Eliminacje mundialu. Czarnogóra gra z Ukrainą. Najlepszy byłby remis

- Nadszedł czas, byśmy osiągnęli coś specjalnego - mówi Mladen Božović, bramkarz Czarnogóry, przed meczem eliminacji mundialu z Ukrainą. Dla Polaków najlepszy byłby remis. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live od 20:30.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS i na Androida

To może być kluczowy mecz grupy H. Jeśli zwyciężą gospodarze, zbliżą się na krok do mistrzostw świata w Brazylii, drugiego miejsca i występu w barażach będą niemal pewni. Gdyby 3 punkty zdobyła Ukraina, odzyskałaby szanse na wygranie grupy. Współgospodarze Euro 2012 mają najlepszy terminarz w końcówce eliminacji. Dwa razy zagrają z San Marino, z Anglią i Polską zmierzą się w Kijowie.

- Gdyby sześć lat temu ktoś mi powiedział, że Czarnogóra będzie miała szanse na mundial, nie uwierzyłbym. Nie dlatego, że wątpiłem w nasze umiejętności, ale przez brak doświadczenia - mówi pomocnik Branko Bošković. Czarnogóra niepodległość uzyskała w 2005 r. Może zostać najmniejszym krajem, który wyśle piłkarzy na mundial. Mieszka w niej 600 tys. ludzi - cztery razy mniej niż w Kijowie.

- Oczekuję, że na stadionie będzie taka atmosfera jak w meczu z Anglią. U siebie musimy wygrywać - mówi trener Branko Brnović. Z 13 meczów o punkty u siebie Czarnogórcy przegrali dwa - z Włochami i Czechami. Zatrzymali m.in. Anglię (dwa razy) i Szwajcarię. Stadion w Podgoricy uchodzi za jeden z najgorętszych w Europie. Nie tylko przez atmosferę na trybunach, ale także prowokujących rywali gospodarzy. Wiedzą o tym Anglicy (czerwoną kartkę w Podgoricy dostał Wayne Rooney), wiedzą Polacy (z boiska wyleciał Ludovic Obraniak), zdają sobie sprawę Ukraińcy. - Prowokacje to nasz wróg numer jeden - uważa selekcjoner Mychajło Fomenko.

Jesienią w Kijowie Czarnogórcy wygrali 1:0, ale trudno z tego meczu wyciągać wnioski, bo przez reprezentację Ukrainy przechodziło wtedy tornado. W cztery miesiące prowadziło ją trzech selekcjonerów, działacze zatrudniali kolejnych trenerów tymczasowych, nie mogli znaleźć chętnego, który zająłby się zespołem na pełen etat. Desperacja sięgnęła szczytu, gdy rozważali kandydaturę Svena Görana Erikssona, kiedyś trenera, który w trzech krajach sięgał po podwójną koronę, dziś - podróżującego po świecie naciągacza (kilka dni temu przejął 13. w lidze chińskiej Guangzhou R&F).

Szanse na MŚ przywrócił zatrudniony w grudniu Fomenko. W marcu jego zespół pokonał Polskę i Mołdawię, dziś nie sposób odbierać mu szans, bo gospodarze przystąpią do meczu osłabieni. Brnović zrezygnował z bezrobotnych Milana Jovanovica i Simona Vukeevicia, uraz wyeliminował stopera Stefana Savica, obrońca Miodrag Džudović pauzuje za kartki.

Według bukmacherów minimalnym faworytem są gospodarze. Za 1 euro postawione na Czarnogórę dostaniemy 2,50, zwycięstwo Ukrainy jest warte 2,80.

Zobacz wideo
Więcej o: