Zobaczyła swojego syna na mundialu i nie wytrzymała. "Alleluja" [WIDEO]

Hitem internetu zostało nagranie, na którym widać, jak mama Sama Adekugbe cieszy się z debiutu syna na mundialu. Wideo zamieszczone na Twitterze pokazuje, że mistrzostwa świata w Katarze potrafią też dostarczyć mnóstwo pozytywnych emocji.

Mundial w Katarze pomimo wielu kontrowersji, problemów organizacyjnych i surowego prawa panującego w kraju nad Zatoką Perską, ma również piękne chwile. 23 listopada reprezentacja Kanady przegrała 0:1 z Belgią, ale pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie. Mama jednego z Kanadyjczyków zamieściła w sieci emocjonujące wideo.

Zobacz wideo Zmiana składu? Thomas Mueller reprezentacji Polski ma pomóc Lewandowskiemu

Mama piłkarza Kanady zamieściła wzruszające wideo na Twitterze

Reprezentacja Kanady rozgrywa dopiero drugi turniej rangi mistrzostw świata w historii. Debiut zaliczyli w 1986 roku, kiedy to nie udało im się strzelić nawet gola i przegrali wszystkie trzy mecze grupowe: 0:2 ze Związkiem Radzieckim i Węgrami oraz 0:1 z Francją. Awans na mundial w Katarze jest dla Kanadyjczyków wyjątkowym zdarzeniem. Radość z debiutu syna wyraziła mama jednego z zawodników, dokładnie Sama Adekugbe. Kobieta nie kryła emocji, pokazując na telewizor i wykrzykując "Dziękuję Jezusie. Alleluja". 

Sama Adekugbe wszedł na boisko na ostatnie 16 minut spotkania, zastępując pomocnika Richy'ego Laryea. Obrońca tureckiego Hataysporu, który w tym sezonie ligi tureckiej wystąpił 12 razy, nie odmienił losów meczu z Belgią. 

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Wynik mógł być jednak zupełnie inny. W 11. minucie lider reprezentacji Kanady Alphonso Davies wykonywał rzut karny po zagraniu piłki ręką w pole karne przez Yannicka Carrasco Strzał lewego obrońcy wyczuł i sparował Thibaut Courtois. W dalszej fazie meczu Kanadyjczycy kilkukrotnie zagrażali bramce Belgów, ale tak stuprocentowej sytuacji, jak rzut karny już nie stworzyli i ostatecznie przegrali 0:1 po golu Batshuayiego.

Zdaniem ekspertów Kanadyjczykom mogła należeć się kolejna jedenastka. Eden Hazard będąc przodem do własnej bramki na linii pola karnego, starał się wycofać ją do partnera. Zrobił to nieumiejętnie i futbolówka trafiła pod nogi rywala. Zdążył on przyjęciem ograć obrońcę, a następnie został kopnięty przez belgijskiego skrzydłowego. 

- Jest to błąd sędziowski, gdyż piłkę zagrywał Belg i nie można mówić o spalonym. Napastnik Kanady był w tej sytuacji faulowany, czego nie dostrzegł sędzia główny, ani asystent, który podniósł chorągiewkę za wcześnie, gdyż zagrożenie nie minęło. Winą trzeba obarczyć obu arbitrów - skomentował Rafał Rostkowski, były sędzia międzynarodowy.

Następny mecz Kanadyjczycy rozegrają 27 listopada w meczu przeciwko Chorwacji, a cztery dni później czekać ich będzie starcie z Marokiem (1.12.).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.