Francja - Honduras. Nowe pokolenie i nowe nadzieje

W 2010 roku Francja upadła tak nisko, jak tylko się dało. Najgorszy wcale nie był marny wynik sportowy, lecz afery, które wstrząsnęły dumnymi ?trójkolorowymi?. Za naprawę reprezentacyjnego futbolu nad Sekwaną zabrali się niemal wszyscy, na czele z politykami. W Brazylii Francja ma odzyskać godność wielkich mistrzów. Z nowym pokoleniem i nowymi nadziejami. Mecz Francja - Honduras dziś o godz. 21. Relacja Zczuba i na Sport.pl

Prowadzący na poprzednim mundialu Francuzów Raymond Domenech w wolnych chwilach jest ... aktorem komediowym. W 2010 roku "Trójkolorowym" nie było jednak do śmiechu. Nie dość, że w słabej grupie z Urugwajem, Meksykiem i RPA z dorobkiem jednego punktu zajęli ostatnie miejsce, to jeszcze na oczach świata wyprali wszystkie brudy ich szatni. Najpierw Nicolas Anelka zwymyślał Domenecha i wyleciał z kadry. Następnie Patrice Evra pobił się z trenerem przygotowania fizycznego, aż w końcu piłkarze zastrajkowali i nie wyszli na trening. Nie obyło się bez komisji parlamentarnej, interwencji ówczesnego prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego i minister sportu oraz kar dla największych rozrabiaków kadry. Godność mistrza świata z 1998 roku i dwukrotnego mistrza Europy została podeptana przez samych Francuzów.

Nikt nie pamięta o przegranych

Na Euro 2012 miało być zupełnie inaczej. Misji moralno-sportowej odnowy "trójkolorowych" podjął się Laurent Blanc. Członek złotej drużyny z 1998 roku rozpoczął od przewietrzenia szatni, ale do Polski i Ukrainy znów przywiózł piłkarzy zamieszanych w aferę z 2010 roku - Patrice'a Evrę, Francka Ribery'ego czy też Florenta Maloudę. Obyło się bez większych skandali (choć np. Samir Nasri rzucił do dziennikarza: "Pi...ol się"), ale wynik sportowy był równie druzgocący. Co prawda, "Trójkolorowi" wyszli z grupy (z jednym zwycięstwem na koncie!), ale w ćwierćfinale wpadli na Hiszpanię. Skończyło się na 0:2 i kolejnym rozczarowaniu. Blanc odszedł, podobnie zresztą jak pokolenie piłkarzy tyleż zdolnych, co przegranych i skompromitowanych. Dziś już nikt nie pamięta o Williamie Gallasie, Sidneyu Govou, Djibrilu Cisse, Hatemie Ben Arfie czy Yannie M'Vili. Stery przejął inny mistrz świata z 1998 roku, Didier Deschamps.

Były piłkarz m.in. Marsylii, Juventusu Turyn czy też Chelsea Londyn słynął z boiskowej zadziorności. Jest najmłodszym kapitanem, który w geście triumfu uniósł Puchar Europy. Zawsze był wymagający i bezkompromisowy, co nie przysparzało mu kolegów wśród rywali. Deschamps nie szukał jednak poklasku. Kiedy został trenerem Monaco, natychmiast dotarł z drużyną do finału Ligi Mistrzów. Juventusowi dał awans do Serie A, zaś Marsylii mistrzostwo Francji i trzy Puchary Francji.

- Ten kraj zasługuje na wielką drużynę. Nie chodzi jednak o to, abyśmy zawsze wygrywali, ale o godne reprezentowanie Francji. Ten, kto nie zrozumie tego przesłania, nigdy nie zagra w mojej drużynie - powiedział na powitanie 45 - latek. Na potrzeby odrodzonej kadry Deschamps powołał kilku młodych, perspektywicznych piłkarzy z Ligue 1. I choć aż do ostatniego lata juniorzy "Trójkolorowych" nie mogli pochwalić się osiągniętym w ostatnim czasie sukcesem na dużej imprezie (mistrzostwo świata U20), to nowy trener Francji uznał, że odnowa nie może odbyć się bez młokosów.

I tak w roli reprezentantów wystąpili Mamadou Sakho, Mapou Yanga - Mbiwa, Etienne Capoue, Maxime Gonalons, Raphael Varane, Paul Pogba, Moussa Sissoko, Clement Grenier, Eliaquim Mangala, Antoine Griezmann, Lucas Digne, Josuha Guilavogui czy też Kurt Zouma. Nie wszyscy znaleźli się w kadrze na mundial, ale Francja wreszcie nie ma poczucia zmarnowanego czasu. Przez 2,5 roku Deschamps przetestował dużą grupę piłkarzy, którzy bez kompleksów zakładają reprezentacyjną koszulkę.

Francja znów chce mieć piłkę

Za zmianą personalną poszła również korekta stylu gry. Deschamps ustawia swoją drużynę w systemie 4-3-3. Jeden z trzech środkowych pomocników wchodzi w linię obrony, kiedy boczni defensorzy uczestniczą w akcjach ofensywnych. Z defensywnego trio w środku pola Cabaye - Pogba - Matuidi dwaj ostatni ustawieni są nieco wyżej. Często kierują piłki w boczne sektory, bo Francja chce grać szybko i szeroko. I wcale nie idzie o oddanie piłki rywalowi i kontrataki. "Trójkolorowi" znów chcą mieć futbolówkę i grać przyjemnie dla kibiców. Pomaga w tym charakterystyka Griezmanna i Mathieu Valbueny, którzy są błyskotliwi, lubią dryblować i potrafią zrobić przewagę na skrzydle. Na szpicy Deschamps wystawia raczej jednego piłkarza. Olivier Giroud rywalizuje o miejsce w składzie z Karimem Benzemą, choć snajper Realu Madryt był już próbowany na lewej stronie.

Od lipca 2012 roku Francja Deschampsa rozegrała 22 spotkania, z których wygrała niemal połowę. W sparingach drużyna znad Sekwany potrafiła rozbić Jamajkę 8:0 i Australię 6:0, ale także przegrać z Brazylią aż 0:3. W grupie eliminacyjnej "trójkolorowi" deptali po piętach Hiszpanii, aby ostatecznie zająć drugie miejsce. Baraż z Ukrainą wygrali, choć w pierwszym spotkaniu ulegli 0:2.

W październiku 2013 roku dziennik "Le Parisien" opublikował sondaż, w którym złą opinię o pracy Deschampsa miało aż 82 procent ankietowanych. Dla 76 procent pytanych wpływ na ocenę reprezentacji wciąż miała afera z mistrzostw świata w RPA. Co ciekawe, najbardziej lubianymi piłkarzami okazali się ci, na których 45 - latek odważnie postawił w ramach swojego nowego projektu - Hugo Lloris, Mathieu Valbuena i Blaise Matuidi. Jednak prawdziwym testem dla nowej Francji będzie dopiero faza pucharowa brazylijskiego mundialu. Nad Sekwaną nikt bowiem nie wyobraża sobie powtórki z RPA. Czy świat znów zakocha się w "trójkolorowych"?

Więcej o: