Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2014. "Barcelona i Real kupiłyby Jamesa gdyby tylko miały okazję"

Na największą gwiazdę trwających mistrzostw świata wyrasta Kolumbijczyk James Rodriguez. 23-latek dla wielu jest jak na razie najlepszym piłkarzem turnieju rozgrywanego w Brazylii. O piłkarzu AS Monaco porozmawialiśmy z Torem-Kristianem Karlsenem, byłym dyrektorem sportowym oraz dyrektorem generalnym tego klubu, jedną z osób odpowiedzialnych za jego transfer.

Karlsen zaczął pracować w Monaco jeszcze w czasie, gdy klub grał w drugiej lidze francuskiej. Jednak dzięki ogromnym pieniądzom właściciela, Dmitrija Rybołowlewa, klub z Księstwa jeszcze w połowie sezonu zaczął pracować nad przyszłymi transferami do klubu. - Właściciel nakazał pionowi sportowemu zaplanowanie kadry na grę w Ligue 1. Mieliśmy zidentyfikować czterech, pięciu piłkarzy mogących poważnie wzmocnić zespół pod względem sportowym w obliczu planowanej walki o awans do Ligi Mistrzów - opowiada Karlsen. - Oczywiście, ci zawodnicy musieli być realistycznymi celami, więc musieli grać dla klubów "sprzedających". W ten sposób zainteresowaliśmy się Jamesem i Joao Moutinho, nieco później Falcao.

- Piłkarzy przekonaliśmy swoim projektem. Filozofią właściciela jest to, by zakupy piłkarzy klasy światowej miały sens również pod względem finansowym - muszą polepszać profil klubu, ci zawodnicy mają wygrywać tytuły oraz mieć potencjał marketingowy. Gdy udało się pozyskać pierwszego gracza, inni od razu nabrali przekonania do tego projektu.

Ale czy nie istniało ryzyko, że Jamesem zainteresuje się zespół o lepszej renomie niż Monaco i z silniejszej ligi? - Nad transferami zaczęliśmy pracować bardzo wcześnie, więc inne kluby nie miały tak naprawdę szansy do włączenia się do wyścigu o jego podpis. Dodatkowo silne relacje Monaco z agentem Jorge Mendesem, reprezentującym tę trójkę, również zrobiły ogromną różnicę na naszą korzyść.

"James poradziłby sobie wszędzie"

Podczas trwających mistrzostw James zdobył w czterech meczach pięć goli i dwa razy asystował przy trafieniach kolegów. Takimi występami z pewnością zwróci na siebie uwagę czołowych klubów na świecie. Czy mógłby się w nich odnaleźć? - Absolutnie, już jest w dziesiątce najlepszych piłkarzy na świecie. Spokojnie mógłby grać w Realu Madryt, Barcelonie, Bayernie Monachium czy w czołowych angielskich klubach. Ale Monaco nie musi go sprzedawać, więc jedynie jakaś wyjątkowa oferta mogłaby sprawić, że zmieni klub.

Zobacz wideo

W swoim pierwszym sezonie w klubie z Księstwa James zdobył dziewięć goli oraz zaliczył dwanaście asyst. Był drugim najlepszym strzelcem swojego zespołu oraz najlepszym asystentem w całej Ligue 1. Pomimo to czasem zwracano uwagę na jego nierówną grę, brak regularności. Co na to Karlsen? - Biorąc pod uwagę, że to był jego pierwszy sezon w dosyć szalonej i fizycznej lidze, jaką jest Ligue 1, myślę, że poradził sobie bardzo dobrze i grał na równym poziomie. Pod wodzą Claudio Ranieriego nauczył się również pracy w defensywie. Ale widać jak na dłoni, że to zawodnik, który najlepiej czuje się, gdy dostanie sporo wolności, tak jak w reprezentacji Kolumbii. Wtedy może zaprezentować wszystkie swoje największe atuty.

Z tego opisu wyłania się obraz Jamesa jako piłkarza niemal kompletnego. Ale czy istnieje jakiś obszar, w którym mógłby poprawić swoją grę? - Zawodnik, który nie może się rozwinąć, jeszcze bardziej nie istnieje. James rozwija się regularnie, ale już w wieku 23 lat jest gotowy do gry na najwyższym poziomie - twierdzi Karlsen.

A gdyby był menedżerem Jamesa i musiałby zareklamować go Barcelonie czy Realowi, by zachęcić ich do kupna, w jaki sposób by to zrobił? - Ha ha, te kluby nie potrzebowałyby żadnej zachęty. Gdyby tylko miały okazję, pozyskałyby go natychmiast.

James już kilka lat temu objawiał oznaki wielkiego talentu. Karlsen zajmuje się zawodowo również scoutingiem. Pracował m.in. dla Bayeru Leverkusen czy Zenita Sankt-Petersburg. Po raz pierwszy Jamesa widział w 2009 r. - Grał na lewym skrzydle dla argentyńskiego klubu Banfield. Miał wtedy 18 lat, ale od razu można było zauważyć drzemiący w nim niesamowity potencjał. Choć na skrzydle nie mógł pokazać wszystkich swoich umiejętności jako rozgrywający, zrobił to dopiero po transferze do FC Porto.

Jednym z piłkarzy mogących w przyszłości pójść jego śladami jest Lucas Ocampos, inny zawodnik AS Monaco. - Jest o trzy lata młodszy od Jamesa, ale wciąż wierzę w to, że będzie kolejną wielką rewelacją. To zawodnik nieco innego typu, nie jest rozgrywającym, ale jest jeszcze bardziej dynamiczny. W następnym sezonie może się w końcu przełamać. Patrząc na potencjał, może być tak dobry jak James - twierdzi Karlsen. W minionym sezonie Ocampos wchodził głównie z ławki rezerwowych, ale zdołał zdobyć pięć goli i zaliczyć jedną asystę. Oczekiwanie wobec niego są ogromne. Do Monaco przybył tuż po 18. urodzinach za 15 milionów euro!

Wątpliwości na razie budzić może jedynie klasa rywali Kolumbii. "Los Cafeteros" dotychczas mierzyli się ze słabszymi rywalami, jak Grecja, Wybrzeże Kości Słoniowej, Japonia czy osłabiony brakiem Luisa Suareza Urugwaj. Czy w ćwierćfinałowym starciu z silniejszym zespołem, jakim jest Brazylia, James może powtórzyć dotychczasowe świetne występy? - W poprzednim sezonie w Ligue 1 i w najważniejszych spotkaniach w Porto udowodnił, że jest w stanie grać świetnie, niezależnie od okoliczności - mówi spokojny o jego postawę Karlsen.

Wszystkie drużyny 1/8 finału w liczbach [STATYSTYKI]

Więcej o: