MŚ 2018. "Grupa łatwa, że aż strach!", czyli głośne pianie z zachwytu i bolesne rozczarowania

Prezes PZPN skakał z radości, czołowy piłkarz kpił z umiejętności rywali, selekcjoner zapowiadał awans do wielkiego finału, a tytuły największych gazet brzmiały: "Mamy grupę marzeń!" - tak w XXI w. reagowaliśmy po losowaniach przed największymi turniejami, które ostatecznie kończyły się dla nas klęskami.
Jerzy Dudek i Marek Koźmiński Jerzy Dudek i Marek Koźmiński Fot. Kuba Atys / AG

Mistrzostwa świata w Korei i Japonii w 2002

Losowanie w Pusan, 1 grudnia, 2001 r.

Niemal wszyscy eksperci, kibice oraz trener reprezentacji Polski Jerzy Engel, marzą o wylosowaniu Korei Południowej. Teoretycznie to najsłabsza drużyna z pierwszego koszyka, w którym trafić możemy również na mistrzów świata Francję, Brazylię, Argentynę, Niemcy, Hiszpanię, Włochy i drugiego gospodarza Japonię.

Poznajemy grupowych rywali: Korea Płd, Portugalia i USA. Euforia.

Nie tylko kibice, ale nawet sami piłkarze Engela zaczynają rozważać, na kogo wpadną w fazie pucharowej. Do tego w naszej połówce drabinki prowadzącej do finału nie ma ani Argentyny, ani Francji, ani Brazylii, ani Anglii.- Jedziemy po puchar! Marząc o locie na księżyc może uda się dolecieć do którejś z gwiazd. Mamy karnego. Trzeba jeszcze go wykorzystać - to słowa  zadowolonego z losowania Engela.

- Korea? U nas w klubie gra Koreańczyk. Jeśli wszyscy są tacy jak on, możemy spać spokojnie - dodaje pewny siebie Paweł Kryszałowicz, piłkarz Eintrachtu Frankfurt.

Michał Listkiewicz skacze z radości. - Nie ma co owijać w bawełnę. Los nam sprzyja. Nie tylko mamy dobrych rywali, ale i ekonomicznie jest nieźle. Pobyt w Korei jest dwa razy tańszy niż w Japonii.

I dodaje: - Jeśli dobrze zagramy z Koreą, to w meczu z Portugalią będziemy mogli postawić kropkę nad "i". Amerykanie to teoretycznie najsłabszy zespół w tej grupie. I być może w meczu z nami będą grali już tylko o prestiż. Kiedy losowano zespół dla naszej grupy z czwartego koszyka, modliłem się, żeby nie była to Nigeria. Jak pokazano kartkę z napisem "United States", aż podskoczyłem z radości. Dobrze, że nie ma w naszej grupie najsilniejszych - Brazylii, Argentyny, Francji i Włoch. Ale skoro jedziemy do Azji po medal, to będziemy musieli się z nimi zmierzyć - tyle że w następnych rundach.

Marek Koźmiński: - Jeżeli po wyjściu z grupy nie trafimy od razu na Włochy, może być bardzo, bardzo dobrze.

Tak padł drugi gol dla Ekwadoru Tak padł drugi gol dla Ekwadoru Fot. Kuba Atys / AG

Mistrzostwa świata w Niemczech 2006 r.

Losowanie w Lipsku, 9 grudnia, 2005 r.

Polska w trzecim koszyku. Reprezentacja prowadzona przez Pawła Janasa może trafić do grupy z Brazylią, Ghaną oraz Serbią i Czarnogórą, ale też wylosować Meksyk, Togo oraz Trynidad i Tobago.

Gala w Lipsku relacjonowana jest przez blisko 150 stacji telewizyjnych z całego świata. W Polsce oglądają ją tylko nieliczni - mieszkańcy przygranicznych miejscowości, gdzie dociera sygnał naziemny z zagranicy (np. z Czech), i ci, którzy w ofercie platform cyfrowych mają niemiecką ARD.

Biało-czerwoni znów wylosowali szczęśliwie, trafili prawdopodobnie do najłatwiejszej grupy. Po raz drugi z rzędy zagramy z gospodarzami Niemcami oraz Ekwadorem i Kostaryką.

- Ekwador i Kostaryka? Rewelacja! Losowanie idealne - zachwyca się Grzegorz Lato. 

- Jestem optymistą. Jeśli będziemy dobrze przygotowani, nic nam nie stanie na przeszkodzie. Nie możemy zaniedbać żadnego szczegółu. Jeśli tak będzie, wypełnimy plan minimum i wyjdziemy z grupy - komentuje na gorąco Jerzy Dudek, bramkarz Liverpoolu, który jeszcze nie wie mundial w Niemczech obejrzy w telewizji.

- W mistrzostwach świata trzeba mieć szczęście, a po losowaniu widać, że nas, a przede wszystkim trenera Pawła Janasa, ono nie opuszcza. Nawet z Niemcami jesteśmy w stanie powalczyć, bo drużynę budują od niedawna i jeszcze nie są tak silni jak zazwyczaj. Żałuję tylko, że nie gramy z nimi pierwszego meczu - ocenia nasze szanse Mirosław Szymkowiak, piłkarz Trabzonsporu.

Mistrzostwa Europy w Austrii i Szwajcarii w 2008 r.

Losowanie w Lucernie, 2 grudnia, 2007 r. 

Jesteśmy w czwartym koszyku obok Francji, Turcji i Rosji. W pierwszym: Austria i Szwajcaria (gospodarze turnieju), mistrz Europy Grecja i Holandia, w drugim: Chorwacja, Włochy, Czechy i Szwecja, a w trzecim: Rumunia, Niemcy, Portugalia, Hiszpania.

- If you want to be a champion, you have to play like a champion (jeśli chcesz być mistrzem, musisz grać jak mistrz). Tej maksymy się trzymam i dlatego nie przywiązuję dużej wagi, kogo los nam przydzieli w grupie. Nie ma sensu życzyć sobie tych czy tamtych rywali. Bierzemy, co nam dają - mówił przed galą w Szwajcarii selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker. 

Ostatecznie trafiamy na Niemców, Austrię i Chorwację. W Polsce znów wielka radość z losowania. - Grupa jest OK - komentuje krótko trener Beenhakker. Optymistami są też nasi piłkarze.

- Cieszę się, że zagramy z Niemcami. Porażka z mundialu wciąż siedzi mi w głowie i mam ogromną chęć na rewanż - mówi bramkarz Artur Boruc.

- Mogliśmy trafić gorzej, gdybyśmy na przykład - zamiast Francuzów - znaleźli się w grupie C z Holandią, Rumunią i Włochami. Szanse na awans są duże - ocenia Jacek Krzynówek.

- Chyba z każdym rywalem możemy zagrać jak równy z równym. Nie powiem, że Niemcy czy Chorwaci są w naszym zasięgu, ale obiecuję jedno - walkę. Innych obietnic składać nie zamierzam. Już dwa razy przed mundialami mówiliśmy za dużo, a potem nie mogliśmy wyjść z grupy - twierdzi Jacek Bąk.

Mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie

Losowanie w Kijowie, 2 grudnia, 2011 r.

Emocje sięgają zenitu. Polska, jako współgospodarz jest losowana z pierwszego koszyka. Wśród rozstawionych drużyn są też: mistrz Europy Hiszpania, Holandia i Ukraina. W drugim są Niemcy, Anglia, Włochy i Rosja, w trzecim: Chorwacja, Grecja, Portugalia, Szwecja, a w czwartym Dania, Francja, Czechy, Irlandia.

Trafiliśmy na teoretycznie najsłabsze drużyny, czyli: Grecję, Rosję i Czechy.

"Mamy grupę marzeń", "los nam sprzyjał", "grupa łatwa, że aż strach" - to tylko niektóre cytaty z polskich gazet po losowaniu grup Euro 2012.

- Dobra grupa. Współczuję Ukraińcom, bo mają koszmarnie trudnych rywali. My nie mamy prawa narzekać. Bardzo się cieszę, choć ta radość kosztuje mnie 20 euro. Przegrałem zakład z Michelem Platinim. Upierałem się, że znowu będziemy mieli Anglię, a on, że nie. Już mu wypłaciłem nagrodę, bo nie lubię mieć długów - śmieje się Grzegorz Lato.

- Jednego dnia dostaliśmy trzy prezenty. Aż głupio byłoby z nich nie skorzystać. Balon będzie napompowany do granic. 90 proc. społeczeństwa wierzy, że wyjdziemy z grupy. Dlatego rozczarowanie może być ogromne, ale ja nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że się nie uda. Wierzę w awans, każdy inny wynik będzie porażką - mówi po losowaniu 2012 Marcin Wasilewski, obrońca reprezentacji Polski.