Z obozu uchodźców na mundialu. Niezwykła historia Awera Mabila

- Wkurza mnie, gdy ludzie mówią, że jestem "dzieckiem uchodźców". Chcę zainspirować innych do walki o marzenia - podkreśla Awer Mabil, który urodził się w obozie w Kenii. Gdy był jeszcze dzieckiem, wyjechał do Australii, gdzie po raz pierwszy kopnął piłkę. A dziś zagra w jej barwach na mundialu w Katarze i nie z byle kim, bo z obecnymi mistrzami świata.

Mistrzostwa świata w Katarze wywołują ogromne kontrowersje. Począwszy od afery korupcyjnej, poprzez termin rozegrania mundialu, na kwestii łamania praw człowieka kończąc. Jednak nie brakuje również inspirujących historii. Bohaterem jednej z nich jest Awer Mabil, reprezentant Australii, która już we wtorek 22 listopada rozpocznie zmagania na mundialu. W pierwszym spotkaniu zmierzy się z obrońcami tytułu, Francją.

Zobacz wideo Oto przyszły bramkarz reprezentacji Polski. "Ma charakter, poczucie własnej wartości"

Niezwykła historia Awera Mabila. "Kiedy przyjeżdżasz do Europy z Australii, jesteś nikim"

Mabil urodził się w obozie dla uchodźców w miejscowości Kakuma w Kenii. Jego rodzice są Sudańczykami, ale jeszcze przed urodzeniem piłkarza uciekli z ojczyzny, co miało związek z wojną domową. Po dziesięciu latach Mabil wyjechał z Kenii i zamieszkał w Australii, gdzie zaczął stawiać pierwsze kroki w zawodowym futbolu. - W Kakumie odbijałem jedynie skarpety. Dopiero na Antypodach dostałem piłkę i zacząłem na poważnie myśleć o tym sporcie. Dziś mogę powiedzieć, że piłka nożna jest przewodnikiem mojego życia - podkreślił piłkarz w rozmowie z "The Guardian".

Kapitan Harry Kane przed meczem z Iranem (bez tęczowej opaski). Mundial Katar 2022, Doha, 21 listopada 2022 r.FIFA straciła kontrolę nad MŚ. Bolesne słowa. Reżim Kataru przesunął granicę

To właśnie po przyjeździe do Australii zobaczył pierwszy profesjonalny mecz. "W Kakumie nie miałem dostępu do telewizji. To zmieniło się po osiedleniu w Australii. Pierwszym turniejem, który zobaczyłem, były mistrzostwa świata w 2006 roku. Nie spałem całą noc. Doskonale pamiętam finał i uderzenie głową Zidane'a. A potem oglądałem mundial w RPA. Moja mama, cała moja rodzina nie spała, co było dla mnie wyjątkowe. Dodatkowo mistrzostwa rozgrywano w Afryce, a więc w moim domu. Teraz bycie częścią tego widowiska to wielka rzecz" - podkreślił.

W 2015 roku Mabil wyjechał do Europy i rozpoczął profesjonalną karierę. Występował w Danii, Portugalii i Turcji, aż w końcu trafił do Hiszpanii. Od lipca 2022 roku gra w drużynie Cadizu. - Kiedy przyjeżdżasz do Europy z Australii, jesteś nikim, nikt nie ma do ciebie szacunku, więc musisz naprawdę ciężko pracować i walczyć. Wkurza mnie, gdy ludzie piszą tylko, że jestem "dzieckiem uchodźców", a nie skupiają się na drodze, jaką przeszedłem, by być tu, gdzie jestem. Chcę opowiedzieć moją historię i zainspirować innych do walki o marzenia. Oni też mogą wystąpić na mistrzostwach świata - kontynuował 27-latek.

Australia zakwalifikowała się na tegoroczny mundial bardzo późno, bo w połowie czerwca. W barażu interkontynentalnym pokonała Peru dopiero po rzutach karnych. I to właśnie trafienie Mabila przyczyniło się do końcowego triumfu drużyny. - Najbardziej niezwykłe jest to, że dzień przed meczem podszedłem do "jedenastki" i spudłowałem. Powiedziałem trenerowi, że nie jestem zadowolony i chce powtórzyć strzał. Za drugim razem pokonałem bramkarza. Gdybym nie zdecydował się na drugą próbę, to pewnie nie udałoby mi się zdobyć bramki dzień później - podkreślił. 

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Ludek KlusacekSkandal w czeskiej telewizji. Widzowie nie mogli uwierzyć w to, co słyszą

Mabil opowiedział także o oczekiwaniach Australii przed mistrzostwami. - Nie usatysfakcjonuje nas sama obecność. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i awansować do kolejnych faz turnieju. To jest nasz cel. Naszym marzeniem jest zakwalifikowanie się do najlepszej ósemki lub szesnastki mistrzostw. To byłby mocny bodziec dla naszego następnego pokolenia. Piłka nożna jest teraz numerem 1 w Australii pod względem uczestnictwa dzieci. Im dalej zajdziemy, tym bardziej pomożemy rozwijać się młodym ludziom - zakończył.

Australia trafiła do grupy D, w której zmierzy się kolejno z Francją, Tunezją i Danią. I choć to europejskie kraje są faworytami do wyjścia z grupy, to piłkarze z Antypodów mają nadzieje na sprawienie sensacji. 

Więcej o: