MŚ 2010. Przed meczem Niemcy - Anglia. "Piłka nożna to nie wojna"

Ambasador Niemiec w Wielkiej Brytanii Georg Boomgaarden zabrał głos w sprawie odnoszenia się do II wojny światowej przed meczem 1/8 finału mistrzostw świata Niemcy - Anglia. - Kibice zawsze odwoływali się do historycznych wydarzeń. To forma folkloru - powiedział Boomgaarden w wywiadzie dla "Sunday Telegraph".
Już w drugiej rundzie południowoafrykańskiego mundialu dojdzie do szlagierowego meczu pomiędzy Anglią i Niemcami. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra, w mediach aż huczy od komentarzy.

Głos w sprawie niedzielnego spotkania zabrał m.in. ambasador Niemiec w Wielkiej Brytanii Georg Boomgaarden, który komentuje zbliżający się mecz, mając w pamięci wydarzenia II wojny światowej. Jego zdaniem, w obecnych czasach, odnoszenie się kibiców do wojennych wydarzeń przy okazji meczu jest akceptowalne. - Teraz to w porządku. Zarówno mnie, jak i innych ludzi nie będzie to raziło - mówi.

- Niemcy od wielu lat żyją w stabilnej demokracji. Ważne, żebyśmy pamiętali, że ich nowoczesny kraj jest zbudowany na złych doświadczeniach. Na doświadczeniach, które pomogą w tym, żeby ta historia się nie powtórzyła - uważa Boomgaarden.

Angielscy kibice często odnoszą się do wydarzeń wojennych w obliczu meczów z Niemcami. Często wspominany jest motyw "Wielkiej Ucieczki" z II wojny światowej, kiedy to brytyjskim oficerom udało się wyswobodzić z niemieckiego obozu.

Georg Boomgaarden przy okazji wyraził pogląd, że na stadionach piłkarskich zbyt często szuka się analogii z wojną. - Przecież po meczu wszyscy są żywi. Piłka nożna to nie wojna. Tam zawsze jest szansa do rewanżu - mówi.

Ambasador Niemiec ośmielił się przy okazji "niedyplomatycznie" wytypować wynik meczu. - Piłkarze Joachima Loewa wygrają bez pomocy rzutów karnych - stwierdził. - Niemcy wygrają z Anglią 1:0.

Zdaniem Boomgaardena mecz będzie bardzo zacięty, a jedyną bramkę zdobędzie Mesut Ozil z Werderu Brema, któremu kibicuje ambasador.

Rzuty karne - angielski koszmar »