Argentyna sakramenckich nudziarzy, czyli cztery rzeczy których się dowiedzieliśmy po meczu Argentyna-Iran

Czy dopóki się nie zaczną mecze z rywalami działającymi na wyobraźnię, będziemy oglądać takich Argentyńczyków? Letarg, brak lidera (nie mylmy bohatera z liderem w przypadku Leo Messiego), bałagan który musi na końcu ogarnąć Messi? Ameryka Łacińska pokazuje, jak grać na tym turnieju, ale Argentyna wie swoje - pisze Paweł Wilkowicz, korespondent Sport.pl na MŚ 2014.
Sergio Aguero otoczony przez Irańskich obrońców Sergio Aguero otoczony przez Irańskich obrońców Fot. Sergei Grits

...o Argentynie.

Czy dopóki się nie zaczną mecze z rywalami działającymi na wyobraźnię, będziemy oglądać takich Argentyńczyków? Letarg, brak lidera (nie mylmy bohatera z liderem w przypadku Leo Messiego), bałagan który musi na końcu ogarnąć Messi? Ameryka Łacińska pokazuje, jak grać na tym turnieju, ale Argentyna wie swoje. Ani nie zamierza przyspieszyć, ani się jakoś specjalnie zjednoczyć wokół wspólnej sprawy. Robią swoje, ale żadnej iskry w tym nie ma. Gdyby dziś wybierać najlepszego Argentyńczyka na turnieju, to tylko gole Messiego mogłyby sprawić, że nie wygra bramkarz Sergio Romero. Nie zawsze przecież doceniany. Tak jak przyjęło się w Argentynie wyśmiewać lewego obrońcę Marcosa Rojo, jako najbardziej koślawego piłkarsko. Ale on przynajmniej chce coś zrobić, podprowadza piłkę pod bramkę rywali. Raz się to kończy lepiej, raz gorzej, ale przynajmniej ma kto oddać piłkę Angelowi di Marii. Rozczarowują niemal wszyscy argentyńscy atakujący. Tęsknię za Argentyną sprzed czterech lat, tą Diego Maradony, bo było w niej przynajmniej jakieś szaleństwo. Ta obecna to Argentyna sakramenckich nudziarzy. Jej szczęście, że ma najłatwiejszą z faworytów turniejową drabinkę. A z drugiej strony, można powiedzieć: nie ma łatwych drabinek, są tylko dobrze przygotowane drużyny. Ta na razie na taką nie wygląda. Maradona ponoć na stadionie Minerao do gola nie dotrwał, wyszedł wcześniej.

...o Messim.

Może nie być ani w formie, ani szczęśliwy (szczęśliwego go nie widzieliśmy już dawno), ale zawsze znajdzie jakąś lukę, przez którą się przeciśnie. Jego chłodne relacje z argentyńskimi kibicami można już chyba włożyć między bajki. Przynajmniej - z tymi dziesiątkami tysięcy którzy tu za Argentyną przyjechali. Nie wiemy natomiast ciągle, jakie są jego relacje z trenerem i drużyną. Czy Messi narzekając publicznie na ustawienie 5-3-2 w meczu z Bośnią mówił o taktyce która nie pasuje jemu, czy całej drużynie. Bo na mówienie o takich sprawach poza szatnią nie pozwalał sobie nawet Maradona. A przywrócone dzisiaj 4-3-3 problemów nie rozwiązało, powrót do wyjściowej jedenastki Fernando Gago i Gonzalo Higuaina - też nie (mówiąc najdelikatniej). Póki Messi strzela gole, kończy się tylko na dyskusjach - argentyńska prasa między pierwszym a drugim meczem żyła głównie tym - ale gdy goli zabraknie, to może do niego wrócić.

...o kibicach.

Argentyna gra u siebie, gdziekolwiek się nie ruszy. Zjechało tu za nią kilkadziesiąt tysięcy kibiców, wielu z nich bez biletów, bez noclegów, bez pieniędzy, ignorując wszystkie ostrzeżenia swojego ministerstwa spraw zagranicznych. Niektórzy przyjechali samochodami - z Buenos Aires do Belo Horizonte są prawie trzy tysiące kilometrów - koczują pod Cidade do Galo, gdzie mieszkają piłkarze, i jak mówią, nawet jak im się nie uda zdobyć biletów, to i tak mieli przygodę i są zadowoleni. W żadnym mieście turniej nie ma tak latynoamerykańskiego smaku jak właśnie w Belo, gdzie mieszkają reprezentacje Argentyny, Urugwaju i Chile.

...o Iranie

Dobre warunki, zmotywowani, dobrze wyszkoleni. Wystarczyło do tego dodać trenera, który jeszcze jako asystent w Manchesterze United przećwiczył zatrzymywanie Messiego i plan na mecz był oczywisty. Tak, był autobus, ale chyba akurat Iranowi przeciw Argentynie wolno. A gdy ktoś już z tego autobusu wyskoczył, potrafił stwarzać szanse, dużo lepsze niż Argentyńczycy. I może nawet należał mu się rzut karny, choć trudno od sędziego wymagać cudu, interwencja Zabalety z drugiej połowy naprawdę wyglądała na czystą. Szkoda że taki mecz Irańczyków pozostał bez nagrody.

Więcej o: