Zbigniew Boniek: Otwieramy nową erę reprezentacji Polski. Koniec gry ze słabymi

Po mundialu jak przystało na prawdziwych przyjaciół spotkamy się na kawie, spojrzymy sobie w oczy i porozmawiamy. Może Adam zdobędzie medal i wtedy ktoś inny zaproponuje mu 10-12 milionów euro. Ja będę pierwszy, który go tam wyśle, żeby był zadowolony. Zobaczymy, co się wydarzy - mówi Zbigniew Boniek, prezes PZPN.

Świętowanie pierwszego od 12 lat awansu na mundial nie skończyło się w szatni Stadionu Narodowego. Trwało znacznie dłużej. Piłkarze razem ze swoimi najbliższymi kontynuowali zabawę w w swoim hotelu. Były śpiewy, tańce, toasty, w skrócie działo się, ale podobno dwa lata temu, z okazji awansu na mistrzostwa Europy, impreza była bardziej huczna.  – Adam, jak forma? Jak się czujesz po „trzeciej” części meczu? – zażartował na początku konferencji prezes Zbigniew Boniek do Adama Nawałki.  – Jak zawsze najwyższa dyspozycja – skwitował z uśmiechem selekcjoner.

- Zapominamy już o tym co było i wygranych eliminacjach. Poświętowaliśmy, zrealizowaliśmy główny cel, a teraz otwieramy nową erę w reprezentacji Polski – zarządził Boniek. – Skończyła się gra ze słabymi przeciwnikami. Jesteśmy w pierwszym koszyku. Zdajemy sobie sprawę, że wymagania wobec tej reprezentacji dawno nie były tak wysokie. Nie chcemy zawieść oczekiwań i zaczynamy się koncentrować na kolejnej misji, czyli „Rosja 2018”. Przygotowania do niej zaczynamy od teraz.

Standing ovation dla Artura Boruca

A konkretnie od dwóch meczów towarzyskich z bardzo wymagającymi rywalami, które kadra Nawałki rozegra w przyszłym miesiącu. 10 listopada na Stadionie Narodowym zmierzy się z Urugwajem. Będzie to pożegnalny mecz dla Artura Boruca, który rozpocznie w podstawowym składzie, a boisko opuści w 44. min. – Chcemy, żeby kibice zgotowali Arturowi owację na stojąco – zapowiada Boniek.

Trzy dni później zmierzymy się z Meksykiem w Gdańsku, na który przyjadą  brązowi medaliści z mundialu w Hiszpanii w 1982 r. – Chciałbym zaprosić zawodników z tamtej reprezentacji i wspólnie upamiętnić 35. rocznicę ostatniego tak wielkiego sukcesu w historii naszej piłki. Z większością zawodników utrzymuję kontakt, niektórych niestety z nami już nie ma, ale warto raz jeszcze docenić to, czego dokonaliśmy w Hiszpanii – opowiada Boniek, pomysłodawca integracyjnej inicjatywy.

W Chorzowie zagramy z Brazylią?

Jeśli chodzi o przyszły rok i mecze towarzyskie, to wprawdzie nie ma jeszcze potwierdzonych konkretnych drużyny, ale plany są bardzo ambitne. PZPN chce zorganizować „supermecz” na wyremontowanym Stadionie Śląskim. Niewykluczone, że w dawnym „Kotle Czarownic” zagramy z Brazylią! – Coś jest na rzeczy, ale na razie zdecydowanie za wcześnie mówić o konkretnych rywalach i terminach. Na pewno chcemy zagrać z rywalem z najwyższej półki. Zamierzamy wrócić na Stadion Śląski. Jeżeli zostaną wszystkie warunki organizacyjno-logistyczne dla naszej kadry, to nie widzę żadnych przeszkód.

Po cichu szefowie PZPN razem z Tomaszem Iwanem, kierownikiem kadry, dogrywają szczegóły bazy hotelowej podczas przyszłorocznego mundialu w Rosji. – Na pewno nie będziemy zakwaterowani w Moskwie. Tyle mogę zdradzić. Może gdzieś blisko stolicy, w ładnym miasteczku, położonym nad rzeką, o której kiedyś była ładna piosenka. Zobaczymy, wszystkiego dowiecie się w swoim czasie. 

Co po mundialu z trenerem Nawałką?

Odpowiedni ośrodek treningowy w Rosji, to bardzo ważna sprawa, ale jeszcze ważniejsza jest gwarancja komfortu pracy dla Adam Nawałki. Po wywalczeniu w niedzielę awansu jego umowa została automatycznie przedłużona do końca mistrzostw świata. A co będzie dalej? – Po mundialu jak przystało na prawdziwych przyjaciół spotkamy się na kawie, spojrzymy sobie w oczy i porozmawiamy. Może Adam zdobędzie medal i wtedy ktoś inny zaproponuje mu 10-12 milionów euro. Ja będę pierwszy, który go tam wyśle, żeby był zadowolony. Zobaczymy, co się wydarzy – mówi Boniek.

59-letni szkoleniowiec również podsumował zakończony, kolejny zwycięski etap w swojej reprezentacyjnej karierze. – Jestem szczęśliwy z tego awansu. Był to olbrzymi trud całej kadry. W każdym meczu, może z wyjątkiem pewnego zwycięstwa w Armenii, od pierwszych do ostatnich minut, ambitnie walczyliśmy o korzystne wyniki – zaczął od pochwał, by po chwili zwrócić na istniejące mankamenty naszej drużyny.  – Wciąż jest nad czym pracować. Mamy plan, jak poprawić grę w naszej obronie. Cały czas staramy się doskonalić ten element. Czekamy na to, żeby przepracować dłuższy okres przygotowawczy. Wtedy będzie lepiej. Potwierdziliśmy to przed mistrzostwami Europy rok temu, kiedy efekty były doskonałe. Oczywiście jestem zadowolony z naszej gry ofensywnej. Strzeliliśmy 28 goli, co daje średnią 2,8 bramek na mecz. To dobry wynik. Z drugiej strony straciliśmy aż 14 goli. Średnia: 1,4 na mecz, a to zdecydowanie zbyt dużo.

I dodał: - Staramy się poprawiać grę wysokim pressingiem i finalizować akcje. Kluczowe bramki strzelamy właśnie po takich akcjach, natomiast konieczna jest poprawa w defensywie. To fundament.

Pazdan w Legii vs Pazdan w reprezentacji

Mimo nieco kulejącej gry w obronie, w dwóch ostatnich meczach reprezentacji na pochwałę zasłużył Michał Pazdan, piłkarz Legii Warszawa, który w tym sezonie w swoim klubie spisuje się poniżej oczekiwań. Jak to się dzieje, że po przyjeździe na zgrupowanie staje się „innym” piłkarzem? – Nie oceniam tak krytycznie Michała w Legii. Owszem, miał kilka słabszych momentów, ale jeśli dokładnie przyjrzymy się jego postawie, to jest bardzo ważna postać dla Legii. Ma świetną intuicję, potrafi przewidywać akcje. W wielu sytuacjach, nie do końca widocznych dla niezbyt uważnego widza, skutecznie ratuje swoją drużynę często w niemożliwy sposób. Prezentuje odpowiedni poziom, który zasługuje na powołanie do reprezentacji. Na kadrze ma wokół siebie dobrych piłkarzy, atmosfera w zespole jest świetna. To są czynniki, które jeszcze bardziej wpływają na lepszą grę.

Na koniec dodał: - W najbliższych meczach towarzyskich z pewnością będą eksperymenty personalne. Spróbujemy nowych pomysłów w innych ustawieniach taktycznych. Liczy się tylko jeden cel: Rosja 2018.