Sport.pl z Brazylii: Mój duch walki jest lepszy od twojego ducha walki, czyli pięć rzeczy których dowiedzieliśmy się z meczu Urugwaj-Anglia o...

Mecz z Włochami był obietnicą, że wiele zaczyna się zmieniać na lepsze. Ale to jeszcze potrwa. Nowa Anglia gra ciekawie w ataku, uciekając od szablonów, ale nie potrafi zdominować meczu w pomocy, a w obronie popełnia zawstydzające błędy. I to jeszcze można by jej było jakoś wybaczyć. Ale tego że po wyrównaniu, na które zasłużyli, gdy to piłkarze Urugwaju powinni mieć mętlik w głowach, Anglicy pozwolili im wrócić - już nie - pisze z Sao Paulo korespondent Sport.pl na MŚ 2014 Paweł Wilkowicz.
Urugwaj - Anglia 2:1 Urugwaj - Anglia 2:1 Fot. Michael Sohn/AP

...Luisie Suarezie.

To dzisiejszy obrazek dnia: Luis Suarez na ławce rezerwowych, tuż po zejściu z boiska, przytula się z Diego Perezem. Raz, drugi. Suarez właśnie strzelił dwa gole ratujące mundial dla reprezentacji i niemal natychmiast zszedł z boiska, bo zagrał ledwie trzy tygodnie po zabiegu kolana. Perez wypadł z drużyny, w której był bardzo ważną postacią podczas poprzedniego mundialu i wygranego Copa America 2011. Ale pozostał ważną postacią, tylko teraz na ławce. Podobnie jak Diego Forlan. Cała drużyna powtarzała, że czeka, aż Suarez się wyleczy, bo z nim Urugwaj jest zupełnie inny. A Luis - mówił Diego Lugano - jest innym chłopakiem niż ten, którego znamy z mediów. Troszczy się o wszystkich i dałby się dla reprezentacji pokroić. Niejeden piłkarz z klubową pozycją i zarobkami Suareza nie ryzykowałby tak szybkiego powrotu. Ale Urugwajczyk od początku mówił, że na pewno się wyleczy na mundial. A po golu nawet pół gestem nie dał znać: beze mnie przegrali z Kostaryką, ale na szczęście jestem z powrotem. - Czułem się jak w jakimś filmie - mówił po meczu trener Oscar Tabarez. Trudno to było lepiej wymyślić. Film o rewanżu piłkarza, z którego w pewnym momencie zrobiono na Wyspach potwora - zachował się okropnie, ale wszystko urosło nieproporcjonalnie - a on wrócił po długiej dyskwalifikacji, zdążył zdobyć tytuł króla strzelców Premiership, choć ten wyścig przypominał taki, w którym rywale biegną na sto metrów, a on musi na 150, i jeszcze dwoma golami postawił Anglików w bardzo trudnej sytuacji. Ale przede wszystkim to był film o duchu drużyny. I przyjaźni. O Suarezie, o znokautowanym Perreirze, którzy nie chciał zejść z boiska. Ciekawe, czy piłkarze Kamerunu oglądali.

...Urugwaju.

Oni chyba po prostu muszą sobie najpierw solidnie nabruździć, żeby się potem spektakularnie ratować. Do dwóch ostatnich mundiali awansowali dopiero po barażach. Żadnego ostatniego wielkiego turnieju nie zaczynali od zwycięstwa. Wydawało się, że nie można po ciosach od Kostaryki wrócić do siebie tak szybko. Ale wrócili. - Nie gramy ładnie, mamy niewielu piłkarzy do wyboru, ale oni są bardzo zjednoczeni, bardzo się lubią i kochają swoją ojczyznę - mówił Tabarez, który wolał się trzymać tematu ducha walki. Bo jeszcze żadna drużyna nie wygrała meczu w tym mundialu mając tak rzadko piłkę: Urugwaj miał tylko 38 proc. posiadania. Ale było też przecież w jego grze wiele piękna, tyko nie dla popisu, a takiego, które się mogło do czegoś przydać w walce z Anglikami. Akcja przy pierwszym golu, strzał Suareza to była perfekcja. Diego Lugano miał rację mówiąc w jednym z wywiadów, że mundial w Brazylii bez Urugwaju to nie byłoby to samo. Teraz - już nie tylko ze względu na Maracanazo.

...aktorach drugoplanowych.

Jeden z nich został wycięty z powtórek, co było zbrodnią na realizacji telewizyjnej. Chodzi o Nicolasa Lodeiro, ten który swoim rajdem przedarł się pod pole karne i zaskoczył tym Anglików na tyle, że mimo iż było ich sześciu, po trzech do Edinsona Cavaniego i trzech do Suareza, nie dali rady. Cavani swoją nagrodę dostał, o jego dośrodkowaniu wszyscy mówili, że nie ustępowało uderzeniu Suareza. Niech i rajd Lodeiro nie będzie zapomniany (i wielki mecz niezniszczalnego Egidio Arevalo Riosa). Lodeiro miał być kiedyś drugim Suarezem, też szybko trafił do Ajaksu, ale Europy nie podbił. Teraz odnalazł się w Brazylii, najpierw w Botafogo. A niedługo zacznie grać dla Corinthians Sao Paulo. Na tym stadionie, na którym pomógł rozbić Anglików.

Urugwaj - Anglia 2:1. Angielscy piłkarze po meczu Urugwaj - Anglia 2:1. Angielscy piłkarze po meczu Fot. Felipe Dana

...Anglikach.

Kiedyś Brytyjczycy przywieźli futbol do Ameryki Południowej, a miejscowi nie tylko go pokochali, ale też zrobili z niego bardziej wyrafinowaną wersję, i taką po wojnie oddali Europie. Kto chciał, ten z tego korzystał. Anglia wolała zostać przy swoim. Potem nadrabiała zaległości, głównie w klubach i głównie sprawiając sobie to, co zagraniczne i drogie. Reprezentacja pozostała gdzieś w zawieszeniu między starym i nowym. Między futbolem granym sercem, a tym granym również głową i stopami artystów. Mecz z Włochami był obietnicą, że wiele zaczyna się zmieniać na lepsze. Ale to jeszcze potrwa. Nowa Anglia gra ciekawie w ataku, uciekając od szablonów, ale nie potrafi zdominować meczu w pomocy, a w obronie popełnia zawstydzające błędy. I to jeszcze można by jej było jakoś wybaczyć. Ale tego że po wyrównaniu, na które zasłużyli, gdy to piłkarze Urugwaju powinni mieć mętlik w głowach, Anglicy pozwolili im wrócić - już nie. W poprzednim mundialu w Brazylii, zanim było Maracanazo, USA pokonały 1:0 Anglików. Wtedy to było jak trzęsienie ziemi w futbolu. Dziś byłoby tylko niespodzianką.

Urugwaj - Anglia 2:1 Urugwaj - Anglia 2:1 Fot. Matt Dunham

...Waynie Rooneyu.

Dobrze go było wreszcie zobaczyć, jak cieszy się z pierwszego gola na mundialu. Wtedy, gdy licznik minut bez gola w MŚ był już bliski 800. Widać było, jak wielki ciężar z siebie zrzucił. Ale jeśli Anglicy, na co wszystko wskazuje, odpadną, i tak będzie jedną z twarzy klęski. Gdy piłka uderzona przez niego głową z najbliższej odległości uderzyła w poprzeczkę - był rozgrzeszony, sytuacja była wbrew pozorom trudna. Po strzale w bramkarza Muslerę w drugiej połowie już usprawiedliwić go trudno. A następna mundialowa szansa chyba przyjdzie już za późno.

Więcej o: