Rumunia - Polska. Delegat UEFA: Kara dla Rumuni będzie bardzo surowa

- Odpalenie rac i rzucenie na murawę petardy hukowej, to poważne wykroczenia. Rumunia musi się liczyć z bardzo surową karą - mówi serwisowi firsteleven.com delegat UEFA Kazimierz Oleszek.
Piątkowy mecz Rumunia - Polska (0:3) przebiegał w nerwowej atmosferze. W drugiej połowie arbiter musiał przerwać spotkanie po tym, jak ktoś z trybun wrzucił na boisko petardę, która wybuchła obok Roberta Lewandowskiego i na kilka minut ogłuszyła kapitana reprezentacji Polski.

- Trzeba wziąć pod uwagę to, że sędzia po krótkiej przerwie wznowił grę. Gdyby arbiter kazał zawodnikom zejść do szatni, biało-czerwonym zostałby przyznany walkower, a Rumuni zostaliby ukarani bardzo dotkliwą karą finansową i zamknięciem stadionu - mówi Oleszek.

I dodaje: - Ale tak się nie stało, więc o walkowerze nie może być mowy. Nie znaczy to jednak, że problem nie istnieje, bowiem odpalenie rac i rzucenie na murawę petardy hukowej to poważne wykroczenia. Rumunia musi się liczyć z bardzo surową karą.

Incydent z Lewandowskim nie jest jedynym, do którego doszło w trakcie piątkowego spotkania. Awantury były także na trybunach. Około 20. minuty meczu, krótko po bramce Kamila Grosickiego, polscy i rumuńscy fani przerzucali w swoje sektory race i petardy. Rumuni próbowali przedrzeć się do sektora zajmowanego przez Polaków. W odpowiedzi kilkunastu kibiców z polskiego sektora przedarło się przez szpaler stewardów i weszło do sektora buforowego. Część z nich próbowała dostać się do sektora gospodarzy. Interweniowała policja, użyła m.in. gazu łzawiącego.

PRZECZYTAJ TEŻ: Race, petardy, noże, pałki.... Rumuńska żandarmeria chwali się tym, co znalazła u polskich kibiców

Po raz pierwszy mecz został przerwany w 42. minucie. Z trybuny zajmowanej przez Rumunów, za bramką Łukasza Fabiańskiego, na boisko rzucono kilka rac. Służby porządkowe szybko je uprzątnęły i po niespełna minucie sędzia wznowił grę. Tuż przed przerwą rumuńscy kibice ponownie starli się z służbami porządkowymi.

- Piątkowe wybryki chuliganów nie są odosobnionym przypadkiem. To spory problem. Jesteśmy świadkami bardzo niepokojących zdarzeń i to dotyczy to zarówno piłki klubowej, jak i reprezentacyjnej. Kibice z niektórych krajów mają bardzo złą reputację. Czasami zamieszki przenoszą się ze stadionu na ulicę, co jest bardzo niebezpieczne - zwraca uwagę Oleszek.

Rumuni od dłuższego czasu są pod szczególną obserwacją i już w przeszłości mieli problemy z niesfornymi kibicami, prawdopodobnie najbliższe mecze eliminacyjne na własnym stadionie będą rozgrywać przy pustych trybunach. Tamtejszej federacji piłkarskiej nie ominie z pewnością także spora kara finansowa.

Polska po zwycięstwie nad Rumunią jest liderem swojej grupy. W tabeli o trzy punkty wyprzedza Czarnogórę, która w sobotę do przerwy wygrywała na wyjeździe z Armenią 2:0, ale ostatecznie przegrała 2:3.

W poniedziałek reprezentacja Polski zakończy rok towarzyskim spotkaniem ze Słowenią. Mecz odbędzie się we Wrocławiu, początek o 20.45.