Finał mundialu. Francja - Chorwacja. Mario Mandzukić strzelił samobója. Pierwszego w historii

Chorwaci od pierwszego gwizdka prezentowali się w finale lepiej od Francuzów. Przejęli kontrolę na boisku i częściej utrzymywali się przy piłce. Przypadkowo stracony gol podziałał na nich mobilizująco. Mario Mandzukić, autor samobójczego gola też się nie załamał. Już dziesięć minut później piłkarze Dalicia zdobyli bramkę wyrównującą.

Centymetry – to one przeszkodziły Chorwacji w 18. minucie finału z Francją. Mario Mandżukić wrócił we własne pole karne, żeby pomóc drużynie obronić się przed wysokimi francuskimi obrońcami. Chorwacki napastnik ma 190 cm i w finale okazało się to nie błogosławieństwem, a przekleństwem.

"Brzęczek dostał cios poniżej pasa. To paranoja"

Tylko Mandżukić był w stanie doskoczyć do piłki dośrodkowanej przez Griezmanna z rzutu wolnego. Stojący przed Chorwatem Varane i Matuidi jej nie dosięgnęli.

Mandżukić nieszczęśliwie przedłużył jej tor lotu. Wtedy kilku centymetrów zabrakło z kolei Subasiciowi. Bramkarz nie był w stanie odbić piłki i przenieść jej nad poprzeczką. Wpadła w samo okienko bramki.

Mandzukić to pierwszy piłkarz w historii, który strzelił samobója w finale mistrzostw świata:

Przypadkowo stracony gol nie zdeprymował Chorwatów. Już po dziesięciu minutach Perisić wyrównał stan rywalizacji. Mandżukić ma przed sobą co najmniej godzinę, by znów być „super Mario”. Samobój powinien go dodatkowo zmotywować.

***

Boniek wyjaśnił, dlaczego nie zatrudnił De Biasiego

Arka Gdynia jak Japonia na mundialu

Luka Modrić w wieku pięciu lat został bohaterem materiału BBC

Więcej o: