Polska - Korea Południowa. Pięciu byłych reprezentantów odpowiada na pięć ważnych pytań o kadrę Nawałki. Kurzawa musi dostać kolejną szansę, trzeba wygrać, by straszyć

Kogo można uznać za wygranego po przegranym 0:1 meczu z Nigerią? Czy w spotkaniu z Koreą Południową ważniejsze od wyniku powinno być dalsze testowanie nowych zawodników i nowej taktyki. Po co naszej kadrze system gry z trzema obrońcami? Sport.pl pyta, a odpowiadają Włodzimierz Lubański, Jacek Krzynówek, Kazimierz Węgrzyn, Roman Kosecki i Bartosz Bosacki

0:1 z Nigerią, czyli wynik gorszy niż gra - czy tak można podsumować piątkowy mecz kadry we Wrocławiu?

Włodzimierz Lubański, 75 meczów i 48 bramek w reprezentacji, mistrz olimpijski z 1972 roku: - Mecz był w naszym wykonaniu niezły. Graliśmy z zaangażowaniem, szybkością, dynamiką. Ale trudno się cieszyć, skoro przegraliśmy. Na pewno dla Adama Nawałki to było cenne spotkanie, dało mu dużo materiału do analizy. Nigeryjczycy pokazali się jako zespół niezwykle silny i z bardzo dobrą techniką piłkarską. Po ich stronie było bardzo mało strat, konfrontacja z dobrze przygotowanym rywalem na pewno nam się przyda.

Jacek Krzynówek, 96/15, uczestnik MŚ 2002 i 2006 oraz ME 2008: - Wydaje mi się, że dobrze to jednak nie było. Oczywiście mieliśmy swoje sytuacje, ale jednak ich nie wykorzystaliśmy. Na pewno dobrze, że mieliśmy bardzo wymagającego sparingpartnera. Przegraliśmy, więc tak naprawdę nie ma się z czego cieszyć.

Kazimierz Węgrzyn, 20/0: - Myślę, że mimo porażki jest za co chwalić naszą drużynę. Przede wszystkim trener sprawdził dublerów, a wypadliśmy nieźle na tle solidnej Nigerii. Ona wyglądała od nas zdecydowanie lepiej fizycznie, ale trochę szkoda, że nie grała kombinacyjnie w ataku i przez to wypróbowała naszej obrony. Dlatego to nie był 100-procentowy sprawdzian. Rywal był świetnie przygotowany kondycyjnie, ale bez gwiazd, które kreowałyby grę.

Roman Kosecki, 69/19: - Z jednej i z drugiej strony nie był to wielki futbol, mecz nie porywał, ale też nie był zły. Tak naprawdę to był mecz nietowarzyski, a nie towarzyski. Na prośbę drużyny przyjezdnej gra była ostra, dobrze, że od pewnego momentu zaczęliśmy oddawać. Nigeria nie zagrała w najsilniejszym składzie, my też nie, to był mecz bardziej dla tych, którzy szukali swojej szansy na wejście do drużyny na dłużej.

Bartosz Bosacki 20/2, uczestnik MŚ 2006: - Na pewno zupełnie inny byłby odbiór tego spotkania, gdybyśmy je wygrali albo chociaż zremisowali. Wtedy wszyscy by stwierdzili, że reprezentacja zagrała bardzo dobry mecz. Ale mimo porażki nie powiem, że wypadliśmy słabo.

Z Nigerią trener Adam Nawałka sprawdził kilku nowych zawodników; który z nich zaprezentował się najlepiej?

Lubański: - Na pewno najlepiej wypadł Rafał Kurzawa. Podkreślił, że jest bardzo pożyteczny i jeśli chodzi o decydujące podania, i o wykonywanie stałych fragmentów gry. Chyba żaden z etatowych kadrowiczów nie dośrodkowuje tak dobrze jak Kurzawa. Po każdym jego wstrzeleniu piłki zagrożenie pod bramką Nigerii było bardzo duże.

Krzynówek: - Najlepiej pokazał się Rafał Kurzawa. Chłopak bez kompleksów wchodzi do reprezentacji i chwała mu za to. Chwała też trenerowi za to, że dał Kurzawie szansę. Oczywiście takie decyzje są też wymuszone problemami, które mamy z różnymi zawodnikami. Myślę o kontuzjach i o tym, że niektórzy mało grają w swoich klubach. Ale Kurzawa swoją szansę na pewno wykorzystał. Pokazał, że zasługuje, żeby na dłużej zostać w reprezentacji. Bardzo mi się podobały wrzutki Kurzawy, każdy stały fragment gry bity przez niego był zagrożeniem dla Nigerii. Chłopak ma duży potencjał, trzeba mu dawać kolejne szanse.

Węgrzyn: - Najlepsze wrażenie zrobił Rafał Kurzawa. Przemysław Frankowski też wypadł nieźle, ale stać go na lepszą grę. Kurzawa bardzo dobrze dośrodkowywał, utrzymywał się przy piłce, nie tracił jej w trudnych sytuacjach. Trzeba zwrócić uwagę na to, że piłkarz, który rok temu grał w I lidze tak szybko dostał szansę w reprezentacji. To jest przeoczenie ludzi, którzy się zajmują piłką, że nie zauważyli tego piłkarza. Bo nie sądzę, żeby on w rok zrobił aż tak duży postęp.

Kosecki: - Najlepiej wypadł Rafał Kurzawa. Chłopak jest co najmniej solidny, pokazał trenerowi, że można na niego liczyć. Na pewno dał trenerowi dużo do myślenia. Jacek Góralski też zagrał dobrze. Raz dostał po kościach, później dostał drugi raz, a w końcu pokazał, że umie oddawać. Nie pękał w walce, fajnie się spisał.

Bosacki: - Słyszałem wypowiedź trenera na konferencji pomeczowej odnośnie "wypożyczenia" Dawida Kownackiego do kadry młodzieżowej Czesława Michniewicza. Myślę, że Kownacki zaprezentował się w meczu i wcześniej na treningach i trener Nawałka już może wyciągnąć wnioski, choć na pewno to nie koniec selekcji i dla trenera liczy się nie tylko to, co na kadrze, ale też to, co zawodnicy prezentują w swoich klubach w trakcie sezonu. Życzę Kownackiemu wyjazdu do Rosji. Jego kariera fajnie się rozwija, dobrze by było, gdyby mógł uczestniczyć w tak wielkiej imprezie.

Jak należy ocenić testowane przez trenera ustawienie z trzema obrońcami?

Lubański: - System taktyczny systemem taktycznym, ale najważniejsze są dwa elementy - jak reaguje każdy zawodnik kiedy mamy piłkę i jak się zachowuje, kiedy ją tracimy. Zawodnicy muszą w każdej chwili reagować bardzo szybko. Ale jeśli chodzi o ustawienie z trójką obrońców, to granie w taki sposób na pewno jest odważne. My mamy lepiej przećwiczoną grę z czwórką, pewnie jej będziemy się trzymać, a inną opcję będziemy mieli na wszelki wypadek.

Krzynówek: - Trzeba mieć różne warianty, na różne wydarzenia. Ustawienie można zmienić i w trakcie meczu. Trener próbuje czegoś nowego, wychodzi jeszcze na pewno nie idealnie, ale przecież nie od razu po wojnie odbudowano Warszawę. Dobrze, że szukamy i nowych opcji, i wykonawców. To ostatnie mecze, żeby to zrobić.

Węgrzyn: - Trójka obrońców się sprawdziła, moim zdaniem dobry mecz zagrał Marcin Kamiński. Bardzo dobrze, że trener przetestował inny system, choć jeżeli wszyscy będą zdrowi, to pewnie drużyna będzie grała z czwórką obrońców. I dlatego, że jest do tego przyzwyczajona i dlatego, że w roli wahadeł brakowałoby nam piłkarzy, którzy dobrze potrafiliby grać w defensywie.

Kosecki: - Jest tendencja, by grać trójką w obronie, jest to ciekawa opcja, bo kiedy taka taktyka dobrze funkcjonuje, to w odpowiednim momencie zespół ma wielu obrońców i w odpowiednim momencie - wielu graczy ofensywnych. Ale trzeba mieć wszechstronnych wahadłowych. Warto próbować tak grać, bo na mistrzostwach może być taki mecz, że trzeba będzie wygrać, bo innego wyjścia nie będzie. I wtedy trzeba będzie zagrać właśnie "trójką" w obronie.

Bosacki: - Pewnie jest to chęć przetestowania modelu grania pod któregoś z przeciwników w fazie grupowej MŚ, ale nie przywiązywałbym się do tego. Reprezentacja sprawdzała się grając w innym ustawieniu, wygrywała w dobrym stylu, więc nie spodziewam się, że trener Nawałka nagle będzie chciał całkowicie zmienić koncepcję. Ale dobrze mieć inną opcję na wypadek, gdyby trzeba było zmienić taktykę w jakiejś konkretnej sytuacji.

0:0 z Urugwajem, 0:1 z Meksykiem i 0:1 z Nigerią - w trzech ostatnich meczach Polska nie zdobyła gola. Naszym największym problemem jest obecnie nieskuteczność, czy są inne, większe bolączki?

Lubański: - Czekamy na tę bramkę, ale w piłce bywają okresy, że coś nie wychodzi, że jest mniejsza efektywność w grze. Sam fakt rozegrania dobrego meczu reprezentacyjnego w przygotowaniach do mistrzostw świata jest ważny. Nie szukajmy problemu na siłę.

Krzynówek: - Szkoda zmarnowanych sytuacji, kolejna porażka trochę boli. Ale na pewno w kontekście budowania kadry na mundial najważniejsze jest, żeby kluczowi piłkarze grali w swoich klubach, a z tym są problemy.

Węgrzyn: - Nieskuteczność? To szukanie problemu na siłę. Są serie, że strzela się w każdym meczu, to może być też nawet i pięć meczów bez gola. Nie sądzę, żeby było nad czym lamentować, za chwilę zaczniemy strzelać. Prawdziwe problemy są inne. Grzegorz Krychowiak zdecydowanie nie jest takim piłkarzem jak na Euro 2016, nie grają w swoich klubach też Kuba Błaszczykowski i Kamil Grosicki, a przecież skrzydła były w naszej drużynie bardzo ważne. Do tego Arek Milik powoli wraca po kontuzji, nie gra regularnie. Trochę na minus zaskakuje mnie też Piotr Zieliński. Myślałem, że wreszcie będzie kreatorem naszej gry, że ten facet będzie liderował, a on z Nigerią miał taki mecz, w którym się nie wyróżniał. Zieliński cały czas ma tylko przebłyski. To problem. Problemem jest też to, że z zapartym tchem nie wymieniamy piłkarzy, którzy mogliby do kadry wejść. Trener pewnie szybko wybierze kadrę na MŚ, bo nie będzie miał wielkich dylematów.

Kosecki: - To są tylko sparingi, przede wszystkim służą szukaniu nowych rozwiązań. Zwycięstwa są potrzebne, ale w takich spotkaniach są tylko dodatkiem. Dużą bolączką jest to, że wielu chłopaków nie gra w swoich klubach. To jest niepokojące. Po Grześku Krychowiaku widać, że się bardzo stara, ale to nie ten piłkarz, którego widzieliśmy na Euro 2016.  Trzymam za niego kciuki, bo to jest dobry duch drużyny, walczak. Myślę, że może dojść do formy, nawet dzięki ostatnim przygotowaniom w kadrze, tuż przed mistrzostwami. Wtedy będzie dużo czasu, zgrupowanie będzie długie, będzie czas na spokojną pracę. Czekam też na wielkie mecze Piotra Zielińskiego. W Napoli jest rozsądnie prowadzony, zbiera dobre recenzje, ciągle się mówi, że to wielka "10", że u nas będzie i uruchamiał skrzydła, i dogrywał Robertowi Lewandowskiemu bramki, ale jeszcze superpoziomu w kadrze nie pokazał. Brakuje mu błysku.

Bosacki: - Nie ma się czym przejmować, gdybyśmy mieli zamiar koniecznie walczyć z tą serią meczów bez gola, to raczej Robert Lewandowski nie ustępowałby miejsca Jakubowi Świerczokowi już w 67. minucie meczu z Nigerią.

Co będzie najważniejsze we wtorkowym sparingu z Koreą Południową w Chorzowie?

Lubański: - To będzie po prostu kolejny sprawdzian, choć będzie wyglądał inaczej, bo Korea to zupełnie inny rywal od Nigerii. Dobrze by było na tle Korei pokazać szybkość, zwrotność, gibkość, które pewnie będą cechowały rywala. Myślę, że zawodnicy, którzy dostali szansę z Nigerią, dostaną ją i teraz. Może nie wszyscy, ale część na pewno. Spodziewam się ciekawego widowiska. I wybieram się na Stadion Śląski w podróż dla mnie sentymentalną, bo rozegrałem na tym obiekcie mnóstwo meczów i strzeliłem bardzo dużo bramek zarówno dla reprezentacji Polski, jak i dla Górnika Zabrze.

Krzynówek: - Wynik idzie w świat i jak nie będziemy o tym pamiętać, to zaraz się okaże, że nie taka Polska straszna, jak ją piszą. Już rywale wiedzą, że mamy serię słabszych wyników, a gdyby to była seria zwycięstw, nabraliby większego respektu. Pozytywne jest to, że potrafimy sobie tworzyć sytuacje, ale takie akcje jak ta Roberta Lewandowskiego w drugiej połowie powinny być wykorzystywane. Tu uwaga: nie mówmy, że Robert powinien tam podać Piotrowi Zielińskiemu. Pamiętajmy, że Robert jest najlepszym napastnikiem świata. Mając taką sytuację powinien strzelać i to zrobił. Gdyby podawał, to już by robił "Brasilianę", a nie ma sensu aż tak kombinować. Roberta bym na pewno nie ganił, dobrze, że starał się wykorzystać sytuację. Wierzę, że z Koreą podobną akcję skończy golem i tym razem w świat pójdzie wynik dla nas korzystny.

Węgrzyn: - Drużyna powinna zagrać o wynik. Pewne założenia są ważne, ale jeżeli kolejny mecz miałby być przede wszystkim eksperymentem i miałby na tym ucierpieć wynik, to nie byłoby dobrze, bo trzeba też budować morale zespołu. Na pewno warto dać szansę nowym piłkarzom, też tym, którzy nie zagrali z Nigerią, ale trzeba się dobrze zorganizować w obronie i nic nie stracić, ćwiczyć to już pod mistrzostwa. I coś strzelić, żeby wygrać.

Kosecki: - Najważniejszy będzie stadion. Nie było mnie na meczu we Wrocławiu, ale do Chorzowa jadę i jedzie też wielu innych chłopaków pamiętających grę na Stadionie Śląskim, m.in. Marek Koźmiński. Zobaczymy ten przebudowany, piękny obiekt. Może to najdroższy stadion na świecie, ale w końcu jest gotowy i wszyscy chcemy znów poczuć jego atmosferę.

Pod względem sportowym pewnie trener znów da szansę kilku zawodnikom bez wielkiego stażu w kadrze.

Bosacki: - Zdecydowanie zwycięstwo zbudowałoby morale, ale myślę, że plan przygotowań jest jasno nakreślony. Dla trenera Nawałki wyniki są na drugim planie, ważniejsze będzie ponowne sprawdzenie wariantu gry z trójką obrońców, danie szansy tym zawodnikom, którzy nie grali albo grali mało. Nie wierzę, że trener za wszelką cenę będzie gonił wynik. Będzie realizował plan, który opracował. Jesteśmy w okresie przygotowawczym do MŚ i trzeba się trzymać założeń, żeby nie mieć sobie nic do zarzucenia na mundialu.