, ofensywa Japończyków była frustrująca. Były bowiem luki w defensywie rywala i wydawało się, że można ją pokonać dwoma, trzema podaniami. Nasi zawodnicy cały czas jednak źle podawali w decydujących momentach akcji - dodają.

Skrytykowali też niektórych piłkarzy. - Kamada często psuł akcje, Ueda był mało widoczny, a Doan nie miał "ognia". W pierwszej połowie obie drużyny nie oddały celnego strzału - oceniają.

Zwracają też uwagę, że ta porażka była gorzką lekcją. Zwrócili się też do trenera Japończyków, Hajime Moriyasu, że pora na kolejne zmiany w składzie.

- Kostaryka jedyną szansę w meczu zamieniła na gola. To była gorzka lekcja, że na mundialu sprawy nie idą gładko. Jeśli chcesz dokonać zmiany, tak jak zrobiłeś to przeciwko Niemcom, teraz jest na to odpowiedni czas. W przeciwnym razie wyzwanie do 1/8 finału zostanie zamknięte w tak żałosnym meczu jak ten z Kostaryką - kończą dziennikarze "Nihon Keizai Shimbun".

Navas bronił z Bożą pomocą

Tymczasem dziennik "Yomiuri Shimbun" zwraca uwagę, że przy straconym golu błąd popełnił Hidemasa Morita, pomocnik reprezentacji Japonii.

- Morita zrobił błąd w środku boiska, który doprowadził do straty gola i przegranej z Kostaryką. Nie potrafiliśmy strzelić gola, a światowej sławy bramkarz Keylor Navas bronił z Bożą pomocą. Nasza sytuacja stała się teraz bardzo zagmatwana. Po dotkliwej porażce walka o awans może być mocno chaotyczna - pisze.

Cytuje również odważne słowa Mority po meczu. - Następnym razem musimy wygrać. Hiszpania to mocny rywal, ale przygotujemy się do tego spotkania i zwyciężymy - zapowiada pomocnik grający w Sportingu Lizbona.

Trzecia kolejka w tej grupie zostanie rozegrana w czwartek, 1 grudnia. Początek meczów: Hiszpania - Japonia oraz Niemcy - Kostaryka o godz. 20. Relacja na żywo na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: