Szampan się chłodzi, koszulki gotowe, konfetti czeka na odpalenie. Dzisiejsza noc ma być długa

Okazjonalne koszulki gotowe, konfetti czeka na odpalenie, szampan się chłodzi, a potem feta w hotelu. To wyczekiwany scenariusz na niedzielny wieczór. Awans na MŚ w Rosji jest bardzo prawdopodobny, ale najpierw trzeba zagrać z Czarnogórą.

Wspaniałe obrazki z 11 października 2015 roku w głowie ma każdy kibic. Doliczony czas gry meczu z Irlandią, prowadzimy 2:1, piłkę gdzieś obok linii bocznej boiska przytrzymuje Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski. Kradną sekundy. Sędzia gwiżdże po raz ostatni, mamy awans. Piłkarze biegną na środek boiska, dołączają do nich, ci którzy spotkanie oglądali z ławki i cały sztab szkoleniowy. Ochroniarz kadry, czyli Marchewa tańczy wzdłuż linii bocznej boiska. Jest konfetti białe i czerwone, Adam Nawałka podrzucany do góry. Na okazjonalnych koszulkach, które szybko założyli piłkarze, dumny napis głosi: "Vive la Pologne 2016". Film z tego wydarzenia na oficjalnym kanale reprezentacji ma ponad 2 miliony wyświetleń. Polacy lubią przezywać sukces.

Podobnie ma być i tym razem. Szanse na nasze pierwsze miejsce w grupie wynoszą ponad 90 proc. Do świętowania awansu, należało się więc przyszykować. Oficjalnie oczywiście mówienie o szczegółach było  ze strony działaczy nietaktem. Skóry na niedźwiedziu nikt nie dzielił. Po meczu z Armenią dyrektor kadry Tomasz Iwan pytany przez nas czy przygotował już okazjonalne t-shirty uśmiechnął się. - W Kadrze ze wszystkim działamy profesjonalnie – odparł. Koszulki były już gotowe. „Jedziemy na mistrzostwa”, „Mundial jest nasz” - propozycji było sporo, wersję ostateczną zapewne zobaczymy wieczorem. Schodzony szampan też czeka w szatni, a konfetti na odpalenie.

Robert Lewandowski kilka słów do kibiców powie spontanicznie, jako jeden z najlepszych piłkarzy w Europie i tak będzie miał co przeżywać.  Jemu i całej reszcie piłkarzy awans na mundial ma przytrafić się po raz pierwszy. Na MŚ, z obecnej ekipy Nawałki, był tylko Łukasz Fabiański, dawno bo 11 lat temu. Świętowanie na Stadionie Narodowym zatem powinno być huczne, a naszemu kolejnemu sukcesowi ma przyglądać się najważniejsza osoba w światowym futbolu. Prezes PZPN Zbigniew Boniek zaprosił na mecz  szefa FIFA Gianniego Infantino. Szwajcar będzie mógł posmakować polskiej gościnności.

Piłkarze stadion opuszczą przed 21:00, mają pojechać do swojego hotelu. Tam bankiet też jest gotowy. Trzeba tylko jeszcze nie przegrać z Czarnogórą.

Zobacz wideo

Najnowsze informacje