Sport.pl

Mistrzostwa świata 2018. Chorwacja - Dania 1:1 (k. 3:2). Duński funkcjonalizm

Sympatia postronnych kibiców była w tym meczu przeciągana niczym lina. Przecież miały być pressing, werwa i jakość podopiecznych Zlatko Dalicia - tak dobrze znane z fazy grupowej. Skandynawska prostota skutecznie ugasiła chorwacki pożar wydłużając spotkanie do granic możliwości.

Szkoła projektowania

Jedenastka, na którą postawił trener Age Hareide umożliwiła dużą wymienność pozycji w fazie przejścia z ataku do obrony, a także w momencie wprowadzenia piłki do gry. Centralną rolę odgrywał Delaney nie tylko zapewniając łączność między środkową strefą a defensywą, ale w pewnym sensie koordynując przesunięcia poszczególnych graczy w obrębie formacji. Jego zadania stały się znacznie bardziej ofensywne w drugiej połowie, gdy szkoleniowiec zdecydował się na zmianę na linii Christensen-Schone. Otrzymał wówczas szersze pole manewru, dzięki większej asekuracji, jaką zapewniał zawodnik Ajaksu.

W części obronnej pojawiło się sporo wariantów ustawienia, ale nie rotacja sama w sobie była celem. Cała ekipa realizowała jeden plan ofensywny (najczęściej długie podanie w kierunku Corneliusa, efektywne stałe fragmenty gry) i chociaż założenia były bardzo proste, to żeby zmaksymalizować efekty, każdy musiał dołożyć od siebie równą, kształtną cegiełkę.

Dania -  Chorwacja Dania - Chorwacja Screen TVP

Wymagająca prostota

Duńczycy wyciągnęli mityczne wnioski najpierw z eliminacji, a później fazy grupowej. Przede wszystkim rzucała się w oczy niezmordowana chęć utrudnienia życia przeciwnikowi. Na próżno było jednak wypatrywać szaleńczego chaosu, wysokiego pressingu albo nieustannego doskoku. Skandynawowie podeszli do sprawy bardzo metodycznie - tak, że każdy element układanki miał znaczenie, a jednocześnie dało się w miarę równomiernie rozłożyć siły.

Dzięki odcięciu od podań środkowej strefy rywala, był czas na odpowiednie poukładanie formacji obronnej. Najczęściej wracano do czwórki z tyłu (Dalsgaard, Kjaer, Zanka, Knudsen), ale bardzo duże wsparcie zapewniał duet Delaney-Braithwaite. Ten pierwszy nie tylko stanowił jeden z ostatnich bastionów w odbiorze, ale i w razie potrzeby pomagał zminimalizować ryzyko na boku. Braithwaite natomiast, miał czynny udział w wyłączaniu sektora, w którym naturalne zagrożenie stanowili Vrsaljko i Rebić.

Dania -  Chorwacja Dania - Chorwacja Screen TVP

Funkcjonalizm

Zupełnie inaczej prezentowała się linia obrony, gdy Duńczycy wprowadzali piłkę do gry. Wówczas pojawiało się mnóstwo wariantów (zwykle z trzema zawodnikami), ale zdecydowanie najczęściej Kjaer-Zanka + Knudsen/Dalsgaard w zależności od tego, jak planowano rozprowadzić akcję. Niemniej jednak podopieczni trenera Age Hareide bawili się formacją, więc równie dobrze obok Kjaera meldował się Christensen, by Zanka i Knudsen mogli wyjść nieco szerzej. Wymienności podlegały również zadania w środkowej strefie.

Wszędobylski Delaney podchodził pod defensywę, a następnie posyłał długie podanie w kierunku ataku. Dosłownie kilkakrotnie jego obowiązki przejął Eriksen (np. w 41. minucie), który normalnie trzymał się wyższych sektorów boiska. Wymuszało to szereg zmian w organizacji ustawienia - m.in. Braithwaite ścinał do środka, wspomagał go Delaney, a oskrzydleniem zajmował się Knudsen. Wymienność pozycji nie była czynnikiem destabilizującym, Duńczycy świetnie odnajdowali się w różnych wariantach. Wszystko ze względu na jedną prostą zasadę: praca w grupie nie oznaczała spychania obowiązków na najbardziej aktywnych zawodników, tutaj każdy musiał być tak samo aktywny.

Dania -  Chorwacja Dania - Chorwacja Screen TVP

Interakcja

Przesuwanie się w obrębie formacji nie było realizowane dla "samego przesuwania się", a przyświecał temu konkretny cel. Było to całkowite przeciwieństwo postawy Polaków w pierwszym kwadransie meczu z Kolumbią, gdy dali się wciągnąć w pułapkę chaosu, biegali dla biegania, a nie wyłączania poszczególnych stref.

Działania Duńczyków rozpoczynały się w już w momencie, gdy Chorwaci zabierali się do wprowadzenia piłki. W poprzednich starciach środek pola Dalicia był swoistym centrum dowodzenia do rozciągania i zwężania ustawienia wedle potrzeb. Skandynawowie sprawili jednak, że zwykle proste przeniesienie ciężaru gry z linii obrony do centralnego sektora, stało się męczarnią.

Wszystko za sprawą bardzo dobrze funkcjonującej formacji. Cornelius i Eriksen ustawiali się wysoko, ale nie był to agresywny pressing. Strefy odcinano odpowiednim przesuwaniem się, nie zmasowanym doskokiem. Na powyższej grafice widać, że Chorwaci poszukują podaniem niżej ustawionego Modricia, ale za 4 sekundy zostanie wyłączony z gry, a środek pola zawężony przez sprawną reakcję Delaneya. Jednocześnie Braithwaite zejdzie niżej, żeby zapewnić asekurację na flance. Duńczycy nie mieli większych trudności z realizowaniem zadań, nawet gdy zostawili przeciwnikowi nieco więcej miejsca (Brozović wprowadzający piłkę w okolicach koła środkowego). Wówczas po prostu realizowano to samo, ale w tamtym sektorze.

Uwypuklenie mocnych stron

Wszystkie te mniejsze działania sprawiały, że podopieczni trenera Dalicia musieli poszukiwać innych rozwiązań zawiązywania ataku. Rozkładali ręce w obliczu sparaliżowanej centralnej strefy, starali się rozciągać grę długimi podaniami, ale zwykle zagrywanymi pod presją, co przekładało się na ich jakość. Na palcach jednej ręki można policzyć wszystkie udane akcje Chorwatów, z czego większość przypadła na końcówkę regulaminowego czasu i dogrywkę. W tym również przebłysk Modricia, który sprawił, że Rebić wyszedł na czystą pozycję (niestrzelony przez Modricia karny, żółta kartka dla Zanki).

Dania -  Chorwacja Dania - Chorwacja Screen TVP

Duńczycy nie tylko wykonali kawał dobrej roboty pod względem taktycznym, ale i uwypuklili swoje mocne strony - głównie za sprawą stałych fragmentów gry. Dalekie rzuty z autu Knudsena stanowiły potężną broń szkoleniowca Danii i jego podopiecznych. Po jednym z nich, już w 2. minucie, Zanka strzelił gola. Należy zwrócić uwagę na przede wszystkim jednoczesny ruch czterech zawodników, którzy w momencie gdy piłka była na wysokości pola karnego, utworzyli coś na kształt solidnej falangi.

Pomimo ostatecznego wyniku ekipie Age Hareide należy się ogromny szacunek i pochwała za świetną organizację na boisku. Jakby tego było mało, cała strategia w sposób dość przypadkowy (lub nie?) wpisuje się w szerszy schemat duńskości.  Za punkty szczególne duńskiego wzornictwa należy bowiem uznać funkcjonalizm, wymagającą prostotę oraz interakcję między poszczególnymi elementami.

Więcej o:
Komentarze (38)
Mistrzostwa świata 2018. Chorwacja - Dania 1:1 (k. 3:2). Duński funkcjonalizm
Zaloguj się
  • kisssmyass

    Oceniono 7 razy -5

    znowu Sieczka ze swoją wykalkulowaną sieczką! Idź debilko ze swoimi przeintelektualizowanymi wywodami pisz do miesięcznika Kwanty i Fanty Fantastyki i Statystyki.

    Duńczycy po prostu mieli większą determinację i byli lepsi kondycyjnie. Pod koniec meczu zaczęło to być wyraźnie widoczne. Zawodnicy Chorwacji często przystawali, chwytali się za kolana. Gdyby nie te karne to byłoby po ‚wielkiej’ Chorwacji. Na tle obu tych zespołów, zazwyczaj do pokonania przez polski zespół, Polacy wypadli tak żenująco że aż wstyd!

  • zec

    Oceniono 2 razy -2

    To był najgorszy mecz jaki kiedykolwiek widziałem.
    Zawodników obu drużyn zmieliłybym i użył jako dodatek do karmy dla psów.

  • Alejaja Izbak

    Oceniono 2 razy -2

    BUAHAHAAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAAAHA!

    Sieczka ale w glowie. PO za tym ona nawet pilki kPOnoc porzondnie nie zrobila a sie wymondrza kreslonc kreski pszerywane i ciongle. Rzenada.

    BUAHAAHAAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH!

  • fields1

    Oceniono 5 razy -1

    Ale w tej wyborczej są ciućmoki. Przecież nasi przegrali nie dlatego, że nie odrobili jakiejś tam lekcji tylko dlatego, że przeczytali artykuł dr M. Środy i postanowili przegrać by położyć tamę rosnącej fali ksenofobii, rasizmu i antysemityzmu w Polsce.

  • sawicki.wroc

    0

    Nie chcę gadać po podróżnicy. Ale może najwyższy czas powiedzieć głośno to o czym ludzie rozumni mówią tylko po cichu. Po prostu NA TYM MUNDIALU ZNALEŹLIŚMY SIĘ PRZEZ NIEPOROZUMIENIE.
    To niestety nie wszystko. Naprawdę nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni aby przewidzieć opinie że Polacy awansując na ten Mundial zabrali miejsce komuś kto o wiele lepiej by się przygotował i nie dałby (...) ciałka.
    Ale moim skromnym zdaniem jest światełko w tunelu.
    Po pierwsze - przestaniemy w końcu dmuchać ten balonik. Naprawę od nadmiaru pychy wielu się pogrążyło a od nadmiaru pokory nikt jeszcze nie umarł.
    Po drugie - nauczymy się ponownie szanować przeciwnika. Kiedyś nie mieliśmy z tym problemów.
    Po trzecie - może nasi kopacze przypomną sobie że sukcesy na boisku odnosi się harowaniem na treningach a nie ordynardym gwiazdorzeniem i prezentacją wdziękow swoich lepszych połówek.
    I wreszcie na koniec. Przestaniemy sobie wszyscy bajdurzyc o szczególnym znaczeniu polskiej piłki.
    W rankingu FIFA zajmiemy REALNE miejsce np. 30 albo 40.
    To tyle w temacie.

  • balzaczek22

    0

    "Mityczne wnioski"? A co to znaczy?

  • maradona20

    Oceniono 3 razy 1

    o czym Ty kobieto piszesz i czego wymagasz od tych naszych bufonow? Duńczycy to skromność i tytaniczna praca. Żaden z nich nie lądował śmigłowcem jak Michael Jackson na zapleczu hotelu., Boniek rozbestwił ch jak 5 letnie dzieci, Niech Boniek teraz połknie żabę. Ja mówię naszej reprezentacji po prostu: Spierd,,,,,patałachy! Na tle reszty świata po prostu nie umiecie grać w piłkę i życze wam, żebyście już nigdy nie awansowali na żaden turniej., bo po prostu wstyd. Facet za 100 czy 150 mln Euro nie umie dryblować tylko dostawiać na polu karnym nogę? a k...wasza mać, co za jełop go na tyle wyceniał?

  • princealbert

    Oceniono 3 razy 1

    Niestety polska mysl trenerska nie daje rady. To zbyt skomplikowane.
    Wydaje mi sie, ze np. w meczu z Senegalem nie bylo zadnej taktyki. Kazdy gral jak chcial i umial.

  • Gatts 1978

    Oceniono 1 raz 1

    Po meczu grupowy z Danią ,który przegraliśmy 4 do 0 już było widać jak Dania staje się silną reprezentacją.W lidze narodów oraz następnych mistrzostwach Europy oraz Świata jak nic nie stanie się po drodze mogą być jedną z najsilniejszych drużyn.Polacy osiągnęli sobie szczęśliwie jakiś tam poziom podczas ostatnich mistrzostw Europy a teraz to nawet San Marino może nam walnąć gola.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX