Mistrzostwa świata w piłce nożnej. Polska - Kolumbia. Robert Lewandowski słaby jak wynik i cała drużyna

Robert Lewandowski w Rosji miał być lepszy niż przed dwoma laty we Francji. Napastnik Bayernu miał poprowadzić naszą drużynę co najmniej do 1/8 finału. Miał, ale na mundialu był równie słaby jak na Euro i nie pociągnął jeszcze gorszego zespołu.

Była 58. minuta niedzielnego meczu z Kolumbią, gdy dokładnym, długim podaniem popisał się Grzegorz Krychowiak. Po zagraniu pomocnika PSG w doskonałej sytuacji znalazł się Robert Lewandowski, ale zamiast do bramki, uderzył wprost w Davida Ospinę. I jest to najlepsze podsumowanie występu 30-letniego napastnika. Napastnika, który miał być liderem, a zawiódł tak samo jak cała drużyna.

Po Lewandowskim obiecywaliśmy sobie wiele. Nasz kapitan do mundialu przygotowywał się od stycznia, gdy do Bayernu trafił Sandro Wagner, który pozwalał Polakowi odpoczywać w mniej ważnych spotkaniach Bundesligi. Wypoczęty Lewandowski miał zaliczyć lepszy turniej niż dwa lata temu we Francji, gdzie zdobył tylko jedną bramkę.

Walka to za mało

W Rosji niestety też zawiódł, a w meczu o życie z Kolumbią nie poprowadził słabiutkiej drużyny. A początek był obiecujący, bo w pierwszych 10 minutach Lewandowski był widoczny, toczył twarde pojedynki z nieustępliwym Yerrym Miną, oddał nawet strzał.

Ale wraz z upływem minut napastnik Bayernu malał, a wraz z nim cała drużyna. W 23. minucie Lewandowski dostał piłkę od Piotra Zielińskiego, ale złym podaniem do Dawida Kownackiego zepsuł cały trud pomocnika Napoli.

W 49. minucie Lewandowski oddał jeszcze strzał głową po wrzucie Łukasza Piszczka z autu, a w końcówce próbował szczęścia potężną bombą z dystansu. I to by było na tyle. Mundial, który miał być turniejem lepszym od Euro, kończy się jeszcze większym rozczarowaniem.

W meczu z Kolumbią Lewandowski miał 40 proc. udanych dryblingów (dwa z pięciu), 69 proc. skuteczności podań (22 z 32) i tylko 55 proc. wygranych pojedynków w ofensywie (6 z 11). Ta ostatnia statystyka na boisku była najbardziej widoczna. Operatorzy kamer często robili zbliżenia na napastnika Bayernu, który po przegranych pojedynkach bezradnie rozkładał ręce. Brakowało przytrzymania piłki, zrobienia przewagi w strefie defensywnej Kolumbijczyków.

- Byłem osamotniony. Wszyscy się staraliśmy, starałem się też i ja. Robiłem wszystko, walczyłem, ale samą walką niewiele można zdziałać. Chyba po prostu na tyle nas było stać - powiedział kapitan reprezentacji Polski po meczu

Daleko od najlepszych

Można napisać, że 30-latek nie otrzymywał wystarczającego wsparcia od reszty drużyny. Prawda jest jednak też taka, że Lewandowski nie dał kadrze nic ze swojej magii i umiejętności, które sprawiły, że wielu uważa go za najlepszą "dziewiątkę" na świecie.

Niestety, Lewandowski nie pociągnął reprezentacji, tak jak na mundialu robią to np. Cristiano Ronaldo, Harry Kane czy Diego Costa. Polakowi zdecydowanie bliżej do Leo Messiego, który oczywiście wielkim piłkarzem jest, ale na MŚ rozczarowuje.

Należy mocno podkreślić, że Lewandowski nie jest jedynym, nie jest nawet największym winowajcą tego, co stało się w Rosji. Ale nie ma co ukrywać - oczekiwaliśmy od niego zdecydowanie więcej. Liczyliśmy na to, że wybije się ponad przeciętność, że doda tej drużynie jakości, że będzie jej liderem i kapitanem nie tylko w szatni i mediach, ale też na boisku. Niestety, nie był. I m.in. dlatego po meczu z Japonią wrócimy do domu.

Jeżeli lubisz czytać o sporcie, to na pewno zechcesz wypróbować nasz nowy newsletter

Koniec marzeń Polaków, żegnamy się z mundialem już po fazie grupowej

Zmiany Nawałki nie odmieniły gry Polaków

Lewandowski - niewidzialny, Kownacki jak Milik i kolumbijski kocioł w Kazaniu. Reprezentacja Polski z Kolumbią zagrała jeszcze gorzej, niż z Senegalem

Jak Polska zagrała z Kolumbią? Fatalnie [OCENY]

Więcej o: