Rosja na rok przed MŚ 2018. Koreańczycy budują, pieniądze wypływają, stadiony gotowe tylko cztery

Przed MŚ 2018 w Rosji gotowe są cztery obiekty tej imprezy. Na ośmiu kolejnych wciąż trwają pracę. Na stadiony wydano już przeszło 8,2 mld dol. Kraj stara się przyciągnąć kibiców ułatwieniami wizowymi i karą śmierci dla terrorystów. Do imprezy pozostał rok.

Rosyjski mundial właściwie od początku nie miał dobrej prasy. Mierzył się z oskarżeniami o korupcję, straszył obrazem swoich kibiców, którzy choćby przy Euro 2016 toczyli na ulicach francuskich miast bitwy z Anglikami. Czy słuchał europejskich nawoływań do bojkotu imprezy, ze względu na konflikt ukraiński czy syryjski. Ostatnio na tę listę wpisały się jeszcze groźby ataków terrorystycznych. Psy szczekają, karawana jedzie dalej- te przysłowie nie jest w Rosji popularne, ale dobrze do mundialowej sytuacji pasuje. W państwie Władymira Putina trudne i niewygodne tematy się marginalizuje lub uznaje za przekłamania i prowokacje. Tam problemów nie ma.       

Obraz jest uspakajający i świąteczny

Rosyjskie władze zapewniają, że trzymają rękę na pulsie właściwie w każdej materii dotyczącej imprezy. Jej start zaplanowano na 14 czerwca 2018 roku. Ten optymizm podziela też FIFA. Jej prezydent Gianni Infantino podczas ostatniej majowej wizyty w Moskwie przygotowania organizatora ocenił jako „satysfakcjonujące”.

Na tę chwilę w Rosji gotowe są tylko cztery stadiony. To piękne obiekty w Soczi, Kazaniu, Sankt Peterburgu i Otkrytije Ariena w Moskwie. Piękne na pierwszy rzut oka, bo gdy wgłębimy się w ich krótką lub dłuższą historię to owo piękno szybko przysłonią niewygodne fakty.

Obiekt w Petersburgu od początku był finansową studnią bez dna. Miał kosztować 300 mln dolarów, a wydano na niego prawie cztery razy tyle! Budowa trwała od 2007 roku. Obiekt szybko awansował na pierwszą pozycję najdroższych stadionów w Rosji. Może jeszcze wyśrubuje swój rekord, wszak czas testów dopiero się dla niego rozpoczyna. Otwarty pod koniec kwietnia 2017 roku będzie teraz areną zmagań piłkarzy podczas Pucharu Konfederacji FIFA. Już jego inauguracja nie obyła się bez kłopotów. Podczas meczu Zenitu z Uralem w trakcie gry odrywały się całe płaty niedawno wymienianej murawy. Wymienianej, bo pierwszą zerwano, gdyż w ogóle się nie przyjęła. Problemem był brak dostatecznego nasłonecznienia. Rosjanie przewidzieli taki obrót wydarzeń i zastosowali sprytną konstrukcję. Zrobili wysuwane pole gry, takie, które wraz z murawą przejeżdża poza stadion.

Ale tu znów zaczęły się problemy. Według rosyjskiej agencji Regnum pod koniec 2016 roku FIFA miała co do obiektu poważne zastrzeżenia - przez wyjeżdżającą murawę obiekt siedmiokrotnie przekraczał dopuszczalne normy wibracji! Wicepremier Witalij Mutko zapewnił, że „niedociągnięcia zostaną zidentyfikowane”, konstruktorzy je skorygują, a koszty obiektu nie wzrosną. Ponieważ wcześniej gubernator Petersburga przekazał na budowę stadionu prawie 50 mln dolarów z budżetu przeznaczonego na szkoły i szpitale, to na naprawianie niedociągnięć środki się pewnie znalazły. Temat przycichł. Sprawy nie ma.

Za miskę ryżu więcej

Zresztą o budowie obiektu w Petersburgu głośno było też z innej przyczyny. Śledztwo przeprowadzone przez norweski magazyn piłkarski „Josimar” wykazało, że w trudnych warunkach nielegalnie pracowała tam grupa ponad 100 północnokoreańskich robotników. Kwalifikacje do wykonywania tego typu zadań mieli niewielkie. Byli wyzyskiwani, pilnowani i odcięci od świata zewnętrznego. Za swoją pracę, jak opisują autorzy publikacji, dostaną „zwiększenie przydziałów ryżu oraz dozgonną wdzięczność dynastii Kimów”. Jak była oficjalna wersja tej historii? Dyrektor generalny komitetu organizacyjnego mundialu Aleksiej Sorokin przyznał w rozmowie z agencją AFP, że pracownicy z Korei Północnej są zatrudnieni na budowie, ale „ich warunki pracy nie były szczególnie inne od warunków pozostałych pracowników”.   

Co jeszcze w kwestii Petersburga? Problem ze szczelnością dachu prawdopodobnie też udało się naprawić, a nadwyżkę chemicznych substancji w jego konstrukcji zneutralizować. Ciągle trwają prace dotyczące przystadionowej stacji metra, która ma pomóc w dostarczeniu na obiekt 68 tysięcy kibiców.  

W Soczi nikt nie pogra

Z pozostałymi trzema gotowymi stadionami sprawa była prostsza. Obiekt w Soczi miał być gotowy w połowie 2016 roku. Wystarczyło tylko zmodernizować ten przyszykowany na zimowe igrzyska olimpijskie. W pocie czoła budowano go latach 2009-2013… zwiększając zaplanowane na niego wydatki aż dziesięciokrotnie. Potem pozostawało dostawić jeszcze dwie trybuny za bramkami i mamy piękny 47-tysięcznik w mieście, które nie ma drużyny piłkarskiej z prawdziwego zdarzenia. Predestynowany do gry na tym obiekcie klub upadł, a kolejne tułają się po czwartych czy trzecich ligach. Do mundialu grać na nim nikt na pewno nie będzie. Ulubione miasto Putina swój sportowy obiekt piłkarski jednak ma.

Pozostałych siedem mundialowych obiektów w Kaliningradzie, Niżnym Nowogrodzie, Wołgogradzie, Jekaterynburgu, Rostowie nad Donem, Sarańsku i Moskwie (Łużniki)  ma być gotowych w trzecim kwartale 2017 roku. Wyjątkiem będzie Samara. Premier Dmitrij Miedwiediew przyznał w kwietniu, że prace tam nie skończą się przed 2018 rokiem i to mimo mobilizacji 2 tysięcy pracowników. Wszystko przez to, że firma PSO Kazań nie zgodziła się budować według dotychczasowego kosztorysu. Wykonawcę trzeba było zmienić. Nie wiadomo, czy zmieniono też finansowe plany. Wszystkie obiekty w Rosji kosztowały już ponad 8,2 mld dolarów.

Turystyczna infrastruktura

W kraju, który zagranicznych turystów gości przeważnie w swych największych miastach, pierwszym zaskoczeniem dla kibiców może być infrastruktura. Po tym ogromnym państwie przemieszczać się trzeba będzie niemal wyłącznie samolotami. Tylko Niżny Nowogród i Sankt Petersburg połączone są z Moskwą ekspresowymi połączeniami kolejowymi. Rosjanie przed mundialem postawili zatem na ulepszenie lotnisk w miastach-gospodarzach imprezy. Dwa największe obiekty w Moskwie: Szeremietiewo i Domodiedowo będą miały nowe terminale, ale gdzie indziej może być różnie. W Kaliningradzie opóźnia się renowacja tamtejszego lotniska. Jego dyrektor zapowiedział, że prace na pewno nie skończą się przed marcem 2018 roku, a to dopiero pierwsza, szacunkowa prognoza. Rosjanie jednak na razie się tym nie przejmują. Na każdym kroku podkreślają, że gościom pomagać będzie 30 tysięcy wolontariuszy. Dodatkowo ze wszystkimi będzie można porozumieć się po angielsku.

Na wymagających zagranicznych gości i reprezentacje będą czekały też najlepsze pięciogwiazdkowe hotele, przynajmniej jeśli chodzi o Moskwę czy Sankt Petersburg. Ci, którzy będą grać w innych miastach, niech za ich przeglądanie i rezerwowanie wezmą się wcześniej.

Kara śmierci dla terrorystów, brak wiz – czyli przyciągamy kibiców

Rosjanie od momentu, kiedy dostali mundial, czyli w 2010 roku, wciąż szacują, że ich kraj odwiedzi w czasie mistrzostw świata milion turystów. Gospodarze imprezy starają się robić wrażenie, że o wszystko dbają. Bezpieczeństwo to sprawa ważna dla samego Putina. W kodeksie terrorystom ma grozić kara śmierci. Z chuliganami rząd walczy stadionowymi zakazami. Fanom z kartą kibica obiecuje zniesienie wiz, innym uczestnikom uproszczenie procedur w ich wydawaniu.

Impreza potrwa od 14 czerwca do 15 lipca. Sprawdzian generalny już teraz. Start Pucharu Konfederacji 17 czerwca. Tuż przed ostatnią fazą sprzedaży biletów na imprezę organizatorzy martwili się, że nabyło je tylko 212 tysięcy osób. Kart wstępu przewidziano 700 tysięcy. Nawet Witalij Mutko przyznał, że niektóre stadiony na razie mogą świecić pustkami. Czy to jednak dla kogoś kłopot? W Petersburgu może nawet powód do zadowolenia. Przynajmniej ich obiekt uniknie przeciążeń.  

Więcej o: