Studio Mundial Sport.pl. Łukasz Fabiański skorzystał z rad specjalisty i poprawił swój największy koszmar z Euro 2016. Rzuty karne mogą stać się jego specjalnością [W Polu K #6]

W czasie Euro 2016 kibice zarzucali Łukaszowi Fabiańskiemu, że nie był w stanie obronić żadnego rzutu karnego i nie pomógł drużynie, która w ćwierćfinale odpadła po serii jedenastek z Portugalią. Od tego czasu Fabiański mocno zabrał się za trenowanie rzutów karnych i obronił już pięć jedenastek. Trener Daniel Pawłowski zdradził kilka trików na bronienie rzutów karnym, w tym tych strzelanych przez Roberta Lewandowskiego.
Łukasz Fabiański w Soczi Łukasz Fabiański w Soczi KUBA ATYS

Piotr Majchrzak: Łukasz Fabiański wspomniał na jednej z konferencji prasowych, że bardzo pomógł mu Pan w aspekcie bronienia rzutów karnych. Na Euro 2016 nie udało mu się obronić żadnego strzału z jedenastu metrów

Daniel Pawłowski: Obronienie rzutu karnego jest jednym z najtrudniejszych zadań w profesjonalnym sporcie. Piłka leci tyle, co mgnienie oka. Kibice liczą na to, że bramkarz pomoże drużynie, ale z reguły to się nie dzieje i takie są fakty. Statystyka po stronie bramkarza jest bardzo kiepska, mniej niż 50 na 50, czyli mniej niż czysty przypadek.

Łukasz Fabiański kiedyś stwierdził, że może zabrakło mu wtedy odrobiny szaleństwa i podchodził do karnych jakby był zaprogramowany. Jeszcze przed strzałem miał w głowie analizę, kto gdzie strzela. 

-  Możemy dać całą rozpiskę bramkarzowi, ale okazuje się w końcowym rozrachunku procent obronionych rzutów karnych jest bardzo niski, a bramkarzom udaje się bronić średnio 20 procent strzałów z jedenastu metrów. To są ogromne emocje i żaden trening nam nie odzwierciedli tej dynamiki emocjonalnej. Ciężar spoczywa jednak na strzelcu, więc bramkarz może zastosować pewne triki psychologiczne i  ten stres jeszcze wzmocnić. Golkiper może też sprawić, by zawodnik strzelił w tę stronę, gdzie strzela najczęściej. Mój klubowy bramkarz obronił pięć na siedem karnych - to świetny wynik.

Jerzy Dudek Jerzy Dudek Screen

Triki jak chociażby Jerzy Dudek w 2005 roku i jego sławetny taniec na linii bramkowej, po którym strzelający wariowali. Co najbardziej pomaga?

- Ja łączę moje metody z nauką. Praktyka musi mieć pokrycie w faktach. Mniej więcej od 10 lat wiemy, że pewne elementy mogą pomagać bramkarzom. Na przykład kierunek stopy postawnej, przy oddawaniu strzału. Wiemy to przecież z badań.  Sam analizowałem ten temat i zakładaliśmy bramkarzom tzw. eye trackery, które badają ruchy gałek ocznych. One zwykle wykorzystywane są w marketingu, ale w przypadku rzutów karnych również są bardzo pomocne. Zakładamy okulary bramkarzom, oni stają przed ekranem, a analiza pokazuje, które elementy są kluczowe. 

Dzięki temu jesteśmy w stanie stwierdzić, na co bramkarze zwracają uwagę przy oddawaniu strzału. Badania pokazują, że około 70% zwraca uwagę właśnie na stopę postawną. Niestety, nie każdemu bramkarzowi to pomaga.

Porównywał Pan kiedyś Handanovicia ze Zbigniewem Małkowskim. Ten pierwszy ma zdecydowanie lepszy refleks, a Polak może i patrzył na stopę postawną, ale nie miał odpowiedniej mocy i szybkości, by obronić strzał. 

- Moc ma tutaj kluczowe znaczenie. Badamy to sprawdzając, jak szybko bramkarz jest w stanie przemieścić się w najdalsze rejony bramki. Wzrost jest również ważny. Oba te elementy bardzo pomagają w obronie rzutów karnych. Handanović jest chyba najlepiej robiącym to bramkarzem.

Czyli jeśli stopa postawna wychylona jest w lewo, to bramkarz musi rzucić się w swoje prawo? 

- Tak, bronienie karnego rozpoczyna się jeszcze przed kopnięciem piłki. To niezwykle trudne zadania biomechaniczne. Najlepsi patrzą jednak właśnie na kierunek ułożenia stopy postawnej. Amatorzy częściej spoglądają w kierunku linii barków, ale patrzą też na oczy strzelców - niewiele to jednak daje. Ci najlepiej broniący rzuty karne są skupieni na jednym elemencie, a ci słabsi z reguły zwracają uwagę na wiele elementów. 

Co w takim razie powiedział Pan Łukaszowi Fabiańskiemu, który w tym sezonie obronił trzy jedenastki, a od pamiętnych karnych na Euro obronił już pięć "jedenastek" w klubie. 

- Jest kilka elementów, które można zmienić. Jeśli zwykle bramkarze bronią około 20 procent karnych, to moja metoda jest w stanie podwyższyć ten procent do około 60-80 procent. Przykładowo, bardzo pomaga ułożenie ciała na linii. Są bardzo ciekawe badania, które to pokazują. Kiedyś piłkarze z pola dostali do oceny dwa rysunki, na jednym bramkarz miał ręce wzdłuż ciała, a na innym ręce były one znacznie wyżej. 

Był to ten sam golkiper, a zdecydowana większość oceniła, że większy jest ten z rękami uniesionymi wyżej (dawali mu średnio 6 centymetrów więcej). Taka osoba zajmuje wizualnie więcej miejsca w bramce i powoduje większy stres u napastników. 

Warto też czasem zmienić ustawienie bramkarza, bo nie musi być on centralnie w środku bramki. Przykładowo mamy zawodnika, który zdecydowaną większość karnych uderza w lewą stronę bramkarza. Wówczas bramkarz powinien zostawić więcej miejsca po lewej stronie. Wtedy niemal zmusza napastnika do uderzenia w swoją ulubioną stronę bramki. 

Lewandowski Lewandowski AP

Jak zatem bramkarze mają podejść do rzutów karnych strzelanych np. przez Roberta Lewandowskiego, który do końca patrzy na golkipera?

Rozróżniamy dwa rodzaje strzelców. Tych co nabiegają i patrzą tylko na piłkę (to jest około 80% piłkarzy) i takich, jak właśnie Robert. Przy takich piłkarzach bramkarze muszą zmienić strategię. Golkiperzy powinni wówczas wykonać tzw. ruch zmyłkowy, który wprowadzi niepokój w głowie napastnika. Obrazując, bramkarz jest na linii, ale przenosi ciężar ciała na jedną nogę i rusza w drugą. Bramkarz powinien mieć jednak informacje, w którą stronę piłkarz strzela najczęściej. 

Trochę jak Artur Boruc?

Tak, choć Wydaje mi się, że Boruc robił to spontanicznie, bo moje analizy wskazują, że ten sposób stosował prawie zawsze. Fabiański ma teraz odpowiednie narzędzie i wie, które strategie należy stosować zależnie od strzelającego. Nie chce zdradzać wszystkich moich tajników, ale na razie Fabiańskiemu to pomaga.