Wzrokiem za piłkarzem: Ashley Cole (Anglia) i Phillip Lahm (Niemcy) - mikroobrońcy

Angielskie dziady i niemiecka młodzież stoczyły świetny mecz. Technicznie i fizycznie różnica między zespołami była taka jak między zawodnikami, których obserwowaliśmy - szybkim i skutecznym Phillipem Lahmem i nieistotnym Ashleyem Cole'em.
Ashley Cole na MŚ 2010 - wszystko o nim »

Philip Lahm na MŚ 2010 - statystyki, newsy... »

Obaj to - wydawałoby się na pozór - piłkarze z czasów minionych, mikroobrońcy, jakich już w futbolu być nie powinno. Lahm ma podobno aż 170 cm wzrostu i zabawnie wyglądał choćby w starciach z Nikolą Zigiciem. Ashley Cole jest niewiele wyższy (trzy centymetry), ale przy swoim sposobie gry wydaje się być wielkoludem przy Bawarczyku. Anglicy po jego stronie nie mieli skrzydłowego, więc Cole lubi się zapędzić pod samą bramkę rywala i w ten sposób bodaj nawet więcej miał zagrań w ataku niż w obronie. Ogólnie jednak w niedzielę piłka go jakoś omijała...

Co ciekawe, przy trzech z czterech bramek w głównej roli wystąpił Thomas Müller, czyli prawoskrzydłowy, czyli teoretycznie zawodnik po stronie Cole'a. Przy drugim golu po stronie Cole'a pojawili się wszyscy obrońcy Anglii i zagubiony czekał na asekurację, ale się nie doczekał. Przy trzecim i czwartym golu Niemcy grali z kontry po stałych fragmentach gry, więc lewy obrońca po prostu był zupełnie gdzie indziej.

Lahm też przy żadnych bramkach nie zaistniał. Przy trzeciej akcja zaczęła się od jego blokady strzału, ale wybitnie zagrali inni. Jako 27-letni kapitan jest jednak jednym z weteranów niemieckiego zespołu i gra jak weteran. Podczas poprzednich turniejów (grając zresztą częściej z lewej strony - mimo że jest prawonożny) szalał i biegał za dwóch. Teraz gra rozważniej, co nie znaczy, że mniej ofensywnie. Miał przed sobą Müllera i potrafił to wykorzystać. Dość powiedzieć, że przy 29 celnych podaniach (20 do przodu, z czego dziesięć na połowie ataku) miał tylko sześć strat. No i więcej piłek od Cole'a także odzyskał. Anglik tylko 16 razy podawał celnie.

Anglicy nic nie zyskali na tym mundialu, a powrót do domu dla Cole'a oznacza powrót do codziennych kłopotów. Za żonę pojął kilka lat temu Cheryl, lalunię, gwiazdeczkę zespołu wokalnego Girls Aloud. Ostatnio jednak przypętał się syndrom Tigera Woodsa. Akcji z kijem golfowym ponoć nie było, ale zgłoszenia od pań na zasadzie "i ja też! i ja też!", podobnie jak u golfisty, nie zabrakło. Licznik na razie zatrzymał się na pięciu ujawnionych "przyjaciółkach". Cheryl wniosła o rozwód.

I pomyśleć, że taki Phillip Lahm, kiedy tylko wróci do domu w Monachium, myśli wyłącznie o akcjach charytatywnych Walczył już z AIDS, zwalczał homofobię, był ambasadorem mistrzostw hokeja na lodzie i pracował dla dzieci. Diego Maradona na pewno w ćwierćfinale będzie miał z nim wiele wspólnych tematów...

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola

Niemcy rozbili Anglię  »