Mistrzostwa świata 2018. Francja - Argentyna. Fantastyczny Kylian Mbappe! Argentyna wyrzucona z mundialu!

"1998 to wspaniały rok dla francuskiego futbolu. Właśnie wtedy urodził się przecież Kylian Mbappe" - zdjęcie bilbordu z takim napisem pojawiło się w sieci podczas pierwszego meczu 1/8 finału mundialu w Rosji. Pojawiło się nieprzypadkowo, bo to właśnie niespełna 20-latek poprowadził Francuzów do zwycięstwa w starciu z Argentyną (4:3). Choć do remisu było blisko, bo Kun Aguero w końcówce pobudził Argentyńczyków do walki o remis.

Wzmianka o roku 1998 przypadkowa nie jest też z innego powodu - wówczas Francja zdobyła swoje ostatnie mistrzostwo świata, teraz młody piłkarz ma ją poprowadzić do kolejnego sukcesu. W sobotę postawił ku temu pierwszy krok, strzelając dwa gole i wyrzucając z turnieju Argentynę.

8,4 s - w takim czasie Mbappe przebiegł 70 metrów, kiedy na początku pierwszej połowy po raz pierwszy zdemolował argentyńską obronę. Napastnik przejął piłkę pod własnym polem karnym i popędził w kierunku bramki rywala. Dał się zatrzymać dopiero w obrębie "szesnastki" Argentyny, gdzie faulował go Marcos Rojo, a sędzia bez wahania podyktował rzut karny. Ten na gola pewnie zamienił Antoine Griezmann - pierwszy po Zinedinie Zidanie Francuz, który w trakcie jednego turnieju MŚ zdobył dwie bramki z "jedenastek".

Argentyna się jednak nie poddała, Argentyna walczyła, miała ogromną przewagę w posiadaniu piłki, ale długo nie potrafiła tego wykorzystać. Miała problemy w środku pola, Messi - ustawiony na nietypowej dla siebie pozycji środkowego napastnika - był niewidoczny, a na skrzydłach były problemy. Problemy, które miał również Angel Di Maria, mocno krytykowany po ostatnich występach. Ale akurat on zdobył się na coś wyjątkowego, chwilowy błysk, który objawił się jego pięknym strzałem w 41. minucie, kiedy nie dał szans Hugo Llorisowi.

Niesiona strzeleniem gola Argentyna rozpoczęła drugą połowę bardzo ofensywnie. W 48. minucie podwyższyła dzięki temu na 2:1, bo Messi pierwszy raz w tym meczu znalazł się z piłką w poru karnym rywala - trochę się pokręcił, zmienił kierunek biegu i uderzył, a piłka odbiła się jeszcze od Gabriela Mercado i wpadła do bramki.

Później jednak swój koncert dawali już tylko Francuzi, a Argentyńczycy - z Messim na czele - tylko biernie patrzyli, jak rywale wyrzucają ich z mundialu. Po cudownej bramce Benjamina Pavarda w 57. minucie, kiedy mocnym, technicznym uderzeniem doprowadził do wyrównania, już nawet na to nie było ich stać, bo po straconych bramkach lider Albicelestes patrzył tylko bezradnie w dół, jakby przeczuwał, że to już koniec. 

A jeśli tak było, to przeczucie okazało się słuszne, bo w 64. i 68. minucie Mbappe wyprowadził kolejne dwa ciosy, najpierw przejmując piłkę w polu karnym, po dośrodkowaniu Hernandeza; a następnie wykorzystując świetne podanie prostopadłe Oliviera Giroud.

Argentyńczycy przebudzili się jeszcze w końcówce spotkania, kiedy ofensywną grę zespołu rozruszał wprowadzony z ławki Aguero. Napastnik Manchesteru City kilka razy strzelał na bramkę Llorisa, którego pokonał w 93. minucie. To jednak jego zespołowi nic nie dało, bo na remis zabrakło już czasu.

Ostatecznie piłkarze Didiera Deschampsa wygrali 4:3 i zameldowali się w ćwierćfinale, gdzie zagrają ze zwycięzcą spotkania Urugwaj - Portugalia.