Mundial 2018. Półinał Chorwacja - Anglia 2:1 po dogrywce. Chorwacki triumf z wątroby

Jak znaleźć siły do awansu w trzecim z rzędu meczu z dogrywką? Czytając i oglądając. Chorwaci powtarzali po awansie do finału: Anglicy nas lekceważyli i mają teraz za swoje

„It’s not coming home!” – rzucił Vedran Corluka, żegnając strefę wywiadów na Łużnikach. Mijał właśnie Dejana Lovrena, a Lovren dawał cały wykład o tym, co wróciło do Anglików.  – Czytałem o sobie tyle rzeczy w ich prasie. Ja, zawsze ten słaby. Jeszcze przed meczem dostałem pytanie o 1:4 Livepoolu z Tottenhamem, jak do tego podchodzę – mówił Lovren o ligowym meczu, w którym zupełnie nie radził sobie z pilnowaniem Harry’ego Kane’a i trener Juergen Klopp zdjął go jeszcze w pierwszej połowie.

Gdy to pytanie padło na konferencji przed półfinałem, Lovren zareagował spokojnie, odpowiedział pochwałami wobec Kane’a. Dopiero po 2:1 w Moskwie wziął rewanż. – Pamiętam wszystko, co o mnie pisali. I teraz to do nich wróciło. Tego u Anglików nie rozumiem. Ale powinniśmy za to ich mediom podziękować. Pisali, że będziemy bardziej zmęczeni bo dwa razy rozstrzygaliśmy awans w karnych, a oni raz. Ale to my mieliśmy w dogrywce mocniejsze nogi . Pierwsza połowa nam się nie udała, nie kontrolowaliśmy wydarzeń. W drugiej opanowaliśmy piłkę, znajdowaliśmy coraz więcej miejsca. A w dogrywce byliśmy po prostu silniejsi. Słyszałem, że mam za sobą słaby sezon w Liverpoolu. A ja grałem w finale Ligi Mistrzów, a teraz zagram w finale mundialu. Okej, szkoda że finału LM nie wygrałem. Ale chyba pora żeby ludzie zaczęli dostrzegać, że jestem jednym z najlepszych obrońców na świecie – mówił. – Siłą Chorwatów jest mentalność. Przez 25 lat cały czas musieliśmy się mierzyć z jakimiś problemami, z wojną, zniszczeniami. Niewiarygodne, ile my mamy mimo tego talentów w sporcie. W futbolu, koszykówce, piłce wodnej, w tenisie. Skąd te talenty? Nie wiem, to chyba po prostu zasługa naszych mam i ojców. Dobrze się kochają – mówił Lovren.

Chorwaci są pierwszy raz w finale mundialu i szli do niego tak, jak jeszcze nikt przed nimi: po dogrywkach w każdej rundzie pucharowej, po trzech z rzędu meczach w których pierwsi tracili bramkę. Nie tylko Anglicy mówili o tym, że kumulujące się zmęczenie może być decydujące  w tym meczu, to był refren w wielu krajach. Ale Chorwaci zapamiętali przede wszystkim to, co padło na ten temat w Anglii.  Rio Ferdinand typował w telewizji łatwe 2:0 lub 3:0 ze zmęczonym rywalem, Ian Wright widział Anglików w finale.

- Angielscy dziennikarze, eksperci w telewizji. Nie docenili Chorwacji i to był ogromny błąd. Wszystkie te słowa słyszeliśmy, czytaliśmy i mówiliśmy: OK, to zobaczymy kto będzie zmęczony. Powinni być bardziej pokorni i bardziej szanować rywali – mówił Luka Modrić w pomeczowym wywiadzie dla ITV. A Ivan Rakitić do hiszpańskich mikrofonów – że Anglicy mogą sobie dalej mówić, czego to nie zrobią, a Chorwaci zajmą się niedzielnym finałem. Trochę żółci wylał też Sime Vrsaljko, którego asysta przy golu Ivana Perisicia pozwoliła Chorwatom wyrównać i od tej pory, z wyjątkiem dwóch angielskich stałych fragmentów gry - mieli już niemal pełną kontrolę nad meczem. – Była taka teoria, że to jest nowa Anglia, odchodząca od gry długimi piłkami. No, jak ich przycisnęliśmy, to się okazało, że Anglia nie jest wcale taka nowa – mówił obrońca Atletico Madryt.

W finale czeka na Chorwatów Francja, rywal który 20 lat temu dwiema bramkami Liliana Thurama zatrzymał ich marsz do finału mundialu. Chorwacja w tamtych mistrzostwach zawsze w fazie pucharowej zdobywała bramkę pierwsza, i tak też było z Francuzami, gola zdobył Davor Suker, dziś prezes chorwackiej federacji. Ale Francuzi szybko wyrównali, a potem trafili drugi raz. Dla Thurama to były jedyne gole w kadrze – Miałem wtedy dziewięć lat i pamiętam, jak rodzice rozmawiali: skąd ten Thuram wyrósł w tym miejscu? – wspominał Lovren. Pierwszym zagranicznym klubem Lovrena był Olympique Lyon, tam się, jak wspominał obrońca,  poznali i polubili z dzisiejszymi kadrowiczami Didiera Deschampsa, Hugo Llorisem i Samuelem Umtitim. Bramkarz Danijel Subasić, który wychodził z szatni ostatni, pijany ze szczęścia i z Domagojem Vidą uwieszonym na szyi, gra w Monaco z Thomasem Lemarem i Djibrliem Sidibe, grał do niedawna z Kylianem Mbappe i Benjaminem Mendym, a będąc od sześciu lat w Ligue 1 poznał większość reprezentantów Francji. Choć akurat przed finałem ważniejsze od tego kto się z kim lubi będzie zapewne dla Chorwatów, kto co o nich powiedział we francuskich mediach.

Najnowsze informacje