Sport.pl

MŚ 2010. Bohaterowie I rundy mundialu

Honda bohaterem ofensywy, najciekawiej w obronie zagrał Terry, stalowy środek pola należy do Ghany, a najlepiej podawał Ozil do Podolskiego i Rooney do Gerrarda - Rafał Stec, który jest korespondentem Sport.pl na mundial w RPA wspomina fazę grupową mistrzostw.
O najlepszych momentach mundialu pisze Michał Pol »

Bohater ofensywy: Keisuke Honda.

Japoński Rooney, oczywiście Rooney w wersji ligowej - rozstrzygającej mecze, przysłaniającej charyzmą wszystkich na boiska - a nie mundialowo osowiałej, którą oglądamy teraz. Strzela, asystuje, zasuwa wzdłuż i wszerz boiska, wypruwa z obrońców flaki. W meczach z Kamerunem i Danią wyrastał ponad kolegów o dwa piętra, w meczu z Holandią oglądałem go tylko migawkowo, ale mojego zachwytu to nie osłabia. Atleta, on musiał pochodzić z rodziny sportowców - jego wujek pływał kajakiem na igrzyskach w Tokio (1964), kuzyn zapaśnik jest olimpijczykiem trzykrotnym. Japończyka lubiłem w pierwszej rundzie nawet bardziej niż Diego Forlana i Davida Villę , też świetnych w napadzie.

Bohater defensywy: patrz "Gol do zapamiętania".

Bohater najciekawszej akcji obronnej: John Terry

rzuca się, by próbować głową blokować słoweński strzał po ziemi. Bez skutku, głowa wciąż trzyma się karku.

Bohater najgorszej akcji obronnej: Zdravko Kuzmanovic.

Wyskakiwać do piłki z wyciągniętą ręką, by sięgnąć ją dłonią w odruchu iście siatkarskim, dwa piętra nad murawą!? W polu karnym, tuż przed końcem, nie dając sobie i całej grającej od kilku minut w osłabieniu drużynie szans na odrobienie strat!? Serbscy piłkarze to dla mnie od lat zagadka - grać umieją fantastycznie, wycierają sobie gęby gorącym patriotyzmem od świtu do zmroku, a potem zajmują ostatnie miejsca...

Bohaterowie stalowego środka pola grają w Ghanie Na swoich barkach trzyma wszystkich Anthony Annan, moje odkrycie numer jeden turnieju. Długo w Rosenborgu go nie zatrzymają.

Bohaterowie najlepszych podań: Ozil do Podolskiego (długie, prostopadłe, przez kilka linii obrony przeciwnika, mecz Niemców z Serbią) oraz Rooneya do Gerrarda (króciutkie, w polu karnym, mecz Anglii ze Słowenią). Oba kopnięcia powinny być asystami - wtedy wszyscy by je zapamiętali - ale obdarowani piłką zawiedli i strzelili źle.

Bohaterowie boiska zbiorowi: Amerykanie. Tylko ich widzę tutaj we krwi po każdym meczu. Jeszcze jedna kropla i staną się moją ulubioną drużyną na turnieju. Czy oni zdają sobie sprawę, jak bardzo przypominają złotych siatkarzy USA z igrzysk w Pekinie? Po słoweńskim dreszczowcu na piwo do szatni zszedł Bill Clinton, który potem zmienił plany, żeby być na dzisiejszej 1/8 finału z Ghaną.

Antybohaterowie boiska zbiorowi: mistrzowie i wicemistrzowie świata. Gdyby złożyć w jednej drużynie pragnienie walki i poświęcenie Włochów oraz umiejętności Francuzów, mielibyśmy murowany medal mundialu. A mieliśmy najbardziej traumatyczne występy obu w reprezentacji w historii.

Antybohaterowie boiska pojedynczy: Anelka, Gourcuff. Żałośniejszego duetu z mundialu nie pamiętam, czekałem, aż jeden zacznie celować piłką w twarz drugiego.

Bohaterowie kontynentalni: Ameryka Południowa. Gdyby Chilijczycy nie popełnili samobójstwa w meczu z Hiszpanią, reprezentacje z tego kontynentu byłyby niepokonane. Awansowały wszystkie, wszystkie grają znakomiciej niż się spodziewałem. Oczywiście poza Brazylią - ona przyjechała po złoto.

Antybohaterowie kontynentalni: Europa. Tylko sześć z 13 drużyn z naszych okolic przetrwało, a pewność, że do ćwierćfinałów przetrwają trzy, zawdzięczamy jednemu - grają ze sobą. Będzie najgorszy powojenny mundial Europy?

Antybohaterowie lokalni

Typ, który prosił o papierosa i zaskakująco łatwo przyjął, że nie palę, bo tak naprawdę wyjmował mi z kieszeni komórkę. Typy, którzy redakcyjnemu koledze w innym mieście rozbebeszyli kłódkę przy zamku od walizki zostawionej w hotelowym pokoju. Typy, dzięki którym szwedzki dziennikarz wyszedł z pokoju i zobaczył, że pracownicy hotelu leżą związani (Szwed postanowił wycofać się i poczekać na policję). Typy, przez których nie chcą nas po północy wypuszczać ze stadionów, bo boją się, że daleko nie zajdziemy, bo wokół Ellis Park nie bez powodu aresztują 60 osób dziennie...

Bohater ławki: Diego Maradona

Wcale nie dlatego, że tylko jego Argentyna przespacerowała się przez rundę grupową za dziewięć punktów (Holendrzy trochę potu jednak wylali). Wielu trenerów zamienia kadrę w karcer o zaostrzonym rygorze, on jest zrelaksowany, zaraża podwładnych entuzjazmem, nie buduje w nich przeświadczenia, że cały świat chce im wyrządzić krzywdę. I Albicelestes czerpią chyba największą frajdę z mistrzostw. Maradona przebił nawet Marcelo Bielsę którego zdradził w ostatnim meczu grupowym bramkarz - szkoda, nikt mnie w RPA tak nie urzekł ofensywnie jak Chilijczycy, a z Brazylią muszą zginąć...

Kto anybohaterem ławki, a jaki gol zapamiętać- sprawdź na blogu Rafała Steca  »


Więcej o: