MŚ 2014. Wszystko jest liczbą, czyli jaki był prawdziwy powód klęski w eliminacjach

Nieskuteczna i mało walcząca - taka była reprezentacja Polski w przegranych eliminacjach do mundialu w Brazylii. Tylko sześć reprezentacji miało więcej strzałów od biało-czerwonych i tylko pięć krajów miało więcej niecelnych strzałów od nas. Aż 23 zespoły faulowały częściej niż Polacy i tylko siedem miało mniej żółtych kartek niż my. Liczby są bezlitosne również dla Roberta Lewandowskiego.

Wychodzisz z domu, a grają Polacy? Śledź relacje w telefonie dzięki aplikacji Sport.pl Live

Na wstępie muszę zaznaczyć, że tak, jestem fanem sportowych statystyk i przykładam do nich dużą wagę. Zamiast słuchać ulubionych przez piłkarzy sformułowań typu "graliśmy nieźle, ale czegoś zabrakło", wolę popatrzeć na liczby, bo one zazwyczaj natychmiast dają mi odpowiedź, czego konkretnie zabrakło.

Nie inaczej jest w przypadku przegranych eliminacji do mundialu w Brazylii. Jedni przyczynę klęski widzą w słabym selekcjonerze, inni w słabej obronie, a jeszcze inni w słabej ofensywie. Pewnie każdy ma częściowo rację, liczby to potwierdzają, ale też wygląda na to, że krytycznym cyfrom najbliżej do tej ostatniej opcji.

Agresywność zero

Według liczb (ze strony UEFA.com) największą winą trenera było to, że nie sprawdził się jako motywator. Polscy piłkarze mogą mówić, że walczyli, ale statystyki fauli, które mogą być małym weryfikatorem, sygnalizują, że można było dać z siebie trochę więcej. Polacy grali czyściutko, rzadko popełniali poważne wykroczenia i tylko siedem zespołów (na 53) miało mniej żółtych kartek niż my. A gdyby Francja i Hiszpania grały dwa mecze więcej (były w mniejszej grupie), to może bylibyśmy na piątym miejscu od końca. W sumie biało-czerwoni w dziesięciu meczach faulowali rywali 123 razy i aż 23 zespoły robiły to częściej. W tym Białoruś, która grała dwa mecze mniej.

Nie twierdzę, że faule są jedynym wyznacznikiem walki i mogą być jedynym skutecznym sposobem na powstrzymywanie rywali, bo najwięcej żółtych kartek miało np. San Marino. Ale w czołówce drużyn najczęściej faulujących jest też Ukraina (na szóstym miejscu), która od wygranego 3:1 meczu z Polską powinna być dla nas wzorem, jak agresywną grą stłamsić przeciwnika.

Z obroną natomiast sprawa jest prosta - wystarczy spojrzeć na liczbę straconych goli. Polacy wyciągali piłkę z siatki 12 razy. Aż 26 zespołów straciło mniej goli, w tym m.in. Azerbejdżan i Albania.

W czym było lepsze San Marino?

Przede wszystkim jednak liczby są bezlitosne dla ofensywy, która okazała się jedną z najmniej skutecznych w całej Europie.

Można to łatwo wypunktować:

1. Tylko siedem reprezentacji miało więcej celnych strzałów na bramkę, czyli tworzyliśmy sytuacje, których nie potrafiliśmy wykorzystać.

2. Z tych reprezentacji tylko Austria nie zakwalifikowała się przynajmniej do baraży.

3. Wszystkie drużyny, które więcej razy uderzały celniej na bramkę, strzeliły od nas więcej goli, ale nie wszystkie, które uderzały mniej razy, strzeliły mniej bramek. 11 takich drużyn zdobyło więcej goli.

4. W rankingu skuteczności celnych strzałów na bramkę zajęliśmy 24. pozycję.

5. Tylko pięć reprezentacji miało więcej niecelnych strzałów od nas.

6. Tylko sześć zespołów miało więcej wszystkich strzałów (i celnych, i niecelnych) od Polski.

7. W rankingu skuteczności wszystkich strzałów na bramkę zajęliśmy 26. pozycję.

8. Co 2,07 strzału piłkarzy San Marino piłka leciała w światło bramki. Polacy potrzebowali do tego 2,11 strzału. W sumie 26 zespołów potrzebowało do trafienia w bramkę mniej uderzeń niż Polska.

W tabeli kolejno: Kraj, liczba goli, liczba celnych strzałów, liczba celnych strzałów potrzebnych do zdobycia gola, liczba niecelnych strzałów, liczba wszystkich strzałów, liczba strzałów potrzebnych do zdobycia gola, co ile strzałów piłka leciała w światło bramki

W dużej mierze za taką sytuację odpowiada Robert Lewandowski, który sam oddał 28 ze 129 strzałów i strzelił tylko trzy bramki, w tym dwie z rzutu karnego. Wymówką nie może być mała liczba okazji, bo w całych eliminacjach więcej strzałów miało tylko czterech (!) zawodników: Edin Dżeko (dziesięć goli), Helder Postiga (sześć goli), Cristiano Ronaldo (cztery gole - ani jeden z karnego) oraz Aleksandr Kierżakow (pięć goli).

Postanowiłem też sprawdzić, jak wypadł Polak na tle innych zawodników, którzy oddali w tych eliminacjach przynajmniej dziesięć celnych strzałów na bramkę (Polak wcelował w bramkę 14 razy). Takich zawodników było 43 i gorszą skuteczność celnych strzałów miało tylko ośmiu z nich. Większą liczbę niecelnych strzałów miało tylko sześciu. Tylko sześciu też potrzebowało więcej prób strzeleckich do zdobycia gola.

W tabeli kolejno: imię i nazwisko, liczba goli, liczba celnych strzałów, liczba celnych strzałów potrzebnych do zdobycia gola, liczba niecelnych strzałów, liczba wszystkich strzałów, liczba wszystkich strzałów potrzebnych do zdobycia gola

I teraz nasuwa się pytanie: czy Waldemar Fornalik naprawdę był złym selekcjonerem, czy może miał pecha, że ofensywnie nastawiony zespół był aż tak bardzo nieskuteczny pod bramką rywali? Może faktycznie brakowało wykończenia, na które on nie miał już żadnego wpływu? "Waldek King" stracił tron i wkrótce jego miejsce zajmie ktoś nowy, ale armia pozostanie mniej więcej ta sama. I techniki strzału na zgrupowaniach ten ktoś jej przecież nie nauczy.

Więcej o: