Kolumbia - Urugwaj. Piękna i bestia

Kolumbia odniosła historyczny sukces, wyleczyła traumę przeszłości i spotka się z Brazylią w boju o strefę medalową. W tych mistrzostwach to drużyna Jose Pekermana jest wyznawcą jogo bonito. W meczu z gospodarzami wcieli się w rolę "pięknej", zespołowi Luiza Felipe Scolariego pozostanie odegrać "bestię".

Najłatwiej powiedzieć, że Urugwaj nie otrząsnął się po dyskwalifikacji Luisa Suareza. Dlatego przegrał z Kolumbią bój o ćwierćfinał brazylijskich mistrzostw. Byłoby to jednak duże uproszczenie. Mimo przesadnej, pokazowej kary dla napastnika Liverpoolu, na jeden mecz dyskwalifikacji za ugryzienie Giorgio Chielliniego bezwzględnie zasłużył. Nie da się więc powiedzieć, że Kolumbii pomogła decyzja FIFA. Drużyna Jose Pekermana pomogła sobie sama. Najpierw nie dokonała samoskreślenia, gdy tuż przed mundialem okazało się, iż jej lider Radamel Falcao nie zdąży wrócić do gry. Potem, gdy nie poddała się fatum ciążącym na Kolumbii od 1994 roku. Wtedy drużyna narodowa jechała na mistrzostwa do USA w roli faworyta, a nie wyszła z grupy, co skończyło się frustracją, a potem tragedią, czyli zastrzeleniem Andresa Escobara.

W sobotę Kolumbia odniosła wielki sukces. Na brazylijskim mundialu gra rewelacyjnie, wygrała wszystkie mecze. Ofensywnie, z polotem, fantazją, pokazując wszystkie cechy, które można kochać w futbolu latynoskim.

Kiedy w maju 2013 roku nowy właściciel Monaco płacił Porto 45 mln euro za Jamesa Rodrigueza, wydawał się szalony. 22-latek zdobył dwie bramki, które zapewniły Kolumbii ćwierćfinał. Pierwszą, oddając strzał życia. Diego Godin, ten sam, którego strzał głową zapewnił Urugwajowi wyjście z grupy, nie blokował piłki, bo James strzelał z tak trudnej pozycji, z tak daleka, że wydawało się niemożliwe trafić do bramki. Drugi gol to efekt pięknej akcji drużyny, która okazała się zdecydowanie lepsza od znacznie bardziej doświadczonego i utytułowanego przeciwnika.

Kolumbia zagra w ćwierćfinale z Brazylią. To dla gospodarzy dobra i zła nowina w jednym. Dobra, bo "Canarinhos" wolą rywali grających futbol otwarty. Taki jak Kolumbia. Urugwaj schowałby się jak żółw w skorupie i kontrował. Kolumbia będzie atakowała. Jaka jest zła nowina? Że jest na tyle w tym ataku mocna, iż może zrobić gospodarzom większą krzywdę niż Chile.

Kolumbijczycy i Brazylijczycy są do siebie podobni ze względu na kolor koszulek. Ci pierwsi chętniej praktykują dziś jogo bonito. Coś, co stworzyli "Canarinhos" i o czym zapomnieli. Może ktoś im przypomni przed bojem o półfinał?

Kto zagra w półfinale?
Więcej o: