Juergen Klopp zapowiada transfery z klubu. Liverpool już poważnie się wzmocnił

Naby Keita, Fabinho, Xherdan Shaqiri - ci piłkarze już wzmocnili Liverpool w letnim oknie transferowym. Teraz Juergen Klopp zdradził dalsze plany zapowiadając, że kilku piłkarzy odejdzie. Będzie to również przełomowy rok dla Liverpoolu, bo żaden z kluczowych piłkarzy nie powinien odejść.

Naby Keita wzmocnił Liverpool z RB Lipsk za 60 mln euro. Fabinho przyszedł z AS Monaco za 45 mln euro, natomiast Xherdan Shaqiri ze Stoke City za ok. 15 mln euro.

W najbliższym czasie do tej trójki ma dołączyć Alisson. AS Roma ma dostać za swojego bramkarza 74 mln euro, co będzie rekordowym transferem piłkarza na tej pozycji w historii futbolu.

Lech Poznań sprzedaje niewypał transferowy. Niklas Barkroth odchodzi

Dodatkowo z wypożyczeń wrócili Divock Origi (Wolfsburg) i Lazar Marković (Anderlecht). To sprawia, że kadra Liverpoolu jest niezwykle szeroka - i faktu nie zmienia to, że z klubu odeszli Emre Can (Juventus), Jon Flanagan (Rangers), Jordan Williams (Rochdale) i Adam Bogdan (przedłużone wypożyczenie do Hibernian).

Real Madryt ściągnie Thibaut Courtois, gdy Chelsea znajdzie nowego bramkarza

Gdy Alisson podpisze już sześcioletni kontrakt, to Juergen Klopp będzie mógł skupić się na odchudzeniu kadry. Przyznał, że kadra jest obecnie zbyt duża. "The Guardian" uważa, że z klubu mogą odejść Simon Mignolet, Daniel Sturridge, Danny Ings, Divock Origi czy Lazar Marković.

Liverpool bez Alexa Oxlade'a Chamberlaina. Straci cały sezon

AP

- Oczywiście, że musimy sprzedać. Nie możemy mieć 35-40 piłkarzy. Potrzebujemy wielu piłkarzy, ale nie 40 - powiedział Klopp.

Real Madryt planuje niesamowite wzmocnienia

- Być może to pierwszy rok, w którym nie musimy sprzedawać żadnego kluczowego piłkarza. Zawsze następuje wiele zmian, ale w obu kierunkach. Teraz następują w jednym kierunku. Wykonujemy kolejny krok. Piłkarze zostają, wzmacniamy skład, wykonujemy następny krok. Tak to działa. Jesteśmy w znakomitym momencie.

Jeśli jesteś bardziej wymagającym czytelnikiem, to musisz wypróbować nasz nowy newsletter

Więcej o: