Mistrzostwa świata w piłce nożnej. Portugalia - Hiszpania. W prawdziwym meczu otwarcia mundialu Hiszpania zremisowała z Portugalią 3:3

Dużo błędów, trochę slapsticku, ale jaka to była fantastyczna zabawa. Cristiano Ronaldo zaczął mundial od trzech goli, czyli tylu ile strzelił wcześniej w MŚ przez 12 lat

Jak mawia Zbigniew Boniek, z remisu jest zawsze ten pożytek, że wprawdzie jest dwóch rannych, ale żadnego zabitego. A co dopiero pożytek z takiego remisu jak w Soczi, po którym się chce krzyczeć, że futbol żyje. I żeby to 90 minut się nie kończyło.

W tym meczu niemal wszystko było nie tak, jak się można było spodziewać. Poza sprawami najważniejszymi, czyli tym, że oglądało się to świetnie, i że skończyło się remisem. Ale Hiszpanie i Portugalczycy doszli do tego remisu przedziwnymi drogami. Cristiano Ronaldo w trzech poprzednich mundialach strzelił ledwie po golu. W Rosji ma już trzy. Po drugiej stronie bohaterem był Diego Costa, napastnik taran, który czasem rozbija też ataki własnych kolegów. Diego Costa nigdy nie strzelił gola dla Hiszpanii w meczu o punkty z poważnym rywalem (jego kolekcja to po golu z Macedonią, Izraelem, Albanią, Luksemburgiem i dwa z Lichtensteintem). Portugalii strzelił dwa. A David De Gea, bramkarz na którym od tak dawna można polegać, przy drugim golu dla Portugalii złapał powietrze, schylając się do strzału Cristiano Ronaldo.

Zaczęło się już w 3. minucie, gdy jedno z wielu świetnych przyspieszeń Cristiano z piłką zaskoczyło Nacho i Hiszpan zaczepił rywala w polu karnym. Na gola z rzutu karnego odpowiedział Diego Costa, robiąc sobie slalom z piłką między wrośniętymi w pole karne Portugalczykami. A wcześniej Hiszpan trafił Pepe łokciem w twarz, sędzia tego nie wychwycił, a sędziowie VAR uznali, że sytuacja była nie dość jednoznaczna, by zaprosić głównego do oglądania powtórki. Portugalia odzyskała prowadzenie po wspomnianym błędzie De Gei. A wyliczać trzeba dalej: wyrównanie znów dał Costa, i znów po podaniu Sergio Busquetsa, który tak odkupił swoje straty piłki w pierwszej połowie. A Nacho co zabrał faulem na Cristiano, oddał strzelając na 3:2 z dystansu.  Z taką trajektorią, jakby w piłkę huknął Roberto Carlos. I gdy się wydawało, że po czymś takim Portugalczycy już się nie podniosą, znów przypomniał o sobie Cristiano Ronaldo, tym razem znakomitym strzałem z wolnego. Futbol był wieczoru w Soczi bardzo przewrotny. Jak przystało na mecz dwóch ostatnich mistrzów Europy i  dwóch drużyn, które w ostatnim mundialu nawet nie wyszły z grupy.

Bądź na bieżąco z informacjami sportowymi. Wszystko o mundialu i nie tylko. Zapisz się do newslettera