Japoński dziennikarz dla Sport.pl: Dla nas liczy się mecz z Koreą. Chcemy rozeznać się ile brakuje nam do Polski

- Jestem pewny, że na mundialu to będzie inna drużyna - mówi nam Kono Masaki, sportowy korespondent "The Asahi Shimbun", jednego z największych dzienników w Japonii. Po meczu z Nigerią zwraca uwagę na dobre krycie Lewandowskiego, specyficzny skład Polaków i podkreśla, że jego rodaków bardziej interesuje wtorkowy sprawdzian ekipy Nawałki.
KRZYSZTOF ĆWIK

Kacper Sosnowski: Co pan pomyślał o Polsce po meczu z Nigerią?

Kono Masaki: To był tylko mecz testowy. Wiem, że wasz trener sprawdzał kilku młodych, czy też wchodzących do reprezentacji zawodników. W lato ta drużyna będzie wyglądała inaczej. Od początku pewnie będzie grał Milik, będą też inni piłkarze na skrzydłach. Jestem pewny, że to na mundialu będzie inna drużyna. Co do wyniku w tym spotkaniu... On teraz chyba nie był najważniejszy, rywal miał też trochę szczęścia. Dla Japonii ważniejszy będzie wasz sprawdzian z Koreą Południową.

Bo to drużyna, który ma symulować Japonię.

- Niby tak, chociaż dla mnie te reprezentacje nie są takie same. Łączy je tylko Azja - pewne cechy fizyczne zawodników oraz podobny poziom sportowy jaki prezentują. To dlatego dla nas to będzie interesujące spotkanie, liczy się mecz z Koreą. Chcemy rozeznać się ile brakuje nam do Polski.

Japonia to nie futbolowy outsider...

- Mamy kilku dobrych zawodników, grających w Bundeslidze czy Belgii. Regularnie gramy też na MŚ, ale kwalifikacje z kontynentu azjatyckiego nie są takie trudne jak np. z Europy. Rozwijamy naszą piłkę licznymi programami, zwiększamy liczbę zawodowych drużyn w kraju, to działania długookresowe. Futbol jest u nas bardzo popularny, ale to wy jesteście na szczycie rankingu FIFA, a my poza pierwszą pięćdziesiątką (Japonia jest 55 – przyp. red).

Do Wrocławia na mecz z Nigerią przyjechało prawie 10 dziennikarzy z waszego kraju. W Chorzowie będzie was nawet więcej. Duże jest zainteresowanie naszą drużyną?

- Jest tu kilka osób z publicznej telewizji i z gazet. Łączymy przyjemne podróżowanie z poznawaniem waszego futbolu. Poza tym ja np. jadę teraz do Francji na mecz Senegalu z Bośnią, więc to ekonomiczny i nie tylko polski wyjazd (śmiech).

Widziałem, że interesowaliście się  Robertem Lewandowskim. Nie rozczarował trochę w piątkowym spotkaniu?

- To oczywiście zawodnik bardzo specjalny. Myślę, że w meczu z Nigerią, może trochę przez warunki, a trochę przez inne okoliczności, nie pokazał swej normalnej klasy. Pamiętam go dobrze jak jeszcze 6 lat temu grał w Dortmundzie z Shinjim Kagawą. Wiem na co go stać i co on prezentuje w  wymagającej Bundeslidze. To w czerwcu będzie zupełnie inny zawodnik. Japończycy powinni opracować sposób jak go zatrzymać. Po trosze pokazali go nam właśnie Nigeryjczycy. Szybko podwajali, czy nawet potrajali krycie. Jak było trzeba blokowali go boczni obrońcy. Japończycy powinni pójść podobna drogą. W piątkowym meczu rywalowi z Afryki to się opłaciło. Zaznaczam jednak raz jeszcze, na mundialu „Lewy” będzie innym piłkarzem.

Więcej o: