MŚ 2018. Ten ostatni czwartek? W Wołgogradzie Adam Nawałka prawdopodobnie pożegna się z reprezentacją Polski

Mecz z Japonią w Wołgogradzie może być ostatnią chwilą Adama Nawałki na stanowisku trenera reprezentacji Polski. Czteroletni projekt, pełen pięknych chwil, zwieńczony został porażką. Czy w takim klimacie z drużyną narodową pożegna się twórca jej sukcesów?

Kontrakt Adama Nawałki obowiązuje do końca mistrzostw świata. Taki model wymyślił i wcielił w życie Zbigniew Boniek podpisując z trenerem Górnika Zabrze pierwszą umowę. Na Euro 2016 był sukces, była więc premia, podwyżka i przedłużenie współpracy. Teraz nie będzie ani premii, ani podwyżki, bo zamiast sukcesu jest wstydliwa i problematyczna klapa.

Los Nawałki jednak nie jest przesądzony. Nikt tak jak on nie zna zawodników, którzy na dodatek mają do 60-latka ogromny szacunek. Nikt na kolanie nie napisze także planu wprowadzenia do kadry młodych piłkarzy, który posiada Nawałka. A może potrzebny jest efekt nowej miotły, nowe spojrzenie, na przykład zza granicy?

6 trening 6 trening Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Co dalej? Chiny, Włochy czy reprezentacja?

Co dalej z Adamem Nawałką? - to fundamentalne pytanie o przyszłość polskiej reprezentacji. Kontrakt selekcjonera, który doprowadził drużynę narodową do historycznego szóstego miejsca w rankingu FIFA, wygasa zaraz po mistrzostwach świata. Plotkuje się już, że trener chciałby spróbować sił w klubowej piłce w bogatych Chinach lub w swojej ulubionej Serie A. Mówi się też, że zatrudnieniem Nawałki poważnie byłaby zainteresowana warszawska Legia. Na razie selekcjoner jest skupiony na przygotowaniu do meczu z Japonią; do rozmów o ewentualnej przyszłości ma usiąść z prezesem Zbigniewem Bońkiem dopiero po mundialu.

Boniek mówił o tym w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem z cyklu "Sam na Sam", która została przeprowadzona w Soczi. Prezes stwierdził: "Po meczu porozmawiam z Adamem. Sam jestem ciekaw, jakie są jego przemyślenia, impresje, wnioski. Jak to dalej trzeba zrobić. Muszę wiedzieć czy ma chęć, optymizm, czy nie czuje się sam, czy nie czuje się zmiażdżony falą krytyki, rezultatem. Czy nie powie "Zbyszek, kurczę, widzę, że coś we mnie się zacięło".

Zbigniew Boniek Zbigniew Boniek Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Banalnie oddanie się do dyspozycji zarządu

Sam Nawałka na temat swojej przyszłości nie chciał się wypowiadać. Lakonicznie stwierdził tylko, że po turnieju oddaje się do dyspozycji zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej tak, jakby do dyspozycji tego zarządu nie był wcześniej. O tym czy dalej będzie kontynuował reprezentacyjny projekt prawdopodobnie zadecyduje jednak nie zarząd PZPN, a on sam.

Pozostanie selekcjonera nie jest wcale scenariuszem rodem spod pióra Stanisława Lema. Pozycja negocjacyjna Nawałki będzie jednak inna, niż sobie to wymarzył. Już po Euro 2016 ostro dyskutował o swoim kontakcie, ale wtedy udało mu się podnieść pensję z 80 tys. zł do "tylko" 120 tys. zł miesięcznie. Tym razem po udanym mundialu miał być skok na bank i być może kontrakt sięgający nawet miliona euro rocznie. Jeśli nie płacony przez PZPN to przez jakiś klub. Najlepiej zagraniczny. Dziś wiadomo, że polska federacja tyle nie zapłaci. A i chętnych chcących od ręki zatrudnić Nawałkę na razie na horyzoncie nie widać. Inna sprawa, że żaden z potencjalnych pracodawców nie śmiałby zajmować głowy trenera rozmowami o lukratywnej umowie w trakcie turnieju. Ale po, gdy opadnie kurz? Wtedy wszystko możliwe.

Nawałka chce pracować ze swoim szerokim sztabem

Nawałka jest więźniem własnych przekonań. Udane eliminacje Euro i mistrzostw świata utwierdziły go w przekonaniu, że jest znakomitym trenerem ze znakomitymi wynikami - a taki potrzebuje rozbudowanego sztabu. W tej chwili drużyna Nawałki liczy 20 osób. Połowa to ścisłe otoczenia selekcjonera. I każdego ze swoich ludzi 60-latek chciałby zabrać ze sobą. Niewiele jest jednak klubów czy reprezentacji, które zgodzą się na zakontraktowanie tak licznego zespołu. Przekonał się o tym kiedyś Maciej Skorża, który był o krok od pracy w Dinamie Mińsk, ale uparł się na dwóch asystentów i stracił szansę na posadę. A trudno uwierzyć, że Nawałka zrezygnuje ze współpracy ze "swoimi": Jarosławem Tkoczem, Bogdanem Zającem, Remigiuszem Rzepką, Bartłomiejem Spałkiem czy Marcinem Prasołem.

Russia Soccer WCup Poland Colombia Russia Soccer WCup Poland Colombia Fot. Thanassis Stavrakis / AP Photo

Rekordowa pensja?

Nawałka ma także spore oczekiwania finansowe. A na warunki stworzone przez PZPN raczej nie narzeka. Kiedy odszedł do reprezentacji z mającego problemy finansowe Górnika Zabrze, otrzymał 80 tys. zł pensji. To jednak mniej, niż zarabiali jego poprzednicy. Franciszek Smuda przed Euro 2012 brał 140 tys., Waldemar Fornalik - 160 tys. Po Euro Nawałka wynegocjował nową umowę. Według nieoficjalnych informacji gwarantuje mu ona co miesiąc 120 tys. zł. A kolejny kontrakt selekcjoner chciałby mieć z pewnością wyższy. W PZPN to niemożliwe. Również w Ekstraklasie nie będzie o to łatwo. Dotychczas najlepiej opłacani specjaliści kasowali miesięcznie 30 tys. euro (Rosjanin Stanisław Czerczesow, Chorwat Nenad Bjelica) czy 40 tys. (Albańczyk Besnik Hasi). Legii Warszawa, ani żadnego innego polskiego klubu nie stać dziś jednak, aby płacić taką kasę. Zostaje więc tylko jedna droga: wyjazd za granicę.

De Biasi? Probierz? Tego nie wie nikt

Kto mógłby zastąpić Nawałkę? Na giełdzie nazwisk pierwszy zameldował się Gianni De Biasi, który z Bońkiem negocjował już dwa lata temu. Wtedy selekcjoner reprezentacji Albanii, z którą awansował na Euro 2016, był opcją bezpieczeństwa, gdyby Nawałka nie zgodził się na oferowany przez Bońka kontrakt. Ale zgodził się i De Biasi trafił do Deportivo Alavés, gdzie nie popracował długo. Dziś jest wolny i naszą kadrę mógłby przejąć z miejsca.

Innym kandydatem Bońka mógłby być Michał Probierz, ale ten stwierdził, że objęcie drużyny narodowej go w tej chwili nie interesuje, bo wraz z profesorem Januszem Filipiakiem dba o budowę Cracovii. Poza Probierzem wśród kandydatów znad Wisły, którzy mogliby objąć kadrę, pojawiają są nazwiska Jacka Magiery, Czesława Michniewicza czy Jerzego Brzęczka.

Czy przyszły selekcjoner powinien pochodzić z Polski czy nie, nie wie jeszcze sam Boniek, który w rozmowie z Wilkowiczem mówił: "Jeśli byśmy chcieli zmienić trenera to trzeba się zastanowić czy następnym powinien być Polak czy ktoś z zagranicy. Jeżeli trener zagraniczny to czy ma to być Włoch, Hiszpan, Niemiec. Co powinien umieć a czego nie. Pewnie powinien umieć mówić po angielsku. Jest sto tysięcy rzeczy, czynników, które muszą na to wpłynąć". Co i kiedy wpłynie, przekonamy się zapewne niedługo po czwartkowym meczu z Japonią.

Więcej o: