Kto zostanie czarnym koniem mundialu? "Malutki kraj oddycha futbolem"

Kto może okazać się czarnym koniem turnieju, a jaka reprezentacja będzie jego największym rozczarowaniem? W dniu otwarcia mistrzostw typujemy kandydatów do tych dwóch kategorii, a są wśród nich m.in. Serbia i Belgia - swoimi przewidywaniami dzieli się Antoni Partum ze Sport.pl.

Czarny koń turnieju: 

Urugwaj

Reprezentacja Urugwaju to wyjątkowo nieprzyjemny rywal. I to od zawsze, w końcu to pierwsi mistrzowie świata z 1930 roku. Ale w najnowszej historii też potrafił zaskoczyć faworytów. Szczególnie w 2010 roku, gdy na mundialu w RPA dotarł aż do półfinału, a Diego Forlan otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika turnieju. Cztery lata później Urugwajczykom też udało im się wyjść z grupy, ale odpadli już w 1/8 finału, gdzie lepsza okazała się Kolumbia. Na mistrzostwach w Rosji szli jak burza, bo wygrali trzy mecze grupowe, a w 1/8 finału wyeliminowali Portugalię. Później jednak odpadli z Francją, czyli przyszłymi mistrzami.

Zobacz wideo Gdy Allah nie patrzy, czyli wielka impreza w centrum Dohy

Tamte trzy turnieje łączył ich kultowy selekcjoner Oscar Tabarez, ale rok temu został zastąpiony przez Diego Alonso. W kadrze wciąż są jednak piłkarze, którzy pamiętają tamte turnieje, jak doświadczeni Diego Godin, Martin Caseres, Jose Maria Gimenez (nie grał w RPA), Edinson Cavani czy Luis Suarez. Ale w Katarze zostaną oni wzmocnieni zdolną młodzieżą.

W pierwszym składzie powinniśmy zobaczyć Fede Valverde, który robi furorę w Realu Madryt, ale i Rodrigo Bentancura, byłego gracza Juventusu, który wyraźnie odżył w Tottenhamie. O miejsce w jedenastce walczy też napastnik Darwin Nunez, za którego Liverpool zapłacił latem 120 milionów euro. W formacji defensywnej powinien biegać Mathías Olivera, który zbiera dobre recenzje w Napoli.

Nazwiska to jedno, ale Urugwajczycy mają też świetną mentalność, bo ich malutki kraj oddycha futbolem. Choć Urugwajczyków żyje niewiele ponad trzy miliony, to w stolicy Montevideo jest zarejestrowanych ponad 30 klubów piłkarskich. A urugwajscy zawodnicy znani są ze swej waleczności i nieustępliwości. Na takiej drużynie każdy może się potknąć.

Sebastian SzymańskiWesley Sneijder o Sebastianie Szymańskim. Króciutko

Terminarz Urugwaju:

  • 24 listopada (czwartek), godz. 14:00: Urugwaj - Korea Południowa
  • 28 listopada (poniedziałek), godz. 20:00: Portugalia - Urugwaj
  • 2 grudnia (piątek), godz. 16:00: Ghana - Urugwaj

Czarny koń turnieju: Serbia

Cztery lata temu Serbowie gładko przeszli przez eliminacje i spekulowano, że mogą pozytywnie zaskoczyć w Rosji, ale wewnętrzne konflikty w kadrze i słaba gra sprawiły, że odpadli już w grupie. Teraz też przeszli przez eliminacje jak burza, o czym świadczy choćby to, że Portugalia na której nabili cztery punkty, musiała się męczyć w barażach.

W składzie Serbów nie brakuje uznanych graczy. Gole dla drużyny Dragana Stojkovicia mają strzelać Dusan Vlahović z Juventusu oraz Aleksandar Mitrović z Fulham. Ten pierwszy jest uznawany za najlepszego napastnika młodego pokolenia, tuż za Erlingiem Haalandem i Kylianem Mbappe. Zaś Mitrović to autor dziewięciu goli w 12 meczach tego sezonu Premier League. Taki atak musi wzbudzać respekt, prawda?

A przecież dogrywać im piłki ma Filip Kostić, jeden z najlepszych asystentów Europy w ostatnich latach. W tym sezonie gracz Juve zdążył już zaliczyć siedem asyst. Świetne liczby ma także Sergej Milinković-Savić, którego Lazio wycenia na 100 milionów euro. 27-latek ma już siedem asyst i pięć goli. Nie można też zapominać o 33-letnim Dusanie Tadiciu, liderze Ajaksu Amsterdam, w którego barwach strzelil 95 goli i zanotował 101 asyst, a potrzebował do tego tylko 214 meczów.

Obronę w ryzach ma trzymać solidny stoper Fiorentiny - Nikola Milenković. Trzon drużyny jest bardzo mocny. Pytanie: czy reszta drużyny za nimi nadąży?

Grupę mają trudną, ale jak z niej wyjdą, to zrobi się nam ciekawie.

Terminarz:

  • 24 listopada (czwartek), godz. 20:00: Brazylia - Serbia
  • 28 listopada (poniedziałek), godz. 11:00: Kamerun - Serbia
  • 2 grudnia (piątek), godz. 20:00: Serbia - Szwajcaria

Oczywiście, trzeba mieć świadomość, że czarnego konia trudno przewidzieć, bo przecież to z definicji musi być niespodzianka. Przed Euro 2020 wielu typowało Turcję, a okazała się największym rozczarowaniem. Może teraz też będzie podobnie z Serbami i Urugwajczykami? Dlatego na wszelki wypadek dodamy, że warto śledzić także USA i Senegal.

Amerykańskie "złote pokolenie" może namieszać na mundialu w Katarze, ale głównym celem jest kolejny turniej, którego będą współorganizatorem, czyli ten za cztery lata.

Z kolei Senegal niedawno wygrał mistrzostwa Afryki. I choć właśnie stracił kontuzjowanego Sadio Mane, to i tak w kadrze ma kilku ciekawych graczy. To m.in. Kalidou Koulibaly,  Edouard Mendy (obaj Chelsea), Ismaïla Sarr (Watford),  Abdou Diallo (RB Lipsk) czy doświadczony Idrissa Gueye z Evertonu.

Kamil Glik w KatarzeDoradca Michniewicza grzmi: Sztaby szkoleniowe są totalnie oburzone

Kto może rozczarować w Katarze?

Anglia

Na Anglikach zawsze ciąży ogromna presja, bo mają fanatycznych kibiców. A presja jest tym większa, że ich kadra jest wyceniana na 1,3 miliarda euro, a to najdroższy skład w Katarze. I wiele tu nie zmienia fakt, że wyceny angielskich piłkarzy nie zawsze są adekwatne do ich umiejętności piłkarskich.

 

Ale przede wszystkim Anglicy budują duże oczekiwania swoimi dobrymi wynikami. Cztery lata temu dotarli do półfinału mundialu, a w rok temu przegrali finał Euro dopiero po rzutach karnych. Głębokość składu Anglików musi robić wrażenie, zwłaszcza w ofensywie.

Ale im bliżej własnej bramki, tym gorzej. I to znacząco. Bramki ma strzec Jordan Pickford, zawodnik Evertonu, a więc klubu, który regularnie zawodzi od wielu, wielu miesięcy. Środek obrony ma tworzyć duet Harry Maguire (United) i John Stones (City).

Oczywiście, Maguire nie jest tak zły, jakby mogłyby to sugerować setki memów i kompilacji jego nieudanych zagrań, ale do światowego topu wciąż mu daleko. Z kolei Stones nieprzypadkowo występuje w pierwszym składzie City, ale na pewno nie jest jego najmocniejszym punktem. Co jakiś czas zdarzają mu się duże wpadki. Boczni obrońcy Anglików: Luke Shaw, Kyle Walker czy Trent Alexander-Arnold zdecydowanie lepiej spisują się z przodu, niż w defensywie. Słowem, podstawowy skład Anglików nie jest idealny, a przecież każdy gorszy wynik niż półfinał zostanie odebrany jak klęska. Problem w tym, że "na papierze" jest kilka zespołów mocniejszych.

 

Terminarz:

  • 21 listopada (poniedziałek), godz. 14:00: Anglia – Iran
  • 25 listopada (piątek), godz. 20:00: Anglia – USA
  • 29 listopada (wtorek), godz. 20:00: Walia – Anglia

Belgia:

Wszyscy znamy tę historię. Po blamażu na Euro 2000, którego Belgowie byli współgospodarzami, tamtejsza federacja piłkarska przeprowadziła rewolucję. Przede wszystkim odświeżono model pracy z dziećmi i młodzieżą, a efektem tej pracy jest złote pokolenie belgijskiego futbolu. Problem w tym, że ci piłkarze przekroczyli w większości 30. rok życia, a wspólnie wielkiego sukcesu jeszcze nie osiągnęli. 

Jasne, na mundialu w Rosji dotarli aż do półfinału, ale dwa lata wcześniej odpadli z Walijczykami w ćwierćfinale Euro 2016. A na zeszłorocznym Euro też odpadli w ćwierćfinale, tyle że z Włochami. Turniej w Katarze będzie podsumowaniem tego pokolenia belgijskich zawodników. Problem w tym, że wielu z nich jest na zakręcie.

Romelu Lukaku? Strzelił w tym sezonie zaledwie jednego gola w Serie A, a poprzedni sezon, w barwach Chelsea, zakończył, z ośmioma trafieniami. Eden Hazard? W 2019 roku Real Madryt zapłacił za niego Chelsea aż 115 milionów euro. Dziś 31-latek jest wyceniany na... 7,5 mln.

Skrzydłowy, poturbowany licznymi urazami, spędził w tym sezonie zaledwie 98 minut na murawach ligi hiszpańskiej. Z kolei 35-letni Dries Mertens wypisał się z wielkiej piłki, bo od tego lata występuje w lidze tureckiej.

Niezbyt dobrze, jak na drużynę, która miałaby walczyć o medal, wygląda obrona. Trener Belgów liczy na Toby'ego Alderweirelda. Leandera Dendonckera i Jana Vertonghena. No to może się przeliczyć.

Oczywiście, Belgowie i tak mają w składzie gwiazdy światowego formatu. Genialnego bramkarza Thibauta Courtoisa oraz fantastycznego rozgrywającego Kevina De Bruyne, ale to może nie wystarczyć, by bić się o najwyższe cele.

Terminarz:

  • 23 listopada (środa), godz. 20:00: Belgia - Kanada
  • 27 listopada (niedziela), godz. 14:00: Belgia - Maroko
  • 1 grudnia (czwartek), godz. 16:00: Chorwacja - Belgia

Dużą zagadką pozostaje kadra Francji, która będzie musiała sobie radzić bez Benzemy, Pogby, Kante, Kimpembe, Nkunku oraz Maignana. Ale o niej więcej przeczytacie w świetnym tekście Dawida Szymczaka. 

"W kadrze Francji jest tyle samo utalentowanych piłkarzy, co problemów i skandali. Boiskowe przeplatają się z obyczajowymi. Brakuje Paula Pogby, ale wciąż blisko jest jego brat Mathias, który od miesięcy podrzuca brukowcom sensacyjne historie. Spokoju nie będzie na pewno, nudy też nie. Nie wiadomo, co z sukcesem" - pisze dziennikarz Sport.pl.

Więcej o: