Mundial 2018. Rosyjscy piłkarze na dopingu?

- Witalij Mutko [ówczesny minister sportu-red.] nakazał, by chronić piłkarzy i uniknąć skandalu, ukrywając pozytywne wyniki testów antydopingowych - powiedział cytowany przez "New York Times" Grigorij Rodczenkow, były szef laboratorium antydopingowego w Moskwie.

Grigorij Rodczenkow to niezwykle kontrowersyjna postać. Były szef laboratorium antydopingowego w Moskwie, wyjechał kilka lat temu do Stanów Zjednoczonych i został kluczowym informatorem służb antydopingowych. Gdy w 2015 roku WADA opublikowała raport, z którego wynikało, że w moskiewskim laboratorium zniszczono 1417 próbek pobranych od rosyjskich sportowców - to miała być zasługa informacji Rodczenkowa.

Teraz Rosjanin stwierdził, że manipulowano także przy wynikach próbek rosyjskich piłkarzy. Powód? Mieli być chronieni, aby nie zostać złapanym przed mundialem, który rozpocznie się w czerwcu w Rosji.

Rodczenkow uważa, że do manipulacji zmuszał go Witalij Mutko, ówczesny minister sportu w Rosji. Co się działo z próbkami piłkarzów? Miały być niszczone, podmieniane i preparowane, tak aby, uniknąć skandalu. Rodczenkow przekazał FIFA listę aż 34 nazwisk piłkarzy, których wyniki testów powinny być inne, niż te "oficjalne'.

FIFA wszczęła już dochodzenie, a w lutym szef piłkarskiej centrali spotkał się nawet z Władimirem Putinem, prezydentem Rosji. Ten jednak podważa wiarygodność byłego szefa  laboratorium antydopingowego.

- Radczenkow? To jest człowiek, który od zawsze mówił, że motywują go pieniądze. Teraz współpracuje z FBI. Może i on coś bierze, skąd mamy wiedzieć? - mówił o nim w grudniu Putin.