Ostatni raz Krychowiak i Szczęsny ramię w ramię usiedli za konferencyjnym stołem przed meczem z Niemcami wygranym na Stadionie Narodowym 2:0. - Zastanawialiśmy się nawet czy to jakiś przesąd. Już tak nie żartujemy, nie mamy po dwadzieścia lat. Ale żeby nie było, Kamil i Kamil prosili o pozdrowienia: "Grosik, Glikson, cześć!" - powiedział Szczęsny. Konferencja pokazała, kim jest Polska w oczach świata - reprezentacją Lewandowskiego.
Konferencja przebiegała spokojnie, padły wszystkie te zdania, które przed takim meczem paść musiały: o podekscytowaniu, zdrowej presji, chęci zmazania plamy po rosyjskim mundialu. Wojciech Szczęsny i Grzegorz Krychowiak odpowiadali spokojnie, nie rzucali chwytliwych zdań i nie podsycali oczekiwań. Wydawali się wręcz cieszyć, że tych mistrzostw nie poprzedzały tygodnie zgrupowań, bo to wtedy najbardziej puchną nadzieje. - Nawet się zastanawialiśmy z Wojtkiem, czy zostaliśmy tu zaproszeni, żeby nieco rozluźnić atmosferę, ale my już nie mamy po dwadzieścia lat - uśmiechał się Krychowiak, gdy odpowiadał na pytanie Sport.pl nawiązujące do ostatniej konferencji prasowej, na którą przyszedł ze Szczęsnym.