Mistrzostwa świata w piłce nożnej 2018. Rafael Marquez nie może pić tej samej wody co koledzy, ani dostać nagrody dla zawodnika meczu

Legenda reprezentacji Meksyku Rafael Marquez nie może pić tej samej wody co koledzy, ani nawet wygrać nagrody dla zawodnika meczu. To wszystko ze względu na podejrzenia USA o zaangażowanie w pranie brudnych pieniędzy - donosi "New York Times".

Marquez ma znajdować się na "czarnej liście" Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych za "pomoc w praniu pieniędzy na rzecz karteli narkotykowych". Według "New York Timesa" była gwiazda Barcelony nie może mieć żadnego związku z firmami z USA.

Z tego względu Marquez nie może pić wody z tych samych butelek co koledzy, gdyż właścicielem Powerade jest amerykańska firma Coca-Cola. Nie nosi też tych samych strojów na treningach. Marquez nie może dostać również nagrody dla piłkarza meczu (przyznaje ją firma Budweiser) i unika nawet log sponsorów.

Marquez miał też zgodzić się na to, by nie dostać pieniędzy za udział na mundialu, jako że mogło to skomplikować sytuację z bankami. Amerykańskie firmy same dystansują się od meksykańskiej legendy, by nie sprawić sobie żadnych problemów.

Marquez jest na "czarnej liście" od sierpnia. Kilka firm z nim powiązanych jest oskarżonych o działanie na rzecz Raula Floresa Hernandeza, podejrzewanego o prowadzenie kartelu narkotykowego.

Meksykanin nie został oficjalnie o nic oskarżony. Jednak jego aktywa finansowe w USA zostały zamrożone, tak samo jak i te w Meksyku powiązane z amerykańskimi. Jeden z jego prawników - Jose Luis Nassas - przyznał, że obecnie współpracują z amerykańskimi władzami, by rozwiązać sprawę.

FIFA zdaje sobie sprawę z tej sytuacji i jest w stałym kontakcie z meksykańską federacją. Ta przyznała, że "traktuje poważnie" działania Departamentu Skarbu i przygotowała się do mundialu tak, by nie złamać żadnych praw.

39-latek dzięki swojemu występowi w meczu z Niemcami (1:0) został trzecim piłkarzem w historii, który wystąpił na pięciu mundialach. Jednak po meczu dziennikarze nie rozmawiali z nim, gdyż oznaczałoby to konieczność pokazania za nim ścianki, gdzie znajdują się loga czterech amerykańskich firm.

Początkowo FIFA błędnie przekazała nadawcom, że w ogóle nie mogą przeprowadzić z nim wywiadu. Potem naprawiła swój błąd i przekazała, że mogą, o ile zasłonią loga sponsorów.