Mundial 2018. Wściekły kibic, czyli "wszechporażająca nas wszystkich pogarda" [KOMENTARZ]

Wszyscy uwielbiamy wakacyjny luz, sami chwalimy się fotkami oraz filmikami z wakacji, to fikuśnych igraszek na karaibskiej plaży, codziennych relacji na instastory z udziałem "trzech tenorów' (z wyraźnie ciężkimi powiekami) na Ibizie, "boomerangi" ze skokami do wody w wykonaniu naszych gwiazdorów - w najgorszym możliwym czasie, czyli pomundialowej rozpaczy - zwyczajnie bronić się nie da.

„Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. 36 lat od medalu w Hiszpanii, 12 od ostatniego mundialu z naszym udziałem. Potem przegrane eliminacje do RPA i Brazylii, a dalej cztery, bite, dające jakąś nadzieję, ćwierćfinał na Euro, i oto mi odpłacają, jak by ktoś dał mi w mordę. Ja pie…, k…! O, bracia kibice, siostry kibicki, ponad 50 tysięcy było nas na każdym meczu na Narodowym. Piąte miejscu w rankingu FIFA! Myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy, że oto nas przyjęto do piłkarskiej elity. Piłkarska elita, Dżizus, …, ja pier…! Cała młodość na boiskach i stadionach. A potem bida, bida i rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość pariasa i wszechporażająca nas wszystkich pogarda. (…) Dlaczego reprezentacja Polski każdej maści ma mnie za nic? Przez każdą naszą kadrę na koniec mundiali w tym wieku czuję się jak kundel! Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku? Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą! A przecież stanowimy sól sportu. Tego sportu!”

Tak sobie myślę, że parafraza słów Adama Miauczyńskiego z filmu „Dzień Świra”, idealnie obrazuje odczucia i gojenie ran wielu kibiców reprezentacji Polski po kompromitującym mundialu w naszym wykonaniu. Choć od wstydliwego meczu z Japonią minęły dwa tygodnie, to ja nadal czuję: „jak by ktoś dał mi w mordę”.

Mundial 2018: Kamil Grosicki krytykowany za wakacje. Piłkarz ostro odpowiada fanom

Za wstydliwy kwadrans gry i niski pressing przy japońskiej tiki-tace, publicznie przeprosił jedynie Łukasz Fabiański. Pozostali, śmiertelnie poważnie, wielokrotnie wypowiadali się, że na koniec turnieju drużyna pokazała charakter. Za ten pokaz „determinacji” do tej pory dostaje się naszym reprezentantom. Pod ich wakacyjnymi postami w mediach społecznościowych dominują krytyczne komentarze. Często też obraźliwe, czego absolutnie nie pochwalam, a niektórymi wręcz się brzydzę.

Polska vs Senegal | Mundial 2018Polska vs Senegal | Mundial 2018 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Ale widocznie czasami kibic też musi, inaczej się udusi. Tym bardziej że oglądanie naszej drużyny na mundialu było jedną wielką udręką. Byliśmy najgorszą europejską reprezentacją, zajęliśmy ostatnie miejsce w najsłabszej grupie turnieju, a na domiar złego główni winowajcy sprawiają wrażenie, jak gdyby nic się nie stało.

W gwoli ścisłości - kontrowersyjną okładkę „Faktu” - dwa dni po porażce z Senegalem z uśmiechniętym Arkadiuszem Milikiem, któremu z ukrycia zrobiono zdjęcie przy hotelowym basenie z wielkim tytułem: „Dostali łomot, a humorki dopisują” – uznawałem za infantylną i godną pożałowania. Redaktorów zdecydowanie poniosło, choć jak na tabloid przystało, było to celowe zagranie na emocjach rozczarowanych kibiców.

Nie przypuszczałem jednak, że tuż po powrocie z Soczi, nasi reprezentanci niczym spuszczeni z łańcucha, na własne życzenie wystawią się na ostrą krytykę ze strony zwykłych fanów. Fanów, którzy poza niepoprawnymi entuzjastami, nie oczekiwali niczego więcej poza godnym występem i przeżywaniem emocji przynajmniej do ostatniej kolejki fazy grupowej.

I choć wszyscy uwielbiamy wakacyjny luz, też chwalimy się fotkami oraz filmikami z wakacji, to fikuśnych igraszek na karaibskiej plaży, codziennych relacji na instastory z udziałem "trzech tenorów' (z wyraźnie ciężkimi powiekami) na Ibizie, „boomerangi” ze skokami do wody w wykonaniu naszych gwiazdorów  - w najgorszym możliwym czasie, czyli pomundialowej rozpaczy – zwyczajnie bronić się nie da.

Panowie piłkarze – wasi kibice i fani z mediów społecznościowych, to też ludzie (choć większość na innym pułapie finansowym). Z pewnością wybaczyliby wam porażkę na mundialu i urlopowe szaleństwa. Jestem przekonany, że hejterów pod waszymi zdjęciami z wakacji byłoby jak na lekarstwo. Problem w tym, że nie przegraliście tego turnieju, tylko w fatalnym stylu pogrzebaliście nasze nadzieje na pierwszy udany mundial od 30 lat. Po tym bolesnym pogrzebie, zamiast egzotycznych figli-migli, przydałaby się choć odrobina refleksji i pokory waszej strony. Bo inaczej, jakby to ujął Adaś Miauczyński spotyka nas tylko „wszechporażająca pogarda”.