Suarez strzelił w meczu z Anglią dwa gole, które po piątkowej porażce Włoch z Kostaryką sprawiły, że Anglia nie ma już szans na wyjście z grupy. Urugwajski napastnik zadedykował zwycięstwo m.in. fizjoterapeucie, który pomógł mu wyleczyć kontuzję kolana.
Ferreira początkowo pracował z piłkarzem indywidualnie poza zgrupowaniem, gdyż chciał kontynuować leczenie raka. Jak przyznaje, był pod wielkim wrażeniem zaangażowania Suareza, który bardzo chciał wrócić do zdrowia na mundial. - On zasłużył na te dwa gole, pracował ciężko, by zagrać w tym meczu. Nie mogłem pojechać do centrum treningowego, więc on przyjeżdżał do mojego domu - zdradza fizjoterapeuta.
Gdy jednak reprezentacja Urugwaju wylatywała już do Brazylii, lekarz postanowił przerwać kurację, by móc dalej pomagać Suarezowi. Jeszcze w pierwszych dniach mundialu intensywnie pracował z napastnikiem, który nie zagrał wprawdzie w pierwszym meczu z Kostaryką (1:3), ale na prestiżowy pojedynek z Anglią był już gotowy.
Po pierwszym zdobytym golu 27-latek podbiegł do Ferreiry i mocno go wyściskał. W szatni po spotkaniu nagrał też film, w którym zwycięstwo zadedykował żonie, dzieciom i właśnie jemu. - Gdyby nie on, nie byłoby mnie tutaj - podkreślił Suarez.
Snajper Liverpoolu doznał urazu kolana podczas treningu zaledwie cztery tygodnie przed mundialem. Jego występ w Brazylii stanął pod znakiem zapytania, ale dzięki operacji i intensywnej rehabilitacji pod okiem Ferreiry wrócił do zdrowia w ciągu zaledwie miesiąca.