Sport.pl

Mistrzostwa świata w piłce nożnej. Poniedziałek, 18 czerwca. Rozkład wydarzeń

W poniedziałek kibiców czekają kolejne trzy mecze - rywalizować będą zespoły z grup F i G, czyli m.in: Belgia i Anglia.

PONIEDZIAŁKOWY ROZKŁAD DNIA:
14:00 - Szwecja - Korea Południowa

Po porażce Niemców z Meksykiem walka o awans w grupie F zapowiada się pasjonująco. O ile w niedzielę oglądaliśmy świetne spotkanie aktualnych mistrzów świata przeciwko Aztekom, raczej nie ma się co nastawiać na to, że Szwedzi i Koreańczycy również zafundują kibicom widowisko na wysokim poziomie. Ekipa Trzech Koron pod wodzą Janne Anderssona gra piłkę bardzo defensywą, a w jej szeregach brakuje potrafiących bawić się piłką techników. Po odejściu z kadry Zlatana Ibrahimovicia siłą Szwedów jest drużyna, nie indywidualności. Podobnie Koreańczycy, którzy słyną z fizycznej, ostrej gry, gdzie braki w wyszkoleniu nadrabiane są zaangażowaniem i walecznością. Kości będą trzeszczeć, ale futbolu wiele w tym wszystkim raczej nie uświadczymy.

17:00 - Belgia - Panama

Zarówno na poprzednim mundialu, jak i ostatnich mistrzostwach Europy Belgowie wymieniani byli jak czarny koń, który może dużo namieszać. W obu imprezach zespół odpadał w ćwierćfinale. W Rosji kibice liczą na więcej, a niektórzy przebąkują nawet o złotym medalu. Dla Edena Hazarda, Romelu Lukaku czy Driesa Mertensa tegoroczne mistrzostwa mają być testem ostatecznym. Kiedy jak nie teraz? - pytają sympatycy drużyny Roberto Martineza. Starcie z Panamą powinno być dla Belgów jedynie formalnością. Idealnym meczem na wprawienie się w dobre nastroje na początek turnieju. Panamczycy są debiutantami na mundialu i w grupie G nie powinni nikomu sprawić większych trudności. Jeśli urwą komuś punkty, będzie to dla nich sukces równie duży co dla Polaków awans do finału.

20:00 - Tunezja - Anglia

W Anglii co cztery lata są ogromne oczekiwania, a potem wielkie rozczarowanie. Od 1990 roku Lwy Albionu nie potrafią dotrzeć na mistrzostwach świata dalej niż do ćwierćfinału, a cztery lata temu z turniejem pożegnały się już po fazie grupowej. Mimo to razem z Belgią pozostają faworytem do wygrania zmagań w grupie G. Zwycięstwo w pierwszej serii gier z Tunezją powinno niemal zapewnić Anglikom awans do fazy pucharowej (ciężko podejrzewać, by stracili punkty z Panamą). Tunezyjczycy łatwym rywalem jednak nie będą i przy odrobinie szczęścia mogą powalczyć o sprawienie niespodzianki i wyjście z grupy. Dla obu ekip ich poniedziałkowy pojedynek może okazać się kluczowy w kontekście dalszej gry w turnieju.

A co się działo w niedzielę?

Kolarov decydujący
Reprezentacja Serbii w pierwszym meczu grupy E pokonała Kostarykę 1:0. W pierwszej połowie Serbia zdecydowanie przeważała, co pokazuje m.in. statystyka posiadania piłki, która po stronie Serbów wynosiła niemal 70 procent czasu. Swojej kontroli Milinković-Savić i spółka, nie potrafili jednak przełożyć na bramki. Kostarykanie spokojnie czekali na własnej połowie, i próbowali kontrować.

Po zmianie stron odważniej zaatakowali piłkarze z Kostaryki, co paradoksalnie przyniosło korzyść Serbom. W 56. minucie po kontrataku sfaulowany został jeden z piłkarzy Orłów, a sędzia podyktował rzut wolny. To był decydujący moment zawodów. Do piłki podszedł Aleksandar Kolarov i przepięknym uderzeniem strzelił jedynego gola w tym spotkaniu.

Sensacyjna porażka mistrzów
Broniący tytułu Niemcy przegrali po bardzo ciekawym spotkaniu 0:1 z Meksykiem. Aztekowie zadali bolesny cios rywalom w 35. minucie. Przejęli piłkę pod własnym polem karnym, a z kontrą ruszyli Javier Hernandez i Hirving Lozano. Hernandez wypatrzył swojego kolegę, który wkręcił Mesuta Oezila w ziemię i pokonał Neuera płaskim strzałem.

Niemcy znaleźli się po tym spotkaniu w trudnej sytuacji. Mają przed sobą jeszcze mecze ze Szwecją oraz Koreą Południową. Co ciekawe, trzech z czterech ostatnich mistrzów świata odpadało na kolejnym mundialu już w fazie grupowej. Niemcy mogą się jednak pocieszać, że w 2010 roku Hiszpania również przegrała pierwszy mecz (0:1 ze Szwajcarią), by potem cieszyć się z końcowego triumfu.

Brazylia też straciła punkty
Neymar nie poprowadził reprezentacji Brazylii do pierwszego zwycięstwa na mundialu w Rosji. Zespół Canarinhos zaledwie zremisował 1:1 ze Szwajcarią. W pierwszej połowie pięciokrotni mistrzowie globu kontrolowali spotkanie i na przerwę schodzili na prowadzenie po kapitalnym strzale z dystansu Philippe Coutinho. Helweci odpowiedzieli zaraz po przerwie trafieniem Stevena Zubera.

W niedzielę nie błyszczała największa gwiazda canarinhos Neymar. Od początku był zagubiony, nie miał pomysłu na sforsowanie obrony rywala, a jego drybling nie działał tak skutecznie, jak w meczach towarzyskich. Pierwszy celny strzał oddał dopiero w 78. minucie, później w 86.. W dodatku był jednym z najczęściej faulowanych piłkarzy na boisku. Za nieprzepisowe powstrzymywanie gwiazdy PSG, żółtymi kartkami zostało ukaranych aż trzech zawodników szwajcarskiego zespołu Stephan Lichsteiner, Fabian Schar i Valon Behrami.

Przed Brazylią teraz mecze z Serbią i Kostaryką.

MŚ 2018 terminarz. Mistrzostwa świata w Rosji - wszystkie mecze. Mecze Polaków

Jeśli chcesz być na bieżąco z wiadomościami ze świata sportu, to zapisz się do naszego newslettera!

Najnowsze informacje

Komentarze (3)
Mistrzostwa świata w piłce nożnej. Poniedziałek, 18 czerwca. Rozkład wydarzeń
Zaloguj się
  • Grzegorz Latos

    Oceniono 2 razy 2

    "O ile w niedzielę oglądaliśmy świetne spotkanie aktualnych mistrzów świata przeciwko Aztekom"
    dobrze, że USA się nie zakwalifikowały, przeczytalibyśmy zapewne o meczu Apaczów, Komanczów lub Irokezów...

  • pawel.ccc

    0

    Prawda jest taka, że słabe drużyny wiedzą, że mają do rozegrania trzy mecze i spinają się na każdy jakby miał to być bój ich ostatni. Czasami uda im się nadgryźć mistrza i wtedy kibice i dziennikarze mają używanie. Faworyci mistrzostw muszą rozkręcać się powoli bo mają w założeniu i perspektywie 7 meczów do rozegrania czyli miesiąc walki co cztery dni. Nie da się wszystkiego wygrać w cuglach, czasami "napinka" cieniasów zwycięży z nie najwyższą formą faworytów ale już w drugiej kolejce spotkań wszystko powinno wrócić do normy, Meksyk dostanie bęcki od Szwedów i może wymęczy remis z Koreańczykami a Niemcy będą musieli wygrać pozostałe mecze. Robi się ciasno i cztery punkty w "niemieckiej" grupie mogą nie wystarczyć do awansu. W "brazylijskiej" grupie na razie niewiele się dzieje. Faworyci zremisowali ze sobą i nadal mogą liczyć na siedem punktów, szanse Kostaryki zmalały do zera, Serbia też za wiele nie prezentuje.. Reszta grup- też nie ma za dużo sensacji, Argentyna, mimo remisu z Islandią raczej sobie poradzi. Dzisiaj też sensacji raczej nie będzie, może trafi się niespodzianka w meczu Tunezja -Anglia ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX