MŚ 2014. Azja w odwrocie. Czy sytuacja może się poprawić?

Po raz pierwszy od 1990 roku żadna azjatycka drużyna nie wygrała nawet jednego meczu na mistrzostwach świata. Jeszcze podczas fazy grupowej mundialu mówiono o słabej Afryce, teraz wskazuje się na pogrom europejskich reprezentacji. Ale jak w takim razie nazwać postawę Australii, Iranu, Japonii oraz Korei Południowej?

A przecież miało być zupełnie inaczej. Mistrzostwa rozgrywane w Korei i Japonii w 2002 roku miały dać całej Azji silny impuls do działania. W końcu każdy chciałby kiedyś zająć czwarte miejsce na największej imprezie piłkarskiej na świecie, tak jak Korea Południowa.

Ale oznak poprawy nie ma. Jest stagnacja. W 2006 roku żadna azjatycka drużyna nie wyszła z grupy (Australia jeszcze nie grała wtedy w Azji). Cztery lata później Japonia i Korea Południowa wyszły z grupy, odnosząc historyczny sukces - po raz pierwszy przebrnęły przez fazę grupową, nie grając we własnym kraju.

To był jednak szczyt ich możliwości. Korea poległa w meczu z Urugwajem, a Japonia po jednym z najnudniejszych pojedynków ostatnich dekad na mundialu uległa Paragwajowi po rzutach karnych. Mimo to turniej w Republice Południowej Afryki był ogromnym krokiem do przodu.

Trzy punkty w 12 meczach

Jednak w Brazylii wykonano co najmniej dwa do tyłu. Cztery zespoły rozegrały łącznie 12 spotkań. Wszystkie zajęły ostatnie miejsca w swoich grupach. Razem zdobyły trzy punkty. Strzeliły dziewięć goli, straciły... 25. A to i tak zdecydowanie najlepsze reprezentacje, jakie w Brazylii mogła zaprezentować Azja, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Z najlepszej strony pokazała się Australia. Ale ona jako jedyna spośród azjatyckich ekip nie zdobyła punktu. Trafiła do "grupy śmierci" z Chile, Hiszpanią i Holandią. Nastraszyła zwłaszcza tych ostatnich - dwukrotnie prowadzili z "Oranje", ale przegrali 2-3. Jednak dzięki tym występom jest faworytem do wygrania przyszłorocznego Pucharu Azji, którego jest gospodarzem.

Niezłe wrażenie pozostawił po sobie jeszcze Iran, ale od nich nie oczekiwano niczego. Zachwycili w meczu z Argentyną żelazną obroną i świetnymi kontratakami, ale co z tego, skoro przegrali po golu straconym w ostatniej minucie. W meczu z Nigerią zamurowali bramkę i wywalczyli bezbramkowy remis. Bośniakom ulegli już 1-3.

Awansu oczekiwano po "najsilniejszej reprezentacji Japonii w historii". Oczekiwania w Japonii były ogromne. 70 proc. kibiców wierzyło w awans do drugiej rundy, a aż 18 widziało podopiecznych Alberta Zaccheroniego w... półfinale.

Wszystko wyglądało nieźle do 64. minuty meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Prowadzili i dość dobrze się bronili, ale w trzy minuty stracili dwie bramki. I po takim ciosie nie podnieśli się do końca fazy grupowej. Punkt urwali jedynie Grekom. Szanse na grę w fazie pucharowej mieli jeszcze w ostatnim meczu z Kolumbią, ale przegrali 1-4. "Słabi w obu polach karnych" - pisał o tej kadrze przed mundialem Michael Cox, autor strony "Zonal Marking" i jego przewidywania sprawdziły się co do joty.

Wywalczenia awansu spodziewano się również po Korei Południowej. Ale oni też zdołali zdobyć zaledwie jeden punkt, remisując z Rosją. Z Algierią zostali rozbici 2-4. Trzy bramki stracili w 12 minut. Na koniec przegrali z belgijskimi rezerwami 0-1.

Indywidualności? Niezbyt wiele

Zawiodły nawet nieliczne gwiazdy. Keisuke Honda imponował jedynie w pierwszej połowie meczu z WKS. Shinji Kagawa nawet tego nie mógł powiedzieć o swoim występie. Wie, że zawiódł, przeprosił za to kibiców. - Jeśli chodzi o indywidualności, nie jesteśmy na tyle dobrzy, by strzelić gola czy nie stracić go w kluczowych momentach - powiedział po ostatnim meczu.

Ale Korea Południowa nie miała nawet gwiazd, na które mogłaby liczyć poza Son Heung-minem, piłkarzem Bayeru Leverkusen. Bo czy grę kadry można oprzeć na Park Chu-youngu, który od transferu do Arsenalu w 2011 roku zagrał w 24 meczach ligowych, z czego tylko jeden w londyńskim klubie?

W dodatku selekcjoner Koreańczyków Hong Myung-bo na mundialu po raz pierwszy prowadził jakikolwiek zespół w meczu o stawkę. Kadrę przejął już po wywalczonym awansie - a przyszedł on w niezwykle trudnych okolicznościach. Dość powiedzieć, że Koreańczycy w ich trakcie skorzystali z usług aż 45 piłkarzy.

Myung-bo wcześniej prowadził jedynie młodzieżowe reprezentacji Korei Płd. W seniorskiej kadrze nie rozwiązał problemów z obroną czy atakiem. Koreańczycy byli bezzębni z przodu i bezradni w tyłach, co wykorzystała bez problemu Algieria.

Świetnie przygotowani fizycznie

Jakie jeszcze problemy mają azjatyckie drużyny? Na pewno nie przygotowanie fizyczne. Podczas fazy grupowej mundialu przebiegali średnio największy dystans spośród wszystkich federacji. W trzech meczach każda azjatycka reprezentacja pokonała przeciętnie 332,1 km. Druga Europa była aż o 7 km gorsza. A ostatnia Afryka aż o 20 km!

Najlepsza spośród 32 drużyn była Australia z 354 km w trzech meczach. Korea Południowa była ósma z 333 km, Iran -15. (323,5 km), a Japonia 20. (317,5 km).

Azjaci średnio wykonali 35 sprintów na mecz, więc tempo, w jakim pokonywali kolejne kilometry, również nie jest problemem. Każdy piłkarz z Ameryki Południowej, drugiej w tym zestawieniu, średnio zaliczał aż o dwa sprinty mniej w każdym spotkaniu.

Pod względem sprintów Australia, Japonia i Korea Południowa zajęły kolejno czwarte, piąte i szóste miejsce. Iran był 15.

- Myślę, że technika nie jest problemem, ale jest nim już siła fizyczna - powiedział Zaccheroni, który podał się po dymisji po odpadnięciu z mundialu. Wtórował mu Hong Myung-bo.

Nadzieja na lepsze jutro?

- Azjatyckie zespoły są zazwyczaj młode, więc mogą jedynie się polepszać - powiedział szef azjatyckiej konfederacji piłkarskiej (AFC) szejk Salman bin Ebrahim al-Chalifa. Ma trochę racji. Koreańczycy byli piątym najmłodszym zespołem pod względem średniej wieku całej kadry (26,19), Australijczycy - siódmym (26,36). Ale już Japończycy znaleźli się w środku stawki (27,23), a Irańczycy - wśród najstarszych ekip (28,49). Średni wiek piłkarza powołanego na mistrzostwa świata wynosił 26,9.

Te statystyki nie mogą dziwić. Przecież na igrzyskach olimpijskich w Londynie sprzed dwóch lat Korea Południowa pokonała Japonię w meczu o trzecie miejsce! Ale o tym, że piłka młodzieżowa (w tym wypadku do lat 23) nie ma przełożenia na występy dorosłych reprezentacji, wiedzą już w Afryce.

Wiek to nie wszystko - bo te drużyny były również niezbyt doświadczone. 23 Australijczyków przed mundialem wystąpiło łącznie w zaledwie 392 meczach w kadrze; gorsi pod tym względem byli tylko Algierczycy. Czwarte miejsce od końca zajęli Koreańczycy (591). Iran również był poniżej średniej (673), ale już Japończycy z 912 występami mieli piąte miejsce!

Jednak najsilniejszym azjatyckim reprezentacjom przede wszystkim potrzeba konkurencji. Japończycy mogą się mierzyć z najsilniejszymi ekipami na świecie tylko na mundialu lub w sparingach, dlatego tak cieszyli się ze spotkań z Belgią czy Holandią. Ale w tym roku przed mistrzostwa grali z Nową Zelandią, Cyprem i Zambią - czy takie ekipy stanowią jakiekolwiek wyzwanie, sprawiają, że Japończycy muszą wznieść się na wyżyny swoich umiejętności?

Eliminacje nie są dla nich żadną przeszkodą, gdy w ich decydującej rundzie mierzą się z Jordanią, Omanem czy Irakiem. Nawet słabo grająca Korea Południowa ostatecznie zagrała na mundialu, bo czy dało się przegrać z Katarem czy Libanem?

Więcej dobrych reprezentacji to silniejszy kontynent azjatycki. Czy sukcesów Azji doczekamy się dopiero wtedy, gdy Chińczycy wezmą piłkę nożną na poważnie?

Wszystkie drużyny 1/8 finału w liczbach [STATYSTYKI]

Więcej o: